piątek, 4 maja 2012

Rozdział 9

Nika

-To...to...to...-spojrzałam się na ekran na którym właśnie poszczano klip do piosenki.-To..przecież...to wy...
-Tak.-uśmiechnął się Harry.-To my! nie wiedziałaś że to my jesteśmy One Directon?
-Słyszałam tą piosenkę tyle razy...ale teledysk widzę dopiero teraz...-wydukałam.-Dlaczego mi nie powiedziałeś!?-krzyknęłam na Nialla odsuwając się na niego i jednocześnie popychając Asię na Zaya.
-Ja...jakoś...chciałem zrobić ci niespodziankę...-wytłumaczył.
-Wiesz co...odwal się już...nie chcę mieć z tobą dosłownie nic wspólnego!-w moich oczach pojawiły się łzy.
-Mogłeś jej powiedzieć...-wycedził Harry.
-Ale...-wykrztusił z siebie Niall i  spojrzał się na mnie.-O co ci chodzi?
-Wiesz co...-ukryłam głowę w kolanach.-mogłeś chociaż...
-Ale przecież już się dowiedziałaś.-wzruszył ramionami.
-Nie ma między nami przyszłości.-zezłościłam się i wysypałam cały popcorn na jego włosy.
Ruszyłam do pokoju w którym wcześniej siedziałam z Asią.
Zayn zmierzył Nialla wzrokiem.
-Myślałem że jej powiedziałeś...-powiedział zaskoczony Lou.
Harry wstał i najwidoczniej chciał polecieć do pokoju w którym byłam ale Niall zatarasował mu drogę.
-Gdzie się wybierasz!?-krzyknął.-Nie idziesz do niej...
-Idę...-skrzywił się Harry i zaczął się z nim siłować.
Aśka spojrzała się ze współczuciem na Zayna.
Liam spokojnie wstał z miejsca i zaczął rozdzielać chłopców.
-Ona cię nienawidzi...-parsknął Niall.
-Ciebie teraz jeszcze bardziej...-łypnął na niego Harry.
Niall dostał się szybko do pokoju zamykając Harremu przed nosem drzwi.
-O co ci chodzi?-zapytał się mnie.
Skulona siedziałam pod kaloryferem.
-O nic! Odwal się!-krzyknęłam przytulając do siebie kolana.
-Boże co znowu zrobiłem?-zapytał wściekły.
-Nie wiesz...?-zapytałam jeszcze spokojnie.-Nie mogę być z kim kto wszystko ukrywa! nasz związek pewnie też byłby tajemnicą...!-wybuchnęłam.
-Nie byłby...-uspokoił się.-Gdy się kogoś kocha nie da się tego ukrywać...
-Niall...odejdź...proszę nie chcę z tobą rozmawiać.-odepchnęłam go.
-Wybacz mi...nie chciałem...-sprostował z głupią miną.
-Nie.-odparłam krótko i zaprzeczyłam głową.
-Kocham cię przecież...-spojrzał się na mnie elektryzującym wzrokiem.-i miałaś się zastanowić...
-Już nie...-wykrztusiłam  łypiąc na niego spod łba.

Niall

Powiedziała nie...
Miałem ochotę rzucić się na ziemię i rozpłakać się wniebogłosy...
-No...-zakrztusiłem się śliną.-N...N...Nicoll...ale ja...
-Nie.-rzuciła jeszcze raz a z jej policzka spadła cała seria łez.
-Wybacz mi...-rzuciłem się przed nią na kolana i błagałem.
Nie odezwała się ani słowem i skuliła się jeszcze bardziej...w moim znoszonym swetrze z godłem Irlandii wyglądała tak wspaniale...ale w tej właśnie chwili rzuciła go na ziemię.
-Nie chcę byś płakała przez takiego głupka jak ja...-wydukałem.
-Odejdź...-usłyszałem jak mówiła przez swoje kolana.
-Nie...zostanę tu tak długo do puki mi nie wybaczysz...-powiedziałem z nadzieją w oczach.

Nika

Jego oczy były zawiedzione...napełniały się coraz większą pustką i smutkiem...były też przeźroczyste łzy...
Nie mogłam pozwolić mu na to żeby cierpiał razem ze mną.
Chyba wyczuł właściwy moment...bo przytulił mnie do siebie wtedy gdy ja chciałam wyjść z pokoju.

Zayn
Aśka pożerała mnie spojrzeniem.
Bałem się jej... pociągała mnie...jak magnes...
Uśmiechnąłem się do niej głupio i powiedziałem:
-Ładnie dzisiaj wyglądasz...
Odwzajemniła uśmiech i położyła rękę na moje kolano.
Wzdrygnąłem się...ciarki przeszły mi po plecach a moje serce stanęło...

Niall

-Już nie płaczesz?-zapytałem przyciskając ją do siebie.
-A jak myślisz..?-wydukała zza mojej koszulki.
-Nie wiem...pewnie tak...-odparłem ze smutkiem.-Wybaczysz mi...?
-Nie wiem...-pociągnęła nosem.
Gdy jej głowa podniosła się...zrozumiałem że jestem jednym wielkim debilem...jak mogłem ją doprowadzić do takiego stanu?
-Wytrzyj się...-powiedziałem i podałem jej kawałek mojej koszulki.
Spojrzała się na mnie głupio a później otarła swoją twarz.
Jej policzki były całe w smugach...pewnie po tuszu do rzęs...chciała wyglądać ładnie tylko dla mnie?
Ale bez makijażu była równie piękna...
wciągnęła nerwowo powietrze i spojrzała się na mnie.
-Przepraszam...-spuściłem głowę.-jestem debilnym członkiem One Direction z czego każdy z nich jest lepszy ode mnie... nie potrafię śpiewać tylko wkurzać ludzi. I tu zakończyłem.
-Nie prawda...-pociągnęła nosem.-potrafisz doskonale grać na gitarze i rozczulać moje serce...
Zrobiło mi się ciepło i jakoś lżej na sercu...
-Możesz już...nie musisz ze mną być...wiem że teraz nie masz ochoty być z facetem który jest takim dupkiem...-dodałem i odwróciłem wzrok.
Ona zaś starała  nie odrywać oczu od mojej twarzy.
-Przestań...-pociągnęła mnie za kawałek koszuli i spojrzała mi w oczy.-takiego chłopaka potrzebuję...opiekuńczego...zajmującego się mną...takiego...który wie co zrobił nie tak...i który uczy się na błędach...
-Ja taki nie jestem...-ciągnąłem dalej.
-Zamknij się i posłuchaj.-walnęła-Jak to śpiewa...Kelly Clarkson..Bez ciebie moje życie było by do bani...Ko...ko...kocham cię..
 THE END xdd




1 komentarz:

  1. super! czekam na kolejne ,a mam prośbe ,jak będziesz to czytała to przypomnij mi na forum żebym ci napisała o wierszu xd potrzebuje twojego zdania

    OdpowiedzUsuń