Jestem leniem :C
i sorry że już długo rozdziałów nie dodaję :(
może w sobotę coś spróbuję dodać...no zobaczymy zresztą :D
Szkoła...szkoła...i jeszcze raz szkoła. A zresztą pały już dwie zarobiłam..
pewnie się domyślacie z jakiego mojego "ulubionego" przedmiotu...xd
także...no...nie wiem kiedy rozdział :C
jutro idę może na dyskotekę szkolną...oby One Direction puścili!
chociaż...w każdym razie.. MOGĘ PRZYNIEŚĆ PŁYTĘ!!!
środa, 3 października 2012
sobota, 15 września 2012
Rozdział 36.
-dwa tygodnie później-
Nicoll.
Otworzyłam oczy i przeciągnęłam się mocno na łóżku.
Uśmiechnęłam się lekko. Tak zaczynałam kolejny dzień. Od uśmiechu. Nie mogłam przejmować się zmartwieniami. Od gali minęły już dwa tygodnie.
Za niedługo go zobaczę. Byłam taka podekscytowana...wstałam w pośpiechu z łóżka i rzuciłam się do łazienki. Wzięłam szybki,orzeźwiający prysznic i wytarłam się do swojego puszystego,zielonego ręcznika.
Po wytarciu się zawinęłam do niego swoje włosy. Ręcznik utworzył śmieszny turban na mojej głowie.
Zamrugałam i wcisnęłam pod ręcznik resztę swoich uciekających włosów.
Nie pamiętam jak dawno nie byłam u fryzjera...ale trzeba by to zmienić...skrócę włosy przynajmniej do ramion...a może ufarbuję? nigdy się nie farbowałam...uważałam to za ogromną zmianę. Wolałam swój naturalny kolor. Połyskujący w blasku słońca jasny brąz, przechodzący od czasu do czasu na ciemny blond.
Mój kolor włosów był tak samo nieokreślony jak moje oczy. Raz swoją barwę zmieniały na niebieski,
od czasu do czasu były szare ale najczęściej przybierały kolor soczystej,ciemnej zieleni.
Ubrałam swoje domowe klapki, żeby nie wyrżnąć orła o dość duże kałuże wody zostawione na kafelkach i przeszłam do salonu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem. Moja jedyna rozrywka którą uważałam za dość praktyczną. Miałam również laptopa...ale nie kręciło mnie czatowanie na Twitterze i pisanie samemu do siebie. Przycisnęłam guzik na pilocie i automatycznie włączył się mój ulubiony program muzyczny.
Zanuciłam piosenkę Justina Biebera którą akurat włączyli i wstałam z miejsca, kierowałam się do kuchni.
Musiałam zrobić sobie śniadanie. Byłam osobą która niekoniecznie lubiła się objadać. Ale jako że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w dniu...ja nigdy nie byłam nim nasycona.
Zjadałam przeważnie rogalika z jakimś nadzieniem i do tego swoją poranną Latte z ekspresu.
Oparłam się o blat stolika czekając aż kawa w zbiorniczku się zaparzy. Podłożyłam pod urządzenie swoją ukochaną filiżankę i zajęłam się myciem wczorajszych naczyń.
Usłyszałam telefon. Moje oczy otworzyły się tak szeroko jak nigdy. Wtargnęłam szybko do pokoju i wzięłam w swoje ręce telefon. Aśka. Moje ramiona opadły bezsilnie. Myślałam że to on...
-Halo?-odebrałam wzdychając cicho.
-Hej,Hej Nicoll.-zaśmiała się i usłyszałam jej pstryknięcie do słuchawki.-Kamila i ja jedziemy do centrum handlowego...przejedziesz się z nami?
Zamyśliłam się. W końcu...sama miałam iść dzisiaj do fryzjera...i po ciuchy..a przy okazji zrobiłabym solidne zakupy...
-Idę.-szepnęłam do słuchawki i ścisnęłam ją mocniej w ręce.
-Przyjdziemy po 9! paa...-zagruchała mi do telefonu i rozłączyła się w szybkim tempie.
Rzuciłam telefon na łóżko i pokiwałam głową w niezadowoleniu.
Niall.
Nadal leżałem obolały na łóżku.
Chłopcy chcieli mnie wyciągnąć na świeże powietrze...nie dawałem się im tak łatwo.
Byli za bardzo w plecy żebym gdziekolwiek z nimi wyszedł...
Harry spał pijany na podłodze, Louis położył głowę na blacie półki i zasnął a Zayn przytulił się do dywanu.
Jedynie ja i Liam byliśmy normalni. Częściowo przynajmniej...
Spojrzałem kątem oka na komórkę. Przejechałem palcem po ekranie i zamknąłem oczy.
Nie odbierze...może miała coś zupełnie innego do roboty?
a może spotkała jakiegoś chłopaka i całkiem dobrze spędzała z nim czas?
Myśli zaprzątały mi głowę...łzy poleciały po policzkach...wstałem i zdeterminowany rzuciłem walizkę na środek pokoju.
-A ty co?-Zayn podniósł się z dywanu i zrobił pytającą minę.
-Skoro już skończyliśmy pracę...a koncerty mamy już za sobą...-wrzuciłem do walizki kilka swoich swetrów.-pierdolę was i wyjeżdżam.
-Nie pierdol...-jęknął Harry. Najwyraźniej wybudziłem go ze snu...
-Pakuj się!-krzyknąłem na cały pokój i zacząłem wrzucać do bagażu wszystko co trafiło mi w ręce.
-Niall...-zajęczał Lou i przeturlał się w moją stronę.-błagam...jeszcze dwa tygodnie...błagam....
-Nie.-uśmiechnąłem się zadowolony ze swojego pomysłu i rzuciłem się do łazienki.
Wziąłem szybki prysznic i obmyślając plan działania nałożyłem na włosy rozjaśniacz.
Wmasowałem go w swoją czuprynę i uśmiechnąłem sam do siebie.
Szybko i sprawnie schowałem swoje biodra pod ręcznikiem i owinąłem go mocno w okół pasa.
Musiałem się odstawić. Jeśli znalazła jakiegoś chłopaka a on jest przystojniejszy ode mnie...czyli na pewno był...nadal mam najwidoczniej nie za wysoką samoocenę..
Odczekałem 30 minut i spłukałem farbę z włosów. Czułem się lepiej jako blondyn.
Byłem we własnej skórze...nie udawałem nikogo...byłem sobą.
Spojrzałem w lustro i wysuszyłem włosy suszarką...przełknąłem głośno ślinę...kocham ją...
Nie chciałem jej stracić...znowu stracić...
Zacisnąłem wargi i zamknąłem oczy. Wdech...wydech...wdech...otwarłem oczy.
Zacząłem się ubierać. Obliczyłem że jeśli chłopcy się pośpieszą..może jutro będziemy w Londynie.
Spakowałem ich wszystkich,oblałem na pobudkę wodą i przebrałem w dość porządne ciuchy.
Uśmiechnąłem się sam do siebie. Pociągnąłem ich wszystkich do taksówki którą zamówiłem a później wniosłem ciężkie walizki,które od razu znalazły swoje miejsce w bagażniku.
Byliśmy na miejscach. Taksówka ruszyła. Na moich ustach pojawiło się zadowolenie.
Nicoll.
Przechodziłyśmy właśnie obok jednej z kafejek w centrum.
Spojrzałam wymownie na Asię i uśmiechnęłam się do spoglądającej na jakiegoś chłopaka Kamilę.
-Zagadaj do niego.-podpuszczała mnie cwaniara i chwyciła za rękaw mojej bluzy z kapturem.
-Ale po co?-wykrzywiłam brwi i uniosłam lekko kącik ust okazując tym samym swój grymas.
-Wiem że chcesz się na kimś otworzyć...najlepiej jeśli będzie to ktoś przeciwnej płci.-naciągała nadal Kamila a Aśka zamyśliła się,unosząc oczy ku górze.
-Nie chcę...mam chłopaka.-odwróciłam wzrok i spojrzałam zupełnie w inną stronę,lekko zbita z tropu.
-A gdzie on teraz jest?-uśmiechnęła się szyderczo Kama spoglądając na mnie kątem oka.-no własnie. Zostawił cię skarbie...
-Nie na długo...taką ma pracę...co ja mam na to poradzić?-wycedziłam przez ściśnięte mocno usta.
-Znajdź sobie kogoś innego.- wzruszyła ramionami i zanuciła jakąś piosenkę pod nosem.
-Nigdy.-wymierzyłam ją wzrokiem i usiadłam na ławeczce przy fontannie. Westchnęłam...
nawet nie poczułam że ktoś siada dosłownie obok mnie. To tamten gościu do którego próbowała mnie namawiać Kam...zamilczałam.
-Weź spierdalaj...mam chłopaka.-uniosłam się i wstałam z ławki,po czym popędziłam w stronę wyjścia galerii.
Jaka jestem głupia...mogłam chociaż nie dodawać wulgaryzmów...
Przyczesałam ręką swoje nowo ufarbowane na karmel włosy i skrzywiłam lekko wargi.
Wyciągnęłam z kieszeni rurek klucze i szybkim krokiem ruszyłam do domu.
Nicoll.
Otworzyłam oczy i przeciągnęłam się mocno na łóżku.
Uśmiechnęłam się lekko. Tak zaczynałam kolejny dzień. Od uśmiechu. Nie mogłam przejmować się zmartwieniami. Od gali minęły już dwa tygodnie.
Za niedługo go zobaczę. Byłam taka podekscytowana...wstałam w pośpiechu z łóżka i rzuciłam się do łazienki. Wzięłam szybki,orzeźwiający prysznic i wytarłam się do swojego puszystego,zielonego ręcznika.
Po wytarciu się zawinęłam do niego swoje włosy. Ręcznik utworzył śmieszny turban na mojej głowie.
Zamrugałam i wcisnęłam pod ręcznik resztę swoich uciekających włosów.
Nie pamiętam jak dawno nie byłam u fryzjera...ale trzeba by to zmienić...skrócę włosy przynajmniej do ramion...a może ufarbuję? nigdy się nie farbowałam...uważałam to za ogromną zmianę. Wolałam swój naturalny kolor. Połyskujący w blasku słońca jasny brąz, przechodzący od czasu do czasu na ciemny blond.
Mój kolor włosów był tak samo nieokreślony jak moje oczy. Raz swoją barwę zmieniały na niebieski,
od czasu do czasu były szare ale najczęściej przybierały kolor soczystej,ciemnej zieleni.
Ubrałam swoje domowe klapki, żeby nie wyrżnąć orła o dość duże kałuże wody zostawione na kafelkach i przeszłam do salonu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem. Moja jedyna rozrywka którą uważałam za dość praktyczną. Miałam również laptopa...ale nie kręciło mnie czatowanie na Twitterze i pisanie samemu do siebie. Przycisnęłam guzik na pilocie i automatycznie włączył się mój ulubiony program muzyczny.
Zanuciłam piosenkę Justina Biebera którą akurat włączyli i wstałam z miejsca, kierowałam się do kuchni.
Musiałam zrobić sobie śniadanie. Byłam osobą która niekoniecznie lubiła się objadać. Ale jako że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w dniu...ja nigdy nie byłam nim nasycona.
Zjadałam przeważnie rogalika z jakimś nadzieniem i do tego swoją poranną Latte z ekspresu.
Oparłam się o blat stolika czekając aż kawa w zbiorniczku się zaparzy. Podłożyłam pod urządzenie swoją ukochaną filiżankę i zajęłam się myciem wczorajszych naczyń.
Usłyszałam telefon. Moje oczy otworzyły się tak szeroko jak nigdy. Wtargnęłam szybko do pokoju i wzięłam w swoje ręce telefon. Aśka. Moje ramiona opadły bezsilnie. Myślałam że to on...
-Halo?-odebrałam wzdychając cicho.
-Hej,Hej Nicoll.-zaśmiała się i usłyszałam jej pstryknięcie do słuchawki.-Kamila i ja jedziemy do centrum handlowego...przejedziesz się z nami?
Zamyśliłam się. W końcu...sama miałam iść dzisiaj do fryzjera...i po ciuchy..a przy okazji zrobiłabym solidne zakupy...
-Idę.-szepnęłam do słuchawki i ścisnęłam ją mocniej w ręce.
-Przyjdziemy po 9! paa...-zagruchała mi do telefonu i rozłączyła się w szybkim tempie.
Rzuciłam telefon na łóżko i pokiwałam głową w niezadowoleniu.
Niall.
Nadal leżałem obolały na łóżku.
Chłopcy chcieli mnie wyciągnąć na świeże powietrze...nie dawałem się im tak łatwo.
Byli za bardzo w plecy żebym gdziekolwiek z nimi wyszedł...
Harry spał pijany na podłodze, Louis położył głowę na blacie półki i zasnął a Zayn przytulił się do dywanu.
Jedynie ja i Liam byliśmy normalni. Częściowo przynajmniej...
Spojrzałem kątem oka na komórkę. Przejechałem palcem po ekranie i zamknąłem oczy.
Nie odbierze...może miała coś zupełnie innego do roboty?
a może spotkała jakiegoś chłopaka i całkiem dobrze spędzała z nim czas?
Myśli zaprzątały mi głowę...łzy poleciały po policzkach...wstałem i zdeterminowany rzuciłem walizkę na środek pokoju.
-A ty co?-Zayn podniósł się z dywanu i zrobił pytającą minę.
-Skoro już skończyliśmy pracę...a koncerty mamy już za sobą...-wrzuciłem do walizki kilka swoich swetrów.-pierdolę was i wyjeżdżam.
-Nie pierdol...-jęknął Harry. Najwyraźniej wybudziłem go ze snu...
-Pakuj się!-krzyknąłem na cały pokój i zacząłem wrzucać do bagażu wszystko co trafiło mi w ręce.
-Niall...-zajęczał Lou i przeturlał się w moją stronę.-błagam...jeszcze dwa tygodnie...błagam....
-Nie.-uśmiechnąłem się zadowolony ze swojego pomysłu i rzuciłem się do łazienki.
Wziąłem szybki prysznic i obmyślając plan działania nałożyłem na włosy rozjaśniacz.
Wmasowałem go w swoją czuprynę i uśmiechnąłem sam do siebie.
Szybko i sprawnie schowałem swoje biodra pod ręcznikiem i owinąłem go mocno w okół pasa.
Musiałem się odstawić. Jeśli znalazła jakiegoś chłopaka a on jest przystojniejszy ode mnie...czyli na pewno był...nadal mam najwidoczniej nie za wysoką samoocenę..
Odczekałem 30 minut i spłukałem farbę z włosów. Czułem się lepiej jako blondyn.
Byłem we własnej skórze...nie udawałem nikogo...byłem sobą.
Spojrzałem w lustro i wysuszyłem włosy suszarką...przełknąłem głośno ślinę...kocham ją...
Nie chciałem jej stracić...znowu stracić...
Zacisnąłem wargi i zamknąłem oczy. Wdech...wydech...wdech...otwarłem oczy.
Zacząłem się ubierać. Obliczyłem że jeśli chłopcy się pośpieszą..może jutro będziemy w Londynie.
Spakowałem ich wszystkich,oblałem na pobudkę wodą i przebrałem w dość porządne ciuchy.
Uśmiechnąłem się sam do siebie. Pociągnąłem ich wszystkich do taksówki którą zamówiłem a później wniosłem ciężkie walizki,które od razu znalazły swoje miejsce w bagażniku.
Byliśmy na miejscach. Taksówka ruszyła. Na moich ustach pojawiło się zadowolenie.
Nicoll.
Przechodziłyśmy właśnie obok jednej z kafejek w centrum.
Spojrzałam wymownie na Asię i uśmiechnęłam się do spoglądającej na jakiegoś chłopaka Kamilę.
-Zagadaj do niego.-podpuszczała mnie cwaniara i chwyciła za rękaw mojej bluzy z kapturem.
-Ale po co?-wykrzywiłam brwi i uniosłam lekko kącik ust okazując tym samym swój grymas.
-Wiem że chcesz się na kimś otworzyć...najlepiej jeśli będzie to ktoś przeciwnej płci.-naciągała nadal Kamila a Aśka zamyśliła się,unosząc oczy ku górze.
-Nie chcę...mam chłopaka.-odwróciłam wzrok i spojrzałam zupełnie w inną stronę,lekko zbita z tropu.
-A gdzie on teraz jest?-uśmiechnęła się szyderczo Kama spoglądając na mnie kątem oka.-no własnie. Zostawił cię skarbie...
-Nie na długo...taką ma pracę...co ja mam na to poradzić?-wycedziłam przez ściśnięte mocno usta.
-Znajdź sobie kogoś innego.- wzruszyła ramionami i zanuciła jakąś piosenkę pod nosem.
-Nigdy.-wymierzyłam ją wzrokiem i usiadłam na ławeczce przy fontannie. Westchnęłam...
nawet nie poczułam że ktoś siada dosłownie obok mnie. To tamten gościu do którego próbowała mnie namawiać Kam...zamilczałam.
-Weź spierdalaj...mam chłopaka.-uniosłam się i wstałam z ławki,po czym popędziłam w stronę wyjścia galerii.
Jaka jestem głupia...mogłam chociaż nie dodawać wulgaryzmów...
Przyczesałam ręką swoje nowo ufarbowane na karmel włosy i skrzywiłam lekko wargi.
Wyciągnęłam z kieszeni rurek klucze i szybkim krokiem ruszyłam do domu.
niedziela, 9 września 2012
Rozdział 35.
Niall.
Wpiłem się w fotel całym swoim ciężarem.
Podeszła do mnie. Nie wiedziałem jak zareagować...Demi.
Uśmiechnęła się porozumiewawczo i pokiwała głową a później usiadła obok.
Nie mogłem siebie na to pozwolić. Wstałem szybko z miejsca...a jej wzrok powędrował dokładnie za mną.
Cały czas obserwował mnie Liam. Podniósł z zadowolenia kącik ust i klepnął mnie w ramię gdy przemknąłem tuż obok.
Odwróciłem się w jego stronę z podenerwowaną miną.
-Niall robisz postępy.-uśmiechnął się lekko i jeszcze raz położył rękę na moim ramieniu.
Przygryzłem wargę i dostałem nagłej potrzeby by zadzwonić...
Pobiegłem do najbliższej łazienki w ośrodku i chwyciłem mocno telefon. Wybrałem numer Nicoll i zamknąłem oczy. Dlaczego dzwoniłem do niej dopiero teraz?
Przecież nigdy nie próbowałem się z nią kontaktować...dla naszego dobra...żebym..nie tęsknił jeszcze bardziej...żebym...łza kapnęła mi na policzek. Nie otarłem jej...czekałem. Był sygnał.
Urwał się. Nie było zasięgu. Skuliłem się jeszcze bardziej i zacisnąłem ręce w pięści.
Chcę ją zobaczyć. Wiedziałem że nie mogę zawieść fanów...ale...podniosłem telefon jeszcze raz.
Przyłożyłem do ucha i czekałem. Zniecierpliwiony marzyłem...by usłyszeć jej głos...
tylko to na razie mogło mi starczyć...nie miałem wyjścia. Znowu utraciłem zasięg. Krzyknąłem. Straciłem nad sobą panowanie i wybiegłem z ośrodka. Szybko. Nigdy nie biegłem szybciej niż dzisiaj. Nerwy dodały mi powera i szybkości. Podbiegłem do butki telefonicznej w naszym hotelu. Ile biegłem? pół godziny? godzinę?
Wyrwałem słuchawkę z miejsca na nią przeznaczonego i ścisnąłem ją mocno w ręce.
Wykręciłem jej numer. Oparłem się jedną ręką o blat. Moje dłonie dłonie trzęsły się jak cholera...
Nie wiem jakim cudem potrafiłem utrzymać w nich telefon.
Sygnał...połączenie...nadzieja. Moje oczy powiększyły się...wyczekiwałem...
Urwane połączenie. Uderzyłem pięścią w automat i krzyknąłem głośno. Rzuciłem słuchawką i wyciągnąłem z kieszeni klucze do pokoju. Przyjebałem jeszcze przy okazji w drzwi po czym otwarłem je...
wszedłem do pokoju...rzuciłem klucze na ziemię...i nie oświecając światła...rzuciłem spocony na łóżko.
Nicoll.
Kamila zasnęła mi na kanapie.
Nadal zapatrzona w telewizor szukałam wzrokiem Nialla.
Nie było go nigdzie...dosłownie nigdzie. Przysłuchiwałam się energicznemu oddechowi swojej przyjaciółki.
Od czasu do czasu ziewałam i spoglądałam znudzona w ekran.
Gala się skończyła. Chłopcy opowiadali o swoich występach...wygranej...
Nigdzie nie było JEGO. Gdzie mógł się podziać?
Zaprzątałam sobie głowę coraz bardziej idiotycznymi myślami...może opróżniał te słoiki z czekoladą które mu wysłałam? a może....a może...znowu myślałam o zdradzie.
Poszłam do swojego pokoju. Zapomniałam o telefonie który wciąż tkwił w moim jesiennym płaszczu.
Wyciągnęłam z szafy płaszcz i otwarłam jedną z jego kieszonek w poszukiwaniu zguby.
Znalazłam! chwyciłam telefon do ręki i odblokowałam go w pośpiechu.
-4 nieodebrane połączenia od nieznanego numeru...-przeczytałam na głos.
Otworzyłam szeroko oczy a moje myśli znowu zaczęły buzować.
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć...czyżby ten nieznany numer...był od..
nie..on na pewno nie chciałby się ze mną skontaktować..byłby jeszcze bardziej nerwowy..
Pokręciłam głową i rzuciłam telefon na łóżko. Rozmyślając sama poszłam w ślady urządzenia i zamknęłam oczy.
Harry.
Weszliśmy do pokoju hotelowego całkiem pod wpływem.
Pod wpływem alkoholu i dużej dawki adrenaliny.
Zachwiałem się i upadłem na ziemię,gdzie znalazłem sobie legowisko do przespania tej nocy.
Byliśmy pod bacznym okiem Liama. Który nie mógł pić..a my jak zwykle robiliśmy mu na złość.
Kątem oka zauważyłem patrzącego w sufit Nialla. Jedynie on i Liam dzisiaj nie zabalowali.
Co mogło się wydarzyć?
Louis przeszedł obok mnie i kopnął mnie lekko w krocze. Jęknąłem i podniosłem się z głupią miną na łokciach.
-Pojebało cię? chcesz żebym był bezpłodny!?-uniosłem się.
Wybuch śmiechu chłopaków jeszcze bardziej mnie zirytował.
-Już i tak wystarczająco razy uprawiałeś marchewki..wystarczy ci...-uśmiechnął się do mnie Lou pochylając się lekko nad moją twarzą.
Przywaliłem mu w policzek i prychnąłem.
-Nie uprawiam marchewek...a..-nie dokończyłem bo Zayn wszedł mi w zdanie...
-Jesteś męską dziwką.-oznajmił kładąc się na dywanie.
-Właśnie! Hazza...Hazza...Hazza...Hazza...-zanucił Lou łapiąc się za czerwony policzek.
-Hazza...męską pipą.-dokończył Zayn wijąc się ze śmiechu.
-Spierdalaj.-wysyczałem gładząc zimną ścianę obok której leżałem.
Ta podłoga wcale nie była taka zła...
Niall krzyknął i walnął głową o poduszkę. Nawet nie wiedziałem co się dzieje..
-Niall co ci jest?-na jego łóżku usiadł osamotniony do tej pory Liam.
-Nic.-uniósł się blondyn i pociągnął nosem.
-Dlaczego tak szybko się urwałeś?! wiesz jaki był party hard!?-na jego łożu usiadł również Lou,po czym zaczął energicznie skakać po materacu.
-Musiałem zadzwonić...-odwrócił się w naszą stronę i przygryzł brutalnie wargę.
-Nie mogłeś na nas poczekać?-podniosłem się znowu a później upadłem.
-Nie chciałem...to moja osobista sprawa...-odwrócił się i drgnął.-tęsknię za Nicoll...
Byłam dzisiaj troszkę zajęta pisaniem wiersza dla koleżanki z forum (;
poważna intencja także...trza było pogłówkować xd
Wpiłem się w fotel całym swoim ciężarem.
Podeszła do mnie. Nie wiedziałem jak zareagować...Demi.
Uśmiechnęła się porozumiewawczo i pokiwała głową a później usiadła obok.
Nie mogłem siebie na to pozwolić. Wstałem szybko z miejsca...a jej wzrok powędrował dokładnie za mną.
Cały czas obserwował mnie Liam. Podniósł z zadowolenia kącik ust i klepnął mnie w ramię gdy przemknąłem tuż obok.
Odwróciłem się w jego stronę z podenerwowaną miną.
-Niall robisz postępy.-uśmiechnął się lekko i jeszcze raz położył rękę na moim ramieniu.
Przygryzłem wargę i dostałem nagłej potrzeby by zadzwonić...
Pobiegłem do najbliższej łazienki w ośrodku i chwyciłem mocno telefon. Wybrałem numer Nicoll i zamknąłem oczy. Dlaczego dzwoniłem do niej dopiero teraz?
Przecież nigdy nie próbowałem się z nią kontaktować...dla naszego dobra...żebym..nie tęsknił jeszcze bardziej...żebym...łza kapnęła mi na policzek. Nie otarłem jej...czekałem. Był sygnał.
Urwał się. Nie było zasięgu. Skuliłem się jeszcze bardziej i zacisnąłem ręce w pięści.
Chcę ją zobaczyć. Wiedziałem że nie mogę zawieść fanów...ale...podniosłem telefon jeszcze raz.
Przyłożyłem do ucha i czekałem. Zniecierpliwiony marzyłem...by usłyszeć jej głos...
tylko to na razie mogło mi starczyć...nie miałem wyjścia. Znowu utraciłem zasięg. Krzyknąłem. Straciłem nad sobą panowanie i wybiegłem z ośrodka. Szybko. Nigdy nie biegłem szybciej niż dzisiaj. Nerwy dodały mi powera i szybkości. Podbiegłem do butki telefonicznej w naszym hotelu. Ile biegłem? pół godziny? godzinę?
Wyrwałem słuchawkę z miejsca na nią przeznaczonego i ścisnąłem ją mocno w ręce.
Wykręciłem jej numer. Oparłem się jedną ręką o blat. Moje dłonie dłonie trzęsły się jak cholera...
Nie wiem jakim cudem potrafiłem utrzymać w nich telefon.
Sygnał...połączenie...nadzieja. Moje oczy powiększyły się...wyczekiwałem...
Urwane połączenie. Uderzyłem pięścią w automat i krzyknąłem głośno. Rzuciłem słuchawką i wyciągnąłem z kieszeni klucze do pokoju. Przyjebałem jeszcze przy okazji w drzwi po czym otwarłem je...
wszedłem do pokoju...rzuciłem klucze na ziemię...i nie oświecając światła...rzuciłem spocony na łóżko.
Nicoll.
Kamila zasnęła mi na kanapie.
Nadal zapatrzona w telewizor szukałam wzrokiem Nialla.
Nie było go nigdzie...dosłownie nigdzie. Przysłuchiwałam się energicznemu oddechowi swojej przyjaciółki.
Od czasu do czasu ziewałam i spoglądałam znudzona w ekran.
Gala się skończyła. Chłopcy opowiadali o swoich występach...wygranej...
Nigdzie nie było JEGO. Gdzie mógł się podziać?
Zaprzątałam sobie głowę coraz bardziej idiotycznymi myślami...może opróżniał te słoiki z czekoladą które mu wysłałam? a może....a może...znowu myślałam o zdradzie.
Poszłam do swojego pokoju. Zapomniałam o telefonie który wciąż tkwił w moim jesiennym płaszczu.
Wyciągnęłam z szafy płaszcz i otwarłam jedną z jego kieszonek w poszukiwaniu zguby.
Znalazłam! chwyciłam telefon do ręki i odblokowałam go w pośpiechu.
-4 nieodebrane połączenia od nieznanego numeru...-przeczytałam na głos.
Otworzyłam szeroko oczy a moje myśli znowu zaczęły buzować.
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć...czyżby ten nieznany numer...był od..
nie..on na pewno nie chciałby się ze mną skontaktować..byłby jeszcze bardziej nerwowy..
Pokręciłam głową i rzuciłam telefon na łóżko. Rozmyślając sama poszłam w ślady urządzenia i zamknęłam oczy.
Harry.
Weszliśmy do pokoju hotelowego całkiem pod wpływem.
Pod wpływem alkoholu i dużej dawki adrenaliny.
Zachwiałem się i upadłem na ziemię,gdzie znalazłem sobie legowisko do przespania tej nocy.
Byliśmy pod bacznym okiem Liama. Który nie mógł pić..a my jak zwykle robiliśmy mu na złość.
Kątem oka zauważyłem patrzącego w sufit Nialla. Jedynie on i Liam dzisiaj nie zabalowali.
Co mogło się wydarzyć?
Louis przeszedł obok mnie i kopnął mnie lekko w krocze. Jęknąłem i podniosłem się z głupią miną na łokciach.
-Pojebało cię? chcesz żebym był bezpłodny!?-uniosłem się.
Wybuch śmiechu chłopaków jeszcze bardziej mnie zirytował.
-Już i tak wystarczająco razy uprawiałeś marchewki..wystarczy ci...-uśmiechnął się do mnie Lou pochylając się lekko nad moją twarzą.
Przywaliłem mu w policzek i prychnąłem.
-Nie uprawiam marchewek...a..-nie dokończyłem bo Zayn wszedł mi w zdanie...
-Jesteś męską dziwką.-oznajmił kładąc się na dywanie.
-Właśnie! Hazza...Hazza...Hazza...Hazza...-zanucił Lou łapiąc się za czerwony policzek.
-Hazza...męską pipą.-dokończył Zayn wijąc się ze śmiechu.
-Spierdalaj.-wysyczałem gładząc zimną ścianę obok której leżałem.
Ta podłoga wcale nie była taka zła...
Niall krzyknął i walnął głową o poduszkę. Nawet nie wiedziałem co się dzieje..
-Niall co ci jest?-na jego łóżku usiadł osamotniony do tej pory Liam.
-Nic.-uniósł się blondyn i pociągnął nosem.
-Dlaczego tak szybko się urwałeś?! wiesz jaki był party hard!?-na jego łożu usiadł również Lou,po czym zaczął energicznie skakać po materacu.
-Musiałem zadzwonić...-odwrócił się w naszą stronę i przygryzł brutalnie wargę.
-Nie mogłeś na nas poczekać?-podniosłem się znowu a później upadłem.
-Nie chciałem...to moja osobista sprawa...-odwrócił się i drgnął.-tęsknię za Nicoll...
Byłam dzisiaj troszkę zajęta pisaniem wiersza dla koleżanki z forum (;
poważna intencja także...trza było pogłówkować xd
sobota, 8 września 2012
Rozdział 34.
Niall.
Wepchnąłem sobie do ust rogalika z czekoladą i spojrzałem kątem oka na Louisa.
Zmieszany pokręcił głową. Westchnąłem i oparłem głowę na rękach.
Teledysk był nagrany. My byliśmy w trasie. To wszystko działo się za szybko.
Gdybym mógł cofnąć czas...patrzę wstecz. Widzę siebie. Na wielkiej scenie...z uśmiechem na ustach śpiewającego dla widowni i jurorów. Zaciskam dłonie na mikrofonie i szczerzę się do wszystkich jeszcze bardziej. Oblizuję nerwowo wargi. Kończy się melodia. Zakończyłem swój występ...
Oblizuję usta jeszcze raz. Wycieram kącik warg koniuszkiem palca,by sprawdzić czy czasami nie została mi na nich dzisiejsza śmietana po kremówce...
Pamiętam. Moje słodkie szesnastoletnie życie zakończyło się gdy zacząłem myśleć nad swoimi marzeniami. Może nie myśleć. A raczej je realizować.
Westchnąłem cicho. Hazza spojrzał na mnie kątem oka po czym odwrócił się w drugą stronę.
Wtedy jeszcze...gdy byłem młody...głupi...nie ukrywam że teraz nie jestem...nie myślałem że zawróci mi w głowie dziewczyna...
Nicoll.
Zdenerwowana patrzałam na telewizor.
Musiałam się ogarnąć...w mojej głowie cały czas powtarzałam...
-Nicoll...tylko miesiąc...to już za miesiąc.
Niestety. Pokazywałam całą sobą,swoim zachowaniem..coś zupełnie innego.
Tęsknotę...żal...smutek. Oderwałam się od kanapy gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Moje serce stanęło. Wiedziałam że to nie on...ale byłam tak przesadnie nastawiona do tego wszystkiego..
przewrażliwiona...myśląca tylko o jednym. Podbiegłam do drzwi..otworzyłam zamek...pociągnęłam mocno klamkę.
-Niall?!-krzyknęłam nieświadoma. Tą osobą nie był on...a Kamila.
-Nicoll...znowu to samo?-podniosła do góry brwi i skrzywiła usta.
Zarumieniłam się. Przewróciłam oczami i w pośpiechu wpuściłam ją do środka.
-Byłyśmy umówione...-westchnęła i usiadła na kanapie. Po czym zdjęła kurtkę i rzuciła ją na ziemię.
-Wiem...zapomniałam...-odwróciłam wzrok i speszyłam się jeszcze bardziej niż wcześniej.
-Zrób mi kawę...albo nalej czegoś innego i jedziemy z tym koksem!-krzyknęła zdesperowana Kama wgapiając oczy w TV.-czeka nas koncert tych pięciu idiotów! zobaczymy go na żywo w telewizji.
-Na żywo w telewizji...-znowu przewróciłam oczami i położyłam na stole kubełek popcornu.-poczułam się tak jakbym tam była...
Kamila zmierzyła mnie wzrokiem.
-Zobaczysz go za miesiąc...-mruknęła i wzięła w swoje ręce garstkę prażonej kukurydzy.
-Wiem..ale...nie mogę się doczekać...-usiadłam obok niej, zapominając o lejącej się z ekspresu kawie.
-Trudno...i tak będziesz czekała...chyba że Niall też będzie taki zdesperowany...i przewróci plany swojej ekipy przygotowawczej...zmieni mapę pilotowi w samolocie..i polecą prosto do Londynu...-wyminęła ręką prosty łuk i uśmiechnęła się znacząco.
-Nie tęsknisz za Harrym?-mrugnęłam oczami i spojrzałam na jej solidną bluzę z kapturem.
-Nie...-odwróciła wzrok i wyszczerzyła się sztucznie.-przecież mam nowego chłopaka.
-Jak mogłam zapomnieć...-odwróciłam się w przeciwną stronę i westchnęłam.-Conor...rudy żyd...Kondon...
-On nie jest Kondonem.-założyła ręce na klatce piersiowej i spojrzała na mnie pretensjonalnie.-nie jest rudy.
-To go przefarbuję..i będzie rudym żydem.-uśmiechnęłam się z zadowolenia i pogłaskałam oparcie kanapy.
Zaczęło się. Na ekranie już było widać wielką scenę..świetna sceneria. Fotele...specjalnie dla nominowanych i gości na imprezie. Wodziłam wzorkiem po każdym elemencie wielkiej sali.
Kamila uśmiechnęła się do mnie szyderczo i wskazała na ekran. W miejscu gdzie przeznaczony był fotel dla Hazzy. Otarłam ręką swoją twarz i pokręciłam głową.
-Najpierw pokażą nam dywan...tak?-zagruchała i pogłaskała mnie po policzku.
-Taaa...-odparłam nadal oglądając z natchnieniem telewizor.
Pokazali urywek z Miley Cyrus. Ciekawa czarna kreacja i świetnie zaczesane do góry krótkie poszczerbione,blond włosy.
-Zgwałciłabym ją...gdybym miała czym.-uśmiechnęła się porozumiewawczo Kamila.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na nią ponownie.
-Ty zgwałciłabyś wszystko co żyje i się rusza...nie odzywaj się.-skomentowałam oschle.
Nagle...z nie wiem jakiego powodu przypomniało mi się coś mniej ważnego.
-O cholera!-krzyknęłam i pobiegłam do kuchni.-kawa!
Zaczęłam wycierać porozlewany po całej ladzie gorący napój po czym oparłam się bezsilnie o blat stołu.
-Niall!-krzyknęła Kamila...poderwałam się w miejscu... pobiegłam do pokoju...przywaliłam mocno w ścianę...wylądowałam na podłodze...podniosłam się pocierając czoło ręką i usiadłam na kanapie spocona.
Moje oczy powędrowały po ekranie. Serce stanęło...
Louis...z dość nienaturalną fryzurą w garniturze,Liam z uśmiechem od ucha do ucha, również odświętnie ubrany...Harry...z loczkami wijącymi się w każą stronę...Zayn...chichoczący na widok reporterów...
Wszyscy byli odświętnie ubrani...był jeden wyjątek. ON. Niall...jego oczy...sposób w jaki się uśmiechał...lekko nieprzytomne i oddalone spojrzenie...on jedyny nie był w garniturze...
Kochałam go właśnie takiego... wyróżniającego się z tłumu chłopaka.
Kamila podniosła lekko brew spoglądając na ekran...widziałam jej oczy wodzące po posturze Hazzy.
-Jaki...dupa się z niego zrobiła...-schowała twarz w dłoniach i zapłakała sztucznie.-on miał czym pchać...
Pokręciłam zrezygnowana głową i uśmiechnęłam się sama do siebie.
Chcę już powrócić do codzienności. Do jego warg...muskających z nieopanowaniem moje usta...jego oczu wlepiających się we mnie bez ustanku...jego niewyparzonego języka...czy prosiłam o tak wiele?
Wepchnąłem sobie do ust rogalika z czekoladą i spojrzałem kątem oka na Louisa.
Zmieszany pokręcił głową. Westchnąłem i oparłem głowę na rękach.
Teledysk był nagrany. My byliśmy w trasie. To wszystko działo się za szybko.
Gdybym mógł cofnąć czas...patrzę wstecz. Widzę siebie. Na wielkiej scenie...z uśmiechem na ustach śpiewającego dla widowni i jurorów. Zaciskam dłonie na mikrofonie i szczerzę się do wszystkich jeszcze bardziej. Oblizuję nerwowo wargi. Kończy się melodia. Zakończyłem swój występ...
Oblizuję usta jeszcze raz. Wycieram kącik warg koniuszkiem palca,by sprawdzić czy czasami nie została mi na nich dzisiejsza śmietana po kremówce...
Pamiętam. Moje słodkie szesnastoletnie życie zakończyło się gdy zacząłem myśleć nad swoimi marzeniami. Może nie myśleć. A raczej je realizować.
Westchnąłem cicho. Hazza spojrzał na mnie kątem oka po czym odwrócił się w drugą stronę.
Wtedy jeszcze...gdy byłem młody...głupi...nie ukrywam że teraz nie jestem...nie myślałem że zawróci mi w głowie dziewczyna...
Nicoll.
Zdenerwowana patrzałam na telewizor.
Musiałam się ogarnąć...w mojej głowie cały czas powtarzałam...
-Nicoll...tylko miesiąc...to już za miesiąc.
Niestety. Pokazywałam całą sobą,swoim zachowaniem..coś zupełnie innego.
Tęsknotę...żal...smutek. Oderwałam się od kanapy gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Moje serce stanęło. Wiedziałam że to nie on...ale byłam tak przesadnie nastawiona do tego wszystkiego..
przewrażliwiona...myśląca tylko o jednym. Podbiegłam do drzwi..otworzyłam zamek...pociągnęłam mocno klamkę.
-Niall?!-krzyknęłam nieświadoma. Tą osobą nie był on...a Kamila.
-Nicoll...znowu to samo?-podniosła do góry brwi i skrzywiła usta.
Zarumieniłam się. Przewróciłam oczami i w pośpiechu wpuściłam ją do środka.
-Byłyśmy umówione...-westchnęła i usiadła na kanapie. Po czym zdjęła kurtkę i rzuciła ją na ziemię.
-Wiem...zapomniałam...-odwróciłam wzrok i speszyłam się jeszcze bardziej niż wcześniej.
-Zrób mi kawę...albo nalej czegoś innego i jedziemy z tym koksem!-krzyknęła zdesperowana Kama wgapiając oczy w TV.-czeka nas koncert tych pięciu idiotów! zobaczymy go na żywo w telewizji.
-Na żywo w telewizji...-znowu przewróciłam oczami i położyłam na stole kubełek popcornu.-poczułam się tak jakbym tam była...
Kamila zmierzyła mnie wzrokiem.
-Zobaczysz go za miesiąc...-mruknęła i wzięła w swoje ręce garstkę prażonej kukurydzy.
-Wiem..ale...nie mogę się doczekać...-usiadłam obok niej, zapominając o lejącej się z ekspresu kawie.
-Trudno...i tak będziesz czekała...chyba że Niall też będzie taki zdesperowany...i przewróci plany swojej ekipy przygotowawczej...zmieni mapę pilotowi w samolocie..i polecą prosto do Londynu...-wyminęła ręką prosty łuk i uśmiechnęła się znacząco.
-Nie tęsknisz za Harrym?-mrugnęłam oczami i spojrzałam na jej solidną bluzę z kapturem.
-Nie...-odwróciła wzrok i wyszczerzyła się sztucznie.-przecież mam nowego chłopaka.
-Jak mogłam zapomnieć...-odwróciłam się w przeciwną stronę i westchnęłam.-Conor...rudy żyd...Kondon...
-On nie jest Kondonem.-założyła ręce na klatce piersiowej i spojrzała na mnie pretensjonalnie.-nie jest rudy.
-To go przefarbuję..i będzie rudym żydem.-uśmiechnęłam się z zadowolenia i pogłaskałam oparcie kanapy.
Zaczęło się. Na ekranie już było widać wielką scenę..świetna sceneria. Fotele...specjalnie dla nominowanych i gości na imprezie. Wodziłam wzorkiem po każdym elemencie wielkiej sali.
Kamila uśmiechnęła się do mnie szyderczo i wskazała na ekran. W miejscu gdzie przeznaczony był fotel dla Hazzy. Otarłam ręką swoją twarz i pokręciłam głową.
-Najpierw pokażą nam dywan...tak?-zagruchała i pogłaskała mnie po policzku.
-Taaa...-odparłam nadal oglądając z natchnieniem telewizor.
Pokazali urywek z Miley Cyrus. Ciekawa czarna kreacja i świetnie zaczesane do góry krótkie poszczerbione,blond włosy.
-Zgwałciłabym ją...gdybym miała czym.-uśmiechnęła się porozumiewawczo Kamila.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na nią ponownie.
-Ty zgwałciłabyś wszystko co żyje i się rusza...nie odzywaj się.-skomentowałam oschle.
Nagle...z nie wiem jakiego powodu przypomniało mi się coś mniej ważnego.
-O cholera!-krzyknęłam i pobiegłam do kuchni.-kawa!
Zaczęłam wycierać porozlewany po całej ladzie gorący napój po czym oparłam się bezsilnie o blat stołu.
-Niall!-krzyknęła Kamila...poderwałam się w miejscu... pobiegłam do pokoju...przywaliłam mocno w ścianę...wylądowałam na podłodze...podniosłam się pocierając czoło ręką i usiadłam na kanapie spocona.
Moje oczy powędrowały po ekranie. Serce stanęło...
Louis...z dość nienaturalną fryzurą w garniturze,Liam z uśmiechem od ucha do ucha, również odświętnie ubrany...Harry...z loczkami wijącymi się w każą stronę...Zayn...chichoczący na widok reporterów...
Wszyscy byli odświętnie ubrani...był jeden wyjątek. ON. Niall...jego oczy...sposób w jaki się uśmiechał...lekko nieprzytomne i oddalone spojrzenie...on jedyny nie był w garniturze...
Kochałam go właśnie takiego... wyróżniającego się z tłumu chłopaka.
Kamila podniosła lekko brew spoglądając na ekran...widziałam jej oczy wodzące po posturze Hazzy.
-Jaki...dupa się z niego zrobiła...-schowała twarz w dłoniach i zapłakała sztucznie.-on miał czym pchać...
Pokręciłam zrezygnowana głową i uśmiechnęłam się sama do siebie.
Chcę już powrócić do codzienności. Do jego warg...muskających z nieopanowaniem moje usta...jego oczu wlepiających się we mnie bez ustanku...jego niewyparzonego języka...czy prosiłam o tak wiele?
Takie tam....
Dobra...nie koniecznie chce mi się dzisiaj pisać xd
Ale może coś tam dzisiaj uda mi się naskrobać :D
myślę nad pójściem do sklepu...od czasu wyjazdu na obóz nie kupiłam żadnej gazety O.o
Patrzcie co zrobiła dla mnie kochana Kamila...
Ale może coś tam dzisiaj uda mi się naskrobać :D
myślę nad pójściem do sklepu...od czasu wyjazdu na obóz nie kupiłam żadnej gazety O.o
Patrzcie co zrobiła dla mnie kochana Kamila...
Zgadza się wszystko xd chociaż....
Nie koniecznie :C Niall nie ma małego!
A to moje dla Kamili xd #VegasChuj,#Hyhyh i #KamilaMolestowała.
czwartek, 6 września 2012
...
Zacznę do tego..że będę odnawiała bloga.
Wczoraj znowu czytałam i...
po prostu nie mogłam w to uwierzyć ile z siebie dałam.
Historia jest świetna :D
a moje picze chcą jeszcze ^^
Kazza,Niall (połączenie Nicoll i Nialla żądzi<3)...wspomnienia nie dają za wygraną :3
Będę pisała. Ale z tego co myślę..jak na swoje teraźniejsze możliwości...jedynie w soboty.
Zawsze coś (;
do zobaczenia.
Wczoraj znowu czytałam i...
po prostu nie mogłam w to uwierzyć ile z siebie dałam.
Historia jest świetna :D
a moje picze chcą jeszcze ^^
Kazza,Niall (połączenie Nicoll i Nialla żądzi<3)...wspomnienia nie dają za wygraną :3
Będę pisała. Ale z tego co myślę..jak na swoje teraźniejsze możliwości...jedynie w soboty.
Zawsze coś (;
do zobaczenia.
poniedziałek, 23 lipca 2012
Nasi zdolni chłopcy z nagrodą (TCA 2012)
Rozdziału mi się pisać nie chce xd
Za to! znalazłam na YouTube filmik z podziękowaniami od chłopców za nagrodę.
(Gala TCA 2012) Mamy dowód że są cholernie zdolni...
...jak i kreatywni (;
Za to! znalazłam na YouTube filmik z podziękowaniami od chłopców za nagrodę.
(Gala TCA 2012) Mamy dowód że są cholernie zdolni...
...jak i kreatywni (;
wtorek, 17 lipca 2012
Rozdział 33.
Harry.
No myślałem że go zabiję...
Zadzwoniłem z ciekawości do Josha zapytać się o której dzwonił do pana-Nagle mi się przypomniało że musimy zawracać.
-Jakieś 2 godziny temu...-zaśmiał się Josh po moim zbędnym pytaniu.
-Niaaaallll!!!-stanąłem na jakimś podjeździe, wyłączyłem telefon i rzuciłem się na blondyna z pięściami.
-Dlaczego mnie bijesz?!-krzyknął zasłaniając dłońmi swoją twarz.
-Dlatego że jesteś kretynem! jestem zmęczony! chcesz żebyśmy jechali tam wieczność?!-złapałem go za barki i potrząsnąłem nim mocno.
Nicoll spojrzała na mnie przepraszająco dodając do tego lekkie współczucie.
-Nie ręczę za siebie!-uniosłem się i pociągnąłem go za koszulkę.
-Mogę o coś zapytać?-wtrącił się Zayn.-Nie lepiej byłoby...teraz jechać gdzieś odpocząć...nie kłócić się...
dotrzemy szybciej...a teraz...za nim go pobijesz...zgwałcisz..rzucisz w jakieś krzaki...zejdzie nam dłużej niż myślisz.
Pasażerowie otworzyli szeroko oczy a Nicoll objęła Nialla ramieniem.
-Nikt mi go nie będzie gwałcił...-przejechała policzkiem po jego karku i musnęła jego usta.
-Widzisz skarbie jaki jestem biedny..-Horan zrobił smutną minkę i pokręcił głową na boki.
Kamila spojrzała się na mnie a później założyła ręce na piersiach.
-Dobra..-wysyczałem i usiadłem za kierownicą.-muszę napić się kawy...
-Hazza ale ty nie lu...-zaczął Liam ale mu przerwałem.
-Teraz potrzebna jest mi kofeina...cisza i jakaś spokojna muzyka...-przeciągnąłem powoli litery.
-Ja pobrzdąka...-Niall nie dokończył bo Nicoll zatkała mu usta.
Domyśliłem się co chciał robić...pobrzdąkać to on sobie może jak sam będzie jechał samochodem...
Kilka godzin zaznaczam!
Niall.
Położyłem głowę na oparciu i wlepiłem gały w klimatyzację samochodową.
-Nudzi ci się?-wyszeptała do mnie Nicoll po czym zamknęła oczy i musnęła mój zimny policzek.
-Normalnie jesień!-usłyszałem podniecony głos Liama a później zerknąłem na jego siedzenie.
Spojrzałem się na niego pytająco a on wskazał palcem na mokrą od deszczu szybę.
Westchnąłem cicho i wróciłem do Nicoll. Przyciągnąłem ją do siebie i dotknąłem nosem jej policzka.
Rozsunąłem na dół podłokietnik i przytuliłem ją mocno.
-Cały czas byliśmy oddzieleni tym właśnie podłokietnikiem.-zaśmiała się i wtuliła się w moje ramiona.
Pocałowałem ją i wsadziłem rękę pod jej koszulkę.
-Niall....-szepnęła odchylając lekko kark.
-Tak?-zapytałem kładąc rękę na jej biodrach.
-Za szybko...-chwyciła moje ręce i przygryza mocno wargę...Tak mocno że została na niej stróża czerwonej krwi.
-Przepraszam.-Wyszeptałem i wytarłem z stróżkę z jej wargi.
Odwróciła wzrok i wykrzywiła swoje perfekcyjnie pomalowane usta.
Wiedziałem że jest jej ciężko...tak ciężko jak było mnie. Ale nie odezwałem się ani słowem i przytuliłem ją do siebie ponownie.
Kamila.
Jak przetrwać w vanie z szóstką idiotów, jedną histeryczką,pracoholiczką i zakochaną po uszy w swoim chłopaku dziunią?
Chyba napiszę biografię o swoim życiu...nie. Gdybym napisała...była by to raczej parodia biografii.
Nie dość że nie potrafię pisać,to jeszcze życie mam takie jakie mam.
Nadal czułam coś do Hazzy...jego czułe uśmieszki,ten wzrok...
Potrafiłam się jedynie rozmarzyć...szkoda tylko że musiałam z własnej woli udawać totalnie niedostępną.
Rzuciłam mu kolejne zabójcze spojrzenie i położyłam głowę na oparciu.
Zasnęłam wtulając się w koc który mi przyniósł...
Kaśka.
Nie wytrzymywałam psychicznie.
Ciągle się gdzieś przenosimy...najpierw była mowa o morzu na które ledwo się zgodziłam...
Później w zamian za morze....dorzucili mi Irlandię! a teraz? słodkie laseczki na planie teledysku do Up All Night....Tego mi szczerze brakowało...
Liam uśmiechnął się do mnie głupawo a ja przywaliłam mu w policzek.
-Co...za co?!-jęknął.
-Siła wyższa...nie zapanowałam nad tym.-odwróciłam się w drugą stronę i spojrzałam na niego kątem oka.
Nicoll.
Jakieś 30 minut temu dojechaliśmy do jakiegoś spróchniałego pensjonatu.
Nic nie gadam na ten temat. Po postu się nie wypowiem.
Co do zasad obowiązujących w gościnie...
1.Dziewczyny i chłopcy śpią osobno.
(Widziałam kątem oka,gdy czytałam pierwszy punkt,oburzoną minę Nialla i reszty...)
2.Cisza nocna po 23.
(Hazza oburzył się najbardziej)
3.Nie słuchamy głośno muzyki. Najlepiej obejść się nawet bez słuchawek na uszach.
(Moja mina mówiła sama za siebie...szkoda że jestem uzależniona.)
4.Nie podjadamy przed posiłkami w pensjonacie.
(Louis był zawiedziony... przywiózł ze sobą 5 kg marchewek..)
Było tam coś jeszcze...czego już po prostu nie chciało mi się czytać...
*Wieczorem*
Podeszłam do lustra i przyczesałam wolno swoje opadające na ramiona włosy.
Westchnęłam sama do siebie i ze smutkiem położyłam się na dużym łóżku.
Zamknęłam powoli oczy...obudził mnie szelest...dosłownie cichy szelest.
Poczułam jak ktoś wchodzi pod moją kołdrę i otula mnie swoimi ramionami.
Nie musiałam nawet otwierać oczu...żeby rozpoznać Nialla...
-Co tutaj robisz? tu jest zakaz...te zasady...-zaczęłam ale on uciszył mnie swoimi ustami a później mruknął przez moje wargi-Zasady są po to...by je łamać.
Weee biczyz ^^
kolejny rozdział :O aż dziwne że go napisałam...jestem ostatnio taka rozleniwiona...
Cały czas przy kompie a ja nowych rozdziałów nie piszę.
Biorąc pod uwagę to że 4 kwietnia jadę na kolonie...powinnam się teraz brać do roboty i pisać.
A tyle ciekawych tematów jest teraz na forum :C
Agnieszka se poszła...zostawiając nas wszystkich...ale pięknie przynajmniej o mnie napisała-
Nicoll - Pisz swego bloga, będę o nim pamiętać, obiecuję! Iiii miejmy nadzieję, ze z pomocą jakiegoś detektywa bądź nie, znajdziesz menża swego - Nialla. Jak nie to będę się trzymać naszej umowy, że najpierw mianuję go księciem jak go spotkam, a potem porwę i wywiozę na śląsk ;D
(aż mi się na płacz zbiera jak czytam :,( )
Dzisiejszy rym mojej mamy-Żeby było sprawiedliwie...wypijemy se po piwie!
Życzę Kamili udanych wakacji w Londynie ^^
(Pamiętaj o autografie dla mnie :C)
Oraz...ogłoszenia parafialne...Dnia 16.07.2012 przez auto potrącony został piesek Natalii :C
Na szczęście bidula nie zdechł.Módlmy się za niego...a żeby wrócił do formy.
Powodzenia Snapciu i trzymaj się Nati.
Koniec ogłoszeń.
czwartek, 12 lipca 2012
Rozdział 32
Niall.
Znowu w drodze...
Zamiast na wakacje pojechaliśmy na plan nowego teledysku.
Kamila,Aśka i Kaśka nie koniecznie są zadowolone...myślą że mają konkurencje w dziewczynach z planu.
Ja obiecałem Nicoll że żadnej nie dotknę...chyba że ktoś by mi kazał...
Nawet nie wiem co w tej trójcy zazdrosnych lasek robi Kamila...przecież ją już dawno Hazza nie pociąga.
Ale w każdym razie była bardzo zazdrosna. Ciągle zadzierała nosa i wrzeszczała na wszystkich...
dobra była jedynie dla Nicoll...
Zabawa była na całego...w końcu znowu nie potraktowali nas jak VIP-ów i musieliśmy jechać naszym spróchniałym vanie...ale to nawet i dobrze..jest w nim dużo miejsca...
Harry ciągle prowadził..nie miał czasu na jakieś głupie zerkanie na Kamilę...ani na powtórzenie kilkanaście razy układu...
Wziąłem do rąk gitarę i zacząłem na niej brzdękać...zostałem bezczelnie skarcony!
-Niall! dekoncentrujesz mnie!-krzyknął Hazza i wyminął dziurę na drodze...
Samochód odpowiedział mocnym szarpnięciem...a my podskoczyliśmy na siedzeniach.
-Przestań już...zachowujesz się jakbyś miał okres...-szepnąłem a Kamila zmierzyła mnie wzrokiem.
-No co?-oburzyłem się i opadłem bez silnie na oparcie fotela.
Nicoll uśmiechnęła się do mnie i pocałowała czule mój policzek.
-Zapomniałem...przecież mam ciebie...-ucałowałem jej zimne usta i chwyciłem ją za policzki.
-Jak mogłeś zapomnieć?!-zaśmiała się i westchnęła cicho.
-Przepraszam...byłem skupiony na czymś innym..-odwróciłem się w drugą stronę zerkając na Zayna...
On i Aśka mieli ciche dni...jakiś tydzień temu gdy dowiedzieliśmy się o tym że mamy możliwość nagrania teledysku do Up All Night...Aśka zamknęła się w sobie...
Rozumiem ją. Na prawdę...Zayn strasznie flirtuje z dziewczynami z planu..
Pamiętam jak nagrywaliśmy teledysk do WMYB...od tego czasu to jego zwyczaj.
-Niall...-szepnęła mi do ucha Nicoll.
-Mhm?-odwróciłem się do niej a ona w tym czasie podniosła moją wargę.
-Jak ty słodko wyglądasz w aparacie...no nie mogę..-rozczuliła się.
-Przestań...-parsknąłem i wziąłem jej palce od swoich ust.-jak ciołek...
-Ale ty jesteś niewdzięczny...-uśmiechnęła się.-ślicznie ci w nim...
Położyła głowę na moje ramie i musnęła mój kark.
Hazza zerknął na lusterko poprawiając fryzurę i w tym momencie wjechaliśmy w jakiegoś porszaka....
-Cholera jasna!-wydarł się i uderzył głową o kierownicę.
Liam przebudził się z głębokiego snu,a Kaśka przywaliła Louisowi w ramie...
-Gdyby była tutaj Kath..-zagrzmiał Lou.
-Ale jej nie ma...nie masz komu się poskarżyć.-syknęła i zmierzyła Tomlinsona wzrokiem.
Objąłem Nicoll w pasie i położyłem głowę na jej piersiach.Zaśmiała się i musnęła mój policzek.
-A wy! przestańcie się miziać!-krzyknęła Kaśka na mnie i Nicoll.
-Weź się już ogarnij...-szepnęła moja dziewczyna odwracając głowę na miejsce w którym siedziała awanturniczka.
-Zamkniecie się wreszcie?! wjechaliśmy w Porsche!-sprostowała Kamila spoglądając na wdzięcznego za te słowa Hazze.
Nicoll.
Było to tak-
30 minut tłumaczyliśmy się gościowi do tego cacka w które wjechał Hazza, w końcu zapłaciliśmy mu odszkodowanie...jakieś 2 godziny później kontynuowaliśmy drogę na plan.
Szkoda tylko że był 7 metrowy korek..ale to taki maleńki szczegół.
Moim zajęciem było ciągłe całowanie Nialla...do puki nie zadzwonił jego telefon w który odebrałam w trakcie jego drzemki.
-Halo?-zapytałam odbierając.
-Niall?-zapytał nieznajomy głos.
-Nie...kto mówi?-zapytałam ponownie.
-Najpierw to ja chcę wiedzieć...kim jesteś.-usłyszałam następne słowa.
-Nie,ja chcę wiedzieć pierwsza.-uparłam się myśląc że pewnie znowu mnie zdradza.
-Nicoll?-zapytał nieznajomy.
-Taak...a ty kto?-wycedziłam pytająco.
-Jestem Josh...wiesz perkusista chłopaków mistrz ciętej ripo..-nie dokończył bo mu przerwałam.
-Dobrze...ale skąd znasz moje imię?-dopytałam jeszcze bardziej dociekliwie niż wcześniej.
-Niall mi ciągle o tobie napieprza.-stwierdził z lekkimi pretensjami w głosie.
Zamyśliłam się i a później spojrzałam na wyświetlacz.
-Dlaczego Niall ma cię zapisanego jako SweetPony?-zaśmiałam sie pobłażliwie.
-Nie wiem...-usłyszałam westchnięcie.
-A co takiego o mnie mówił?-miałam zamiar wyciągnąć z niego wszystko.
-Na pewno chcesz wiedzieć?-zapytał.-niektóre rzeczy były....troszkę...dziwne..
-Powiedz...chcę wiedzieć wszystko..-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-A więc...mówił mi...że jesteś cholernie seksowna..-zaczął wykład.-że musi się opanowywać jak cię widzi...żeby na ciebie nie skoczyć..że ma cholerny popęd....że...
Zamilczałam do słuchawki a Josh wymieniał dalej.
Zauważyłam jak głowa Nialla podnosi się lekko a jego oczy otwierają się szeroko.
Natychmiastowo wyrwał mi telefon z ręki i krzyknął na pół vana-
-Do cholery jasnej Josh! coś jej powiedział!?-uniósł się a później uśmiechnął się do mnie sztucznie.
-Wszystko co chciała wiedzieć...-usłyszałam donośny głos w słuchawce.
-Dobra nie ważne..po co dzwoniłeś?-zapytał Niall.
-Paul powiedział że macie gdzieś odpocząć i jechać na wywiad.-sprostował Josh.
-Coooo?!-wykrzyknął Niall.-weź...przecież my jesteśmy już jakieś 20 km od Londynu!
-Trudno...macie jechać na wywiad.-zagrzmiał.
-Czekaj do następnego koncertu....-ostrzegł go blondyn.
-Dobrze poczekam...a tak w ogóle...kto to jest ten SweetPony?-zaśmiał się a Niall rozłączył w pośpiechu telefon.
-Słodka ksywka.-wzruszył ramionami i uśmiechnął się do mnie porozumiewawczo.
Niall.
Nicoll usiadła mi na kolanach i uśmiechnęła się do mnie zadowolona.
-Słyszałam..od kogoś...znaczy się od dobrych źródeł...-zaczęła z uśmiechem.-że jestem...
Zatkałem jej palcem usta i zamilczałem.
-Zapomniałem..-szepnąłem do niej ze strachem.-
-Czego?-zaśmiała się i spojrzała na moją twarz a później musnęła mój policzek.
-Hazza! mamy zawrócić i jechać na wywiad! (muhaahauuha xd )
Znowu w drodze...
Zamiast na wakacje pojechaliśmy na plan nowego teledysku.
Kamila,Aśka i Kaśka nie koniecznie są zadowolone...myślą że mają konkurencje w dziewczynach z planu.
Ja obiecałem Nicoll że żadnej nie dotknę...chyba że ktoś by mi kazał...
Nawet nie wiem co w tej trójcy zazdrosnych lasek robi Kamila...przecież ją już dawno Hazza nie pociąga.
Ale w każdym razie była bardzo zazdrosna. Ciągle zadzierała nosa i wrzeszczała na wszystkich...
dobra była jedynie dla Nicoll...
Zabawa była na całego...w końcu znowu nie potraktowali nas jak VIP-ów i musieliśmy jechać naszym spróchniałym vanie...ale to nawet i dobrze..jest w nim dużo miejsca...
Harry ciągle prowadził..nie miał czasu na jakieś głupie zerkanie na Kamilę...ani na powtórzenie kilkanaście razy układu...
Wziąłem do rąk gitarę i zacząłem na niej brzdękać...zostałem bezczelnie skarcony!
-Niall! dekoncentrujesz mnie!-krzyknął Hazza i wyminął dziurę na drodze...
Samochód odpowiedział mocnym szarpnięciem...a my podskoczyliśmy na siedzeniach.
-Przestań już...zachowujesz się jakbyś miał okres...-szepnąłem a Kamila zmierzyła mnie wzrokiem.
-No co?-oburzyłem się i opadłem bez silnie na oparcie fotela.
Nicoll uśmiechnęła się do mnie i pocałowała czule mój policzek.
-Zapomniałem...przecież mam ciebie...-ucałowałem jej zimne usta i chwyciłem ją za policzki.
-Jak mogłeś zapomnieć?!-zaśmiała się i westchnęła cicho.
-Przepraszam...byłem skupiony na czymś innym..-odwróciłem się w drugą stronę zerkając na Zayna...
On i Aśka mieli ciche dni...jakiś tydzień temu gdy dowiedzieliśmy się o tym że mamy możliwość nagrania teledysku do Up All Night...Aśka zamknęła się w sobie...
Rozumiem ją. Na prawdę...Zayn strasznie flirtuje z dziewczynami z planu..
Pamiętam jak nagrywaliśmy teledysk do WMYB...od tego czasu to jego zwyczaj.
-Niall...-szepnęła mi do ucha Nicoll.
-Mhm?-odwróciłem się do niej a ona w tym czasie podniosła moją wargę.
-Jak ty słodko wyglądasz w aparacie...no nie mogę..-rozczuliła się.
-Przestań...-parsknąłem i wziąłem jej palce od swoich ust.-jak ciołek...
-Ale ty jesteś niewdzięczny...-uśmiechnęła się.-ślicznie ci w nim...
Położyła głowę na moje ramie i musnęła mój kark.
Hazza zerknął na lusterko poprawiając fryzurę i w tym momencie wjechaliśmy w jakiegoś porszaka....
-Cholera jasna!-wydarł się i uderzył głową o kierownicę.
Liam przebudził się z głębokiego snu,a Kaśka przywaliła Louisowi w ramie...
-Gdyby była tutaj Kath..-zagrzmiał Lou.
-Ale jej nie ma...nie masz komu się poskarżyć.-syknęła i zmierzyła Tomlinsona wzrokiem.
Objąłem Nicoll w pasie i położyłem głowę na jej piersiach.Zaśmiała się i musnęła mój policzek.
-A wy! przestańcie się miziać!-krzyknęła Kaśka na mnie i Nicoll.
-Weź się już ogarnij...-szepnęła moja dziewczyna odwracając głowę na miejsce w którym siedziała awanturniczka.
-Zamkniecie się wreszcie?! wjechaliśmy w Porsche!-sprostowała Kamila spoglądając na wdzięcznego za te słowa Hazze.
Nicoll.
Było to tak-
30 minut tłumaczyliśmy się gościowi do tego cacka w które wjechał Hazza, w końcu zapłaciliśmy mu odszkodowanie...jakieś 2 godziny później kontynuowaliśmy drogę na plan.
Szkoda tylko że był 7 metrowy korek..ale to taki maleńki szczegół.
Moim zajęciem było ciągłe całowanie Nialla...do puki nie zadzwonił jego telefon w który odebrałam w trakcie jego drzemki.
-Halo?-zapytałam odbierając.
-Niall?-zapytał nieznajomy głos.
-Nie...kto mówi?-zapytałam ponownie.
-Najpierw to ja chcę wiedzieć...kim jesteś.-usłyszałam następne słowa.
-Nie,ja chcę wiedzieć pierwsza.-uparłam się myśląc że pewnie znowu mnie zdradza.
-Nicoll?-zapytał nieznajomy.
-Taak...a ty kto?-wycedziłam pytająco.
-Jestem Josh...wiesz perkusista chłopaków mistrz ciętej ripo..-nie dokończył bo mu przerwałam.
-Dobrze...ale skąd znasz moje imię?-dopytałam jeszcze bardziej dociekliwie niż wcześniej.
-Niall mi ciągle o tobie napieprza.-stwierdził z lekkimi pretensjami w głosie.
Zamyśliłam się i a później spojrzałam na wyświetlacz.
-Dlaczego Niall ma cię zapisanego jako SweetPony?-zaśmiałam sie pobłażliwie.
-Nie wiem...-usłyszałam westchnięcie.
-A co takiego o mnie mówił?-miałam zamiar wyciągnąć z niego wszystko.
-Na pewno chcesz wiedzieć?-zapytał.-niektóre rzeczy były....troszkę...dziwne..
-Powiedz...chcę wiedzieć wszystko..-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-A więc...mówił mi...że jesteś cholernie seksowna..-zaczął wykład.-że musi się opanowywać jak cię widzi...żeby na ciebie nie skoczyć..że ma cholerny popęd....że...
Zamilczałam do słuchawki a Josh wymieniał dalej.
Zauważyłam jak głowa Nialla podnosi się lekko a jego oczy otwierają się szeroko.
Natychmiastowo wyrwał mi telefon z ręki i krzyknął na pół vana-
-Do cholery jasnej Josh! coś jej powiedział!?-uniósł się a później uśmiechnął się do mnie sztucznie.
-Wszystko co chciała wiedzieć...-usłyszałam donośny głos w słuchawce.
-Dobra nie ważne..po co dzwoniłeś?-zapytał Niall.
-Paul powiedział że macie gdzieś odpocząć i jechać na wywiad.-sprostował Josh.
-Coooo?!-wykrzyknął Niall.-weź...przecież my jesteśmy już jakieś 20 km od Londynu!
-Trudno...macie jechać na wywiad.-zagrzmiał.
-Czekaj do następnego koncertu....-ostrzegł go blondyn.
-Dobrze poczekam...a tak w ogóle...kto to jest ten SweetPony?-zaśmiał się a Niall rozłączył w pośpiechu telefon.
-Słodka ksywka.-wzruszył ramionami i uśmiechnął się do mnie porozumiewawczo.
Niall.
Nicoll usiadła mi na kolanach i uśmiechnęła się do mnie zadowolona.
-Słyszałam..od kogoś...znaczy się od dobrych źródeł...-zaczęła z uśmiechem.-że jestem...
Zatkałem jej palcem usta i zamilczałem.
-Zapomniałem..-szepnąłem do niej ze strachem.-
-Czego?-zaśmiała się i spojrzała na moją twarz a później musnęła mój policzek.
-Hazza! mamy zawrócić i jechać na wywiad! (muhaahauuha xd )
poniedziałek, 9 lipca 2012
Weny brak.
Chyba straciłam chęć do pisania...weźcie mnie zmotywujcie O.o
już nie wiem po prostu...kara na kompa a i tak na nim siedzę...pisać...weny brak.
Już nie wiem -,-
może...napiszę ten scenariusz do WMYB! xd
tak! to będzie niezłe...ale muszę wziąć do pomocy Kamilę i parę innych osób...
Hy hy xd już sobie wyobrażam..takiego Nialla *____________*
weźcie...jak zrobię scenariusz to piszę dalsze rozdziały xd
już nie wiem po prostu...kara na kompa a i tak na nim siedzę...pisać...weny brak.
Już nie wiem -,-
może...napiszę ten scenariusz do WMYB! xd
tak! to będzie niezłe...ale muszę wziąć do pomocy Kamilę i parę innych osób...
Hy hy xd już sobie wyobrażam..takiego Nialla *____________*
weźcie...jak zrobię scenariusz to piszę dalsze rozdziały xd
niedziela, 1 lipca 2012
Rozdział 31.
Kamila.
Jego wzrok...ciągle się na mnie gapił.
Jego wzdychanie za każdym razem gdy obok mnie przeszedł...
Gdy próbował się tłumaczyć i błagał mnie prawie na kolanach...to wszystko poszło na nic.
Nadal nie żałuje swojej decyzji.
Niall.
Może to nie za dobrze...
Ale przez przypadek wczoraj rano trafiliśmy do mojego rodzinnego domu.
Jak widać moja mama i Nicoll...są na ścieżce wojennej.
Zaczęło się od powitania...
"
Kiedy już wiedzieliśmy że jesteśmy w Irlandii...postanowiłem działać...Nie mogliśmy przecież spędzić kilku dni i nocy w namiocie.
-W domu-
Zapukałem z nadzieją że ktoś mi otworzy...drzwi otworzyła moja mama.
-Niall!-krzyknęła ze szczęścia na wejściu.
Przytuliłem się do niej mocno i westchnąłem ze szczęścia.
-A to jest...-spojrzała się na Nicoll.-To jest Demi? jesteście razem! wiedziałam Niall!-zaczęła się chichrać i przytuliła ją mocno do siebie.
-Mamo...-spojrzałem się na nią z głupią miną.-To nie Demi...to Nicoll...
Oderwała się od mojej dziewczyny i spojrzała się na mnie z szokiem a później znowu wymierzyła ją wzorkiem.
-Jak to?-zapytała z pretensjami w głosie.-a co z Demi...?
-To długa historia nie każ mi opowiadać...-odwróciłem wzrok i spojrzałem na nie wiedzącą co ma powiedzieć Nicoll.
Od tego momentu wiedziałem...że coś będzie między nimi nie tak."
Nicoll.
Obudziłam się cała w drgawkach.
Wszystkie okna pootwierane na oścież...a zimno jak cholera..
Wyjrzałam przez jedno okno i westchnęłam cicho.
Nie spałam dzisiaj z Niallem. Jego matka mnie nienawidzi...za to że nie jestem Demi...za to że nie jestem sławna. Wiem to. Usiadłam na parapecie okna spoglądając na piękne widoki...nagle poczułam na sobie czyjeś dłonie.
-Cześć księżniczko...-szepnął mi do ucha czyiś tak znany mi dobrze głos.-zejdź z tego parapetu bo spadniesz...
-Hej Niall..-odwróciłam się w jego stronę i zeskoczyłam na ziemię.
-Wczoraj...-zaczął i przycisnął mnie do siebie.-wczoraj...zauważyłem...że dwie najważniejsze w moim życiu osoby...się nienawidzą.
Spojrzał mi w oczy i przygryzł lekko wargę.
-Niall...to nie tak.-pokręciłam głową.-wcale nie mówię...ani tak nie powiedziałam..i nie mam zamiaru powiedzieć...że nienawidzę twojej matki.
Westchnął i odwrócił wzrok.
-Uważasz że ja zaczęłam?-wykrzywiłam twarz a w swoim głosie poczułam niepokój.
-Nie...nic nie zrobiłaś.-znowu odwrócił wzrok a później wrócił do patrzenia na moje oczy.
-Niall...wiesz jak się czuję?-zapytałam ze smutkiem.-twoja matka mnie odtrąciła...
woli pewnie tą Demi...ja zostałam jak zwykle na boku...lepiej z nią bądź...mnie już nie zależy.
Usiadłam na łóżku ze łzami w oczach i podparłam głowę na rękach.
-Ale mnie zależy.-przykucnął obok mnie i przycisnął dłonie do moich policzków.-To nie moja mama tworzy z tobą związek a ja...kocham cię...i to się nie zmieni.
Nasze oczy się spotkały...a wargi dotknęły w tym samym momencie.
-Ja też cię kocham Niall...-musnęłam jego usta jeszcze mocniej i zamknęłam oczy.
Zayn.
Zeszliśmy na śniadanie.
To co wczoraj się tutaj działo nie było warte opisania.
Niall pewnie jest w wielkim szoku...a Nicoll...ona musi czuć się okropnie.
Przytuliłem do siebie Aśkę gdy siedzieliśmy przy stole i pomyślałem sobie jedno...
Że powinniśmy się cieszyć z tego, że nie mamy takich problemów...
A Nicoll i Niall...oni zawsze sobie jakoś radzili. Więc dlaczego i teraz nie mieli by sobie poradzić?
Liam.
Kasia miała chyba focha...
Teraz gdy trafiliśmy do tego zaczarowanego miejsca,była jeszcze bardziej obrażona.
Gdy usiedliśmy rano przy stole spojrzała się na mnie z wściekłością.
-Co ci jest?-zapytałem z głupią miną.
-Ledwo pojechać nad morze się zgodziłam...a tu nagle Irlandia...-wysyczała.
-To nie moja wina.-wzruszyłem ramionami.
Ona tylko westchnęła i skończyła mierzyć mnie zabójczym wzrokiem.
Niall.
Zeszliśmy z Nicoll na śniadanie.
Mama jak zwykle krzątała się w kuchni a nasi przyjaciele siedzieli już przy stole pochłaniając płatki.
Usiadłem przy stole razem ze swoją dziewczyną...mama zmierzyła mnie wzrokiem a ja spojrzałem na Nicoll.
Odwróciła twarz w drugą stronę żeby na mnie nie patrzeć i milczała.
-Nie rozumiem was....-westchnęła mama i usiadła przy stole.-Nie lepiej zakończyć już ten związek Niall?-szepnęła do mnie.-pewnie cię tylko chce wykorzystać...
Nicoll otworzyła szeroko oczy i spojrzała się na mnie zza grzywki.
-Nie sądzę.-syknąłem do swojej rodzicielki.-może nie wiesz co dla mnie dobre...
-Wiem.-pokręciła głową i znowu westchnęła mi do ucha.-Powinieneś zakończyć ten związek...dla twojego do...
-Dla mojego dobra,nie wiesz co dla mnie dobre.-uniosłem się.-Dziwne...może tata wyszedł z domu bo miał już dość twoich mądrości..
-Niall!-krzyknęła na mnie....pierwszy raz w życiu na mnie krzyknęła.-Po pierwsze nie takim tonem! a po drugie...po drugie to ojciec jest w pracy...nie mam zamiaru użerać się teraz i z tobą...po prostu mówię że ona nawet warta uwagi nie jest..-popatrzała się na Nicoll.
Aśka zakrztusiła się płatkami a oczy Liama przybierały coraz bardziej kulistego kształtu.
-Ha!-zaśmiałem się ironicznie.-nawet nie wiesz jak bardzo cię teraz znienawidziłem...-spojrzałem matce w oczy i zadrgałem.
-Niall przestań!-Nicoll wstała od stołu i spojrzała na mnie ze strachem w oczach.
-Wspaniale...-"kochana mamusia" uśmiechnęła się do mnie z zadowoleniem.-zostajesz w domu mam rozumieć...zamknę cię w pokoju i będziesz mógł przemyśleć to jak się zachowujesz....a ty.-tu popatrzała na Nicoll.-możesz już o nim zapomnieć.
Teraz gdy trafiliśmy do tego zaczarowanego miejsca,była jeszcze bardziej obrażona.
Gdy usiedliśmy rano przy stole spojrzała się na mnie z wściekłością.
-Co ci jest?-zapytałem z głupią miną.
-Ledwo pojechać nad morze się zgodziłam...a tu nagle Irlandia...-wysyczała.
-To nie moja wina.-wzruszyłem ramionami.
Ona tylko westchnęła i skończyła mierzyć mnie zabójczym wzrokiem.
Niall.
Zeszliśmy z Nicoll na śniadanie.
Mama jak zwykle krzątała się w kuchni a nasi przyjaciele siedzieli już przy stole pochłaniając płatki.
Usiadłem przy stole razem ze swoją dziewczyną...mama zmierzyła mnie wzrokiem a ja spojrzałem na Nicoll.
Odwróciła twarz w drugą stronę żeby na mnie nie patrzeć i milczała.
-Nie rozumiem was....-westchnęła mama i usiadła przy stole.-Nie lepiej zakończyć już ten związek Niall?-szepnęła do mnie.-pewnie cię tylko chce wykorzystać...
Nicoll otworzyła szeroko oczy i spojrzała się na mnie zza grzywki.
-Nie sądzę.-syknąłem do swojej rodzicielki.-może nie wiesz co dla mnie dobre...
-Wiem.-pokręciła głową i znowu westchnęła mi do ucha.-Powinieneś zakończyć ten związek...dla twojego do...
-Dla mojego dobra,nie wiesz co dla mnie dobre.-uniosłem się.-Dziwne...może tata wyszedł z domu bo miał już dość twoich mądrości..
-Niall!-krzyknęła na mnie....pierwszy raz w życiu na mnie krzyknęła.-Po pierwsze nie takim tonem! a po drugie...po drugie to ojciec jest w pracy...nie mam zamiaru użerać się teraz i z tobą...po prostu mówię że ona nawet warta uwagi nie jest..-popatrzała się na Nicoll.
Aśka zakrztusiła się płatkami a oczy Liama przybierały coraz bardziej kulistego kształtu.
-Ha!-zaśmiałem się ironicznie.-nawet nie wiesz jak bardzo cię teraz znienawidziłem...-spojrzałem matce w oczy i zadrgałem.
-Niall przestań!-Nicoll wstała od stołu i spojrzała na mnie ze strachem w oczach.
-Wspaniale...-"kochana mamusia" uśmiechnęła się do mnie z zadowoleniem.-zostajesz w domu mam rozumieć...zamknę cię w pokoju i będziesz mógł przemyśleć to jak się zachowujesz....a ty.-tu popatrzała na Nicoll.-możesz już o nim zapomnieć.
Zayn wypluł wodę na stół a Kamila spojrzała się na pociągającego nosem Hazzę.
-Jesteś śmieszna....-zagrzmiałem.-jestem już dorosły..a ty nie będziesz miała wpływu na moje dalsze losy.
-Ciekawe jak daleko zajdziesz...-ciągnęła rozmowę.
-Z nią?-zapytałem patrząc na Nicoll.-z nią zajdę bardzo daleko...
-W takim razie gdzie są jej rodzice?-uśmiechnęła się moja mama...widziałem zimne spojrzenie swojej dziewczyny...-pewnie są tacy jak ona...o ile ich oczywiście ma...
Nastąpiła długa cisza...a po niej trzask drzwiami...wyszła.
Nicoll.
To doprowadziło mnie do płaczu.
W głowie zalęgło mi zdanie O ile oczywiście ich ma....
To przecież...nie mogłam sobie na to pozwolić. Jego matka była cholernie podła.
Nie można oceniać ludzi skoro nawet się ich nie zna! nie mogę...po prostu nie mogę..
Załamana usiadłam na huśtawce w jego ogrodzie...była to przytulna mała kanapa...szkoda tylko że się ruszała. Moje oczy najwyraźniej były zaszklone bo znienacka poczułam łzę spływającą po moim policzku.
Nie miałam rodziców od nie pamiętnych czasów. W wieku 12 lat sama się wychowywałam...
Nawet wstyd było mi to z siebie wydobyć..prawdę znałam jedynie ja sama.
Nikt do mnie nie przyszedł....czułam się jak spoliczkowana.
Z domu nadal słyszałam unoszący się na matkę głos Nialla...Kamila wystraszona wyszła na dwór i nerwowo zapaliła papierosa razem z Zaynem.
Uderzyłam głową o oparcie i wspomniały mi się stare czasy...mania Nialla do Nutelli...jego słodkie oczy wpatrzone na mnie z oczarowaniem...ja,wściekła na niego i niezdecydowana miłości...osoba.
Zauważyłam jak podszedł do Zayna i chciał wyżebrać od niego jedną fajkę.
Wstałam w pośpiechu z huśtawki i chwyciłam go za kaptur bluzy.
-Niall...-spojrzałam mu w oczy...był załamany tak samo jak ja.
-Przepraszam...-wydusił wyrzucając papierosa na chodnik.
-Nic się przecież nie stało.-wzięłam głęboki wdech i przegryzłam wargę.
-Czekaj tu na mnie...-wszedł do domu a później wrócił się z naszymi walizkami.-jedziemy nad morze.
-Jesteś śmieszna....-zagrzmiałem.-jestem już dorosły..a ty nie będziesz miała wpływu na moje dalsze losy.
-Ciekawe jak daleko zajdziesz...-ciągnęła rozmowę.
-Z nią?-zapytałem patrząc na Nicoll.-z nią zajdę bardzo daleko...
-W takim razie gdzie są jej rodzice?-uśmiechnęła się moja mama...widziałem zimne spojrzenie swojej dziewczyny...-pewnie są tacy jak ona...o ile ich oczywiście ma...
Nastąpiła długa cisza...a po niej trzask drzwiami...wyszła.
Nicoll.
To doprowadziło mnie do płaczu.
W głowie zalęgło mi zdanie O ile oczywiście ich ma....
To przecież...nie mogłam sobie na to pozwolić. Jego matka była cholernie podła.
Nie można oceniać ludzi skoro nawet się ich nie zna! nie mogę...po prostu nie mogę..
Załamana usiadłam na huśtawce w jego ogrodzie...była to przytulna mała kanapa...szkoda tylko że się ruszała. Moje oczy najwyraźniej były zaszklone bo znienacka poczułam łzę spływającą po moim policzku.
Nie miałam rodziców od nie pamiętnych czasów. W wieku 12 lat sama się wychowywałam...
Nawet wstyd było mi to z siebie wydobyć..prawdę znałam jedynie ja sama.
Nikt do mnie nie przyszedł....czułam się jak spoliczkowana.
Z domu nadal słyszałam unoszący się na matkę głos Nialla...Kamila wystraszona wyszła na dwór i nerwowo zapaliła papierosa razem z Zaynem.
Uderzyłam głową o oparcie i wspomniały mi się stare czasy...mania Nialla do Nutelli...jego słodkie oczy wpatrzone na mnie z oczarowaniem...ja,wściekła na niego i niezdecydowana miłości...osoba.
Zauważyłam jak podszedł do Zayna i chciał wyżebrać od niego jedną fajkę.
Wstałam w pośpiechu z huśtawki i chwyciłam go za kaptur bluzy.
-Niall...-spojrzałam mu w oczy...był załamany tak samo jak ja.
-Przepraszam...-wydusił wyrzucając papierosa na chodnik.
-Nic się przecież nie stało.-wzięłam głęboki wdech i przegryzłam wargę.
-Czekaj tu na mnie...-wszedł do domu a później wrócił się z naszymi walizkami.-jedziemy nad morze.
sobota, 30 czerwca 2012
Rozdział 30.
Niall.
Wyszliśmy z pociągu dokładnie o 23:34.
Była burza...pociąg odjechał sobie zostawiając nas na jakimś...że tak powiem zadupiu.
Rozejrzałem się niepewnie.
Troszkę dalej ode mnie słychać było ciągłą kłótnię Kamili i Harrego...
Głośne stukanie stalkapą glanów Nicoll rozchodziło się po całej płytce chodnikowej.
-Niall...-złapała mnie za rękę i ścisnęła ją mocno.
Spojrzałem się na nią i westchnąłem cicho sam do siebie w nadziei że ktoś wreszcie mnie zrozumie.
Zayn.
-Śpię pod tym drzewem.-oznajmiłem z uśmiechem Aśce wskazując na starą jodłę w środku lasu.
-Chyba....Zayn przecież ci nie pozwolę...-szepnęła mi do ucha moja dziewczyna.
-Patrz jak tu wygodnie.-machnąłem ręką trącając przy tym jedną z gałęzi drzewa.
-Właśnie widzę...-mruknęła pretensjonalnie i wykrzywiła twarz.-wstawaj z tej ziemi.
-Już mamo...-mruknąłem pod nosem i przekręciłem oczyma.
-Jakieś ale?-zapytała stukając paznokciem w korę drzewa.
-Nie...-szepnąłem cicho i spojrzałem na patrzącego na mnie z oddali Nialla.
-Liam ma namiot.-podszedł do mnie a w jego oczach pojawiła się ulga.
-Jeden?-spytałem z lekką pobłażliwością.
-Kamila też ma.-dodał i otrzepał swoją blond grzywkę znad czoła.
-Aaa...-nie dokończyłem.
-I Harry...-szepnął do mnie tak jakby to była wielka tajemnica.
-aale...-dodałem.
-Kaśka też chyba ma.-uśmiechnął się do mnie z nadzieją.
Westchnąłem i przytuliłem do siebie Aśkę.
-Chyba bardziej opłacało się iść do pracy....-prychnęła.
Nicoll.
Były problemy...do pierwszej w nocy uporaliśmy się z namiotami.
Położyłam się obok Nialla w jednym z nich i zamknęłam lekko oczy.
-Już śpiąca?-zapytał całując mnie w policzek.
-A ty nie?-odszepnęłam pytając.
-Jestem śpiący...-ziewnął.-ale żeby na ciebie patrzeć mógłbym sobie posklejać oczy taśmą klejącą.
Parsknęłam śmiechem i odwróciłam się w jego stronę.
-Masz cały czerwony nos...-zaśmiałam się ponownie.-policzki też zresztą nie lepsze.
-Już tak mam.-pociągnął nosem i zbliżył swoją twarz do mojej.
Uśmiechnęłam się lekko i odwróciłam ponownie w drugą stronę.
-Osz ty...-zagrzmiał i pociągnął mnie do siebie.-dlaczego nie chcesz dać mi buziaka?
Poczułam w jego głosie oburzenie.
-Bo jestem zmęczona...-zamknęłam powoli oczy i wciągnęłam nosem powietrze.
Niezadowolony Niall okrył mnie swoją bluzą i zaczął śpiewać mi do ucha.
-Fałszujesz...-zaśmiałam się wykrzywiając brwi.
-Ja?-zapytał z uśmiechem.-to jest głos słowika...wiesz ile już dziewczyn zaszło przez niego w ciążę?
-Czy ja o czymś nie wiem?-zapytałam odwracając się w jego stronę.
-Ależ wiesz wszystko.-uśmiechnął się i zaczął okręcać moje włosy na palcu.
-To dobrze...-spojrzałam się w jego oczy.-a co cię tak w ogóle ciągnęło do tej pani...Lovato?
-Nicoll...-zaczął marudzić.-nie mów mi o niej....nie wspominaj nawet....
-Byłeś przecież taki zadowolony....-dotknęłam palcem jego nosa i kontynuowałam przedrzeźnianie.
-Nie byłem.-zaprzeczył przygryzając wargę.
-Uhh...-szepnęłam mu do ucha.-ale musiała być dobra w łóżku...
Zaczerwienił się a ja dałam mu po łbie.
-Może ty jesteś lepsza...-szepnął mi do ucha i przygryzł je lekko.
-Nie...-zaśmiałam się.-panie Horan...nie potrafi pan odróżnić łóżka od namiotu?
-Jak mam się kontrolować skoro jesteś tak blisko mnie i mówisz takim zmysłowym głosem?-zapytał przymykając oczy.
-To już nie moja sprawa.-uśmiechnęłam się szyderczo i położyłam policzek na jego ramieniu.
-Kocham jak wyrażasz własne zdanie.-zaśmiał się i objął jeszcze mocniej.
Pociągnęłam cicho nosem i zatrzęsłam się z zimna.
-Tu zawsze jest tak zimno?-zapytałam po dłuższej chwili milczenia.
-Tak.-oznajmił i od nowa zaczął dawać koncerty mojemu uchu.
-Przestań...-szepnęłam i odwróciłam wzrok.
-Pod jednym warunkiem.-powiedział ze zdeterminowaniem.
-Jaaakim?-zapytałam przeciągając literki.
-Dasz mi soczystego buziaczka w usteczka i pójdziesz spać wtulona w moje ramiona.-uśmiechnął się sam do siebie.
Zastanowiłam się przez chwilkę i spojrzałam na niego z głupią miną.
-Śpiewaj skarbie.-zaśmiałam się i zamknęłam ponownie oczy.
-Co?!-znowu ogarnął go szok.
Nagle poczułam na swoich wargach jego zimne usta. Pociągnęłam nimi kilka razy i wtuliłam się w jego ramiona.
-Była taka piosenka...-zaczął od nowa Niall a ja jęknęłam cicho.-Justin Bieber ją śpiewał...ale nie pamiętam jak ona leciała...
-Miałeś nie śpiewać!-uniosłam się i zmierzyłam go wzorkiem.
-Ale ze mnie spryciarz..-zaśmiał się i musnął mój policzek.
Harry.
Kłótnia tym razem doprowadziła do katastrofy....
Kamila była aż tak bardzo na mnie wkurzona że...jej słowa..tym razem bardzo mnie zabolały.
Nigdy nikt nie powiedział o mnie niczego bardziej okropnego...a w dodatku...dowiedziałem się całej prawdy o samym sobie...
"
-Harry mam tego dosyć.-powiedziała Kamila gdy staliśmy przed namiotem.
-Dlaczego?!-uniosłem się.-znowu coś zrobiłem!?ciągle jestem czemuś winny...
-Mam powody...Harry zdradzasz mnie.-szepnęła do mnie ze spokojem.
-Skąd możesz wiedzieć!?-oburzyłem się.
-Nie mam zamiaru mieć chłopaka który mnie wciąż okłamuje...musisz zrozumieć że miłość...to poważne uczucie. I jeśli masz dziewczynę..a zdradzisz ją np. z pierwszą lepszą w klubie...to licz się z tym że ona nie przyjmie tego z uśmiechem na twarzy...zależy mi na tobie Harry. Ale nie chcę mieć chłopaka który zamieni mnie w końcu na jakąś lepszą piczę...
-Kocham cię...nie mam zamiaru cię zamieniać!-spojrzałem się na nią ze łzami w oczach.
-Nie Harry...to koniec.-weszła do namiotu i zamknęła go przede mną na z suwak."
Wyszliśmy z pociągu dokładnie o 23:34.
Była burza...pociąg odjechał sobie zostawiając nas na jakimś...że tak powiem zadupiu.
Rozejrzałem się niepewnie.
Troszkę dalej ode mnie słychać było ciągłą kłótnię Kamili i Harrego...
Głośne stukanie stalkapą glanów Nicoll rozchodziło się po całej płytce chodnikowej.
-Niall...-złapała mnie za rękę i ścisnęła ją mocno.
Spojrzałem się na nią i westchnąłem cicho sam do siebie w nadziei że ktoś wreszcie mnie zrozumie.
Zayn.
-Śpię pod tym drzewem.-oznajmiłem z uśmiechem Aśce wskazując na starą jodłę w środku lasu.
-Chyba....Zayn przecież ci nie pozwolę...-szepnęła mi do ucha moja dziewczyna.
-Patrz jak tu wygodnie.-machnąłem ręką trącając przy tym jedną z gałęzi drzewa.
-Właśnie widzę...-mruknęła pretensjonalnie i wykrzywiła twarz.-wstawaj z tej ziemi.
-Już mamo...-mruknąłem pod nosem i przekręciłem oczyma.
-Jakieś ale?-zapytała stukając paznokciem w korę drzewa.
-Nie...-szepnąłem cicho i spojrzałem na patrzącego na mnie z oddali Nialla.
-Liam ma namiot.-podszedł do mnie a w jego oczach pojawiła się ulga.
-Jeden?-spytałem z lekką pobłażliwością.
-Kamila też ma.-dodał i otrzepał swoją blond grzywkę znad czoła.
-Aaa...-nie dokończyłem.
-I Harry...-szepnął do mnie tak jakby to była wielka tajemnica.
-aale...-dodałem.
-Kaśka też chyba ma.-uśmiechnął się do mnie z nadzieją.
Westchnąłem i przytuliłem do siebie Aśkę.
-Chyba bardziej opłacało się iść do pracy....-prychnęła.
Nicoll.
Były problemy...do pierwszej w nocy uporaliśmy się z namiotami.
Położyłam się obok Nialla w jednym z nich i zamknęłam lekko oczy.
-Już śpiąca?-zapytał całując mnie w policzek.
-A ty nie?-odszepnęłam pytając.
-Jestem śpiący...-ziewnął.-ale żeby na ciebie patrzeć mógłbym sobie posklejać oczy taśmą klejącą.
Parsknęłam śmiechem i odwróciłam się w jego stronę.
-Masz cały czerwony nos...-zaśmiałam się ponownie.-policzki też zresztą nie lepsze.
-Już tak mam.-pociągnął nosem i zbliżył swoją twarz do mojej.
Uśmiechnęłam się lekko i odwróciłam ponownie w drugą stronę.
-Osz ty...-zagrzmiał i pociągnął mnie do siebie.-dlaczego nie chcesz dać mi buziaka?
Poczułam w jego głosie oburzenie.
-Bo jestem zmęczona...-zamknęłam powoli oczy i wciągnęłam nosem powietrze.
Niezadowolony Niall okrył mnie swoją bluzą i zaczął śpiewać mi do ucha.
-Fałszujesz...-zaśmiałam się wykrzywiając brwi.
-Ja?-zapytał z uśmiechem.-to jest głos słowika...wiesz ile już dziewczyn zaszło przez niego w ciążę?
-Czy ja o czymś nie wiem?-zapytałam odwracając się w jego stronę.
-Ależ wiesz wszystko.-uśmiechnął się i zaczął okręcać moje włosy na palcu.
-To dobrze...-spojrzałam się w jego oczy.-a co cię tak w ogóle ciągnęło do tej pani...Lovato?
-Nicoll...-zaczął marudzić.-nie mów mi o niej....nie wspominaj nawet....
-Byłeś przecież taki zadowolony....-dotknęłam palcem jego nosa i kontynuowałam przedrzeźnianie.
-Nie byłem.-zaprzeczył przygryzając wargę.
-Uhh...-szepnęłam mu do ucha.-ale musiała być dobra w łóżku...
Zaczerwienił się a ja dałam mu po łbie.
-Może ty jesteś lepsza...-szepnął mi do ucha i przygryzł je lekko.
-Nie...-zaśmiałam się.-panie Horan...nie potrafi pan odróżnić łóżka od namiotu?
-Jak mam się kontrolować skoro jesteś tak blisko mnie i mówisz takim zmysłowym głosem?-zapytał przymykając oczy.
-To już nie moja sprawa.-uśmiechnęłam się szyderczo i położyłam policzek na jego ramieniu.
-Kocham jak wyrażasz własne zdanie.-zaśmiał się i objął jeszcze mocniej.
Pociągnęłam cicho nosem i zatrzęsłam się z zimna.
-Tu zawsze jest tak zimno?-zapytałam po dłuższej chwili milczenia.
-Tak.-oznajmił i od nowa zaczął dawać koncerty mojemu uchu.
-Przestań...-szepnęłam i odwróciłam wzrok.
-Pod jednym warunkiem.-powiedział ze zdeterminowaniem.
-Jaaakim?-zapytałam przeciągając literki.
-Dasz mi soczystego buziaczka w usteczka i pójdziesz spać wtulona w moje ramiona.-uśmiechnął się sam do siebie.
Zastanowiłam się przez chwilkę i spojrzałam na niego z głupią miną.
-Śpiewaj skarbie.-zaśmiałam się i zamknęłam ponownie oczy.
-Co?!-znowu ogarnął go szok.
Nagle poczułam na swoich wargach jego zimne usta. Pociągnęłam nimi kilka razy i wtuliłam się w jego ramiona.
-Była taka piosenka...-zaczął od nowa Niall a ja jęknęłam cicho.-Justin Bieber ją śpiewał...ale nie pamiętam jak ona leciała...
-Miałeś nie śpiewać!-uniosłam się i zmierzyłam go wzorkiem.
-Ale ze mnie spryciarz..-zaśmiał się i musnął mój policzek.
Harry.
Kłótnia tym razem doprowadziła do katastrofy....
Kamila była aż tak bardzo na mnie wkurzona że...jej słowa..tym razem bardzo mnie zabolały.
Nigdy nikt nie powiedział o mnie niczego bardziej okropnego...a w dodatku...dowiedziałem się całej prawdy o samym sobie...
"
-Harry mam tego dosyć.-powiedziała Kamila gdy staliśmy przed namiotem.
-Dlaczego?!-uniosłem się.-znowu coś zrobiłem!?ciągle jestem czemuś winny...
-Mam powody...Harry zdradzasz mnie.-szepnęła do mnie ze spokojem.
-Skąd możesz wiedzieć!?-oburzyłem się.
-Nie mam zamiaru mieć chłopaka który mnie wciąż okłamuje...musisz zrozumieć że miłość...to poważne uczucie. I jeśli masz dziewczynę..a zdradzisz ją np. z pierwszą lepszą w klubie...to licz się z tym że ona nie przyjmie tego z uśmiechem na twarzy...zależy mi na tobie Harry. Ale nie chcę mieć chłopaka który zamieni mnie w końcu na jakąś lepszą piczę...
-Kocham cię...nie mam zamiaru cię zamieniać!-spojrzałem się na nią ze łzami w oczach.
-Nie Harry...to koniec.-weszła do namiotu i zamknęła go przede mną na z suwak."
piątek, 29 czerwca 2012
Sygnatury od Natalii xd
Ta stworzona została z myślą o mnie xdd
To właśnie dzięki Natalii użytkownicy na naszym forum mają takie piękne sygny<3
Tyle nauczycielek mówiło mi że mam talent. Do rysowania,pisania...tworzenia.
Ale aż tak dobrze na tworzeniu grafiki komputerowej się nie znam...by zrobić takie piękne sygny :,)
kochamy cię Natalia<3
Icons Mix.
Wakacje!
Zadzwoniłam do mamy...powiedziałam jej oceny...troszkę po marudziła ale...
i tak jestem strasznie Happy xd a więc cytuję: dwója,trója,kilka czwórek i reszta piątki.
Like a Boss :3 jestem mondra xd
Jak wam czas leci...jak mogłam zapomnieć?! przecież już są wakacje ! :O
jebię to...śpię do 10:00 :p (szkoda że ja nie potrafię spać do takiej godziny)
Boshe...ale się cieszę :O
2 miechy bez kartkówek...sprawdzianów...
Niallowi znowu będę spamować na tt xd
ale...już po prostu nie mogę się doczekać...teraz powiem wam tak.
Co do mojego bloga:
-Nie będzie mnie w sierpniu bo jadę na kolonie z Pauliną<3
-Pod koniec lipca jadę na kilka dni do taty.
-Nie wiem kiedy konkretnie mnie nie będzie :C
A teraz coś ważniejszego...
Skończyły mi się pomysły na bloga...Chyba zacznę nowe opowiadanie...
Myślę nad tym aby zacząć od nowa...ale jeszcze nie mam pomysłu jakby...
pomóżcie mi :C
napiszcie chociaż w komentarzach co mam napisać..nwm. Dajcie wenę! pomysł!
bo ja już nie wyrabiam niestety :C
A teraz...
nie macie co robić? serfujecie po necie?
użyczam wam kilka linków do fajnych-blogów,stronek itp.
-http://nataliademi.tumblr.com/-wszystkie sygnatury..zdjęcia itp. mam właśnie z tumblr'a Natali. Ona jest mega kreatywna ;p
-https://twitter.com/#!/Nicoll133-Mój twitter xd jakby się komuś nudziło...a lubi moją twórczość... :)
-http://more-than-this-forever.blogspot.com/-Blog Aśki. Ciągle go jeszcze szlifujemy by opowiadanie było ciekawsze...zobaczymy czy będzie miało więcej czytelników niż tylko mnie xd
-http://forum.gwiazdunie.pl/-Ojj...tak. Teraz w trakcie wakacji pewnie będzie tylu nowych użytkowników że aż mi się w głowie przewraca xd wchodźcie...nie pożałujecie ;)
-http://sweet-word.blog.onet.pl/-Nie spodziewałaś się tego Kaśka :3 wstawiam tutaj jej bloga...sama muszę kiedyś go przeczytać..jest wspaniałą bloggerką :,) musicie po prostu musicie...wejść :3
-http://niekrytykrytyk.com/-Może znacie tego faceta...ale jeśli nie musicie poznać xd
Maciek stworzył program który po prostu doprowadza mnie do łez...oczywiście płaczę ze śmiechu :)
-http://nova-vivo.blogspot.com/-Wchodząc dzisiaj na Forum zauważyłam że...Pomocna Aga pisze bloga! :O nwm...czy się by się zgodziła na reklamowanie jej bloga na moim...ale xd że ja jestem bezczelna i nie lubię
pytać...To ma :3 zaczyna się ciekawie...chodź to dopiero prolog.
i tak jestem strasznie Happy xd a więc cytuję: dwója,trója,kilka czwórek i reszta piątki.
Like a Boss :3 jestem mondra xd
Jak wam czas leci...jak mogłam zapomnieć?! przecież już są wakacje ! :O
jebię to...śpię do 10:00 :p (szkoda że ja nie potrafię spać do takiej godziny)
Boshe...ale się cieszę :O
2 miechy bez kartkówek...sprawdzianów...
Niallowi znowu będę spamować na tt xd
ale...już po prostu nie mogę się doczekać...teraz powiem wam tak.
Co do mojego bloga:
-Nie będzie mnie w sierpniu bo jadę na kolonie z Pauliną<3
-Pod koniec lipca jadę na kilka dni do taty.
-Nie wiem kiedy konkretnie mnie nie będzie :C
A teraz coś ważniejszego...
Skończyły mi się pomysły na bloga...Chyba zacznę nowe opowiadanie...
Myślę nad tym aby zacząć od nowa...ale jeszcze nie mam pomysłu jakby...
pomóżcie mi :C
napiszcie chociaż w komentarzach co mam napisać..nwm. Dajcie wenę! pomysł!
bo ja już nie wyrabiam niestety :C
A teraz...
nie macie co robić? serfujecie po necie?
użyczam wam kilka linków do fajnych-blogów,stronek itp.
-http://nataliademi.tumblr.com/-wszystkie sygnatury..zdjęcia itp. mam właśnie z tumblr'a Natali. Ona jest mega kreatywna ;p
-https://twitter.com/#!/Nicoll133-Mój twitter xd jakby się komuś nudziło...a lubi moją twórczość... :)
-http://more-than-this-forever.blogspot.com/-Blog Aśki. Ciągle go jeszcze szlifujemy by opowiadanie było ciekawsze...zobaczymy czy będzie miało więcej czytelników niż tylko mnie xd
-http://forum.gwiazdunie.pl/-Ojj...tak. Teraz w trakcie wakacji pewnie będzie tylu nowych użytkowników że aż mi się w głowie przewraca xd wchodźcie...nie pożałujecie ;)
-http://sweet-word.blog.onet.pl/-Nie spodziewałaś się tego Kaśka :3 wstawiam tutaj jej bloga...sama muszę kiedyś go przeczytać..jest wspaniałą bloggerką :,) musicie po prostu musicie...wejść :3
-http://niekrytykrytyk.com/-Może znacie tego faceta...ale jeśli nie musicie poznać xd
Maciek stworzył program który po prostu doprowadza mnie do łez...oczywiście płaczę ze śmiechu :)
-http://nova-vivo.blogspot.com/-Wchodząc dzisiaj na Forum zauważyłam że...Pomocna Aga pisze bloga! :O nwm...czy się by się zgodziła na reklamowanie jej bloga na moim...ale xd że ja jestem bezczelna i nie lubię
pytać...To ma :3 zaczyna się ciekawie...chodź to dopiero prolog.
środa, 27 czerwca 2012
Rozdział 29.
-Trzy dni później-
Niall.
Efekt jazdy pociągiem był dość nie typowy...zamiast nad ciepłe morze...gdzieś daleko...
Trafiliśmy...do mojej ojczystej Irlandii.
Dzisiejszego ranka, w pociągu,gdy podwinąłem okienną roletę za uwarzyłem jedynie gęstą mgłę...
-Nicoll...-szepnąłem do ucha swojej towarzyszce która leżała tak blisko mnie..
Na karku musiała poczuć zapach mięty zmieszany z czekoladą....nie zupełnie dobrze jest myć zęby w trakcie jedzenia czekolady...Odwróciła się w moją stronę i spojrzała w moje oczy.
Jej spojrzenie...wypełnione spokojem a zarazem czymś czego nikt nie potrafił ujarzmić.
Musnąłem czule jej usta zamykając przy tym oczy.
-Hej...-szepnęła i ruszając lekko ustami oddała pocałunek.-znowu nażarłeś się czekolady przed snem?
Uśmiechnąłem się do niej z pobłażliwą miną i przejechałem ręką po jej policzku...
Do akcji wkroczył Louis...
-Niall!-krzyknął wchodząc do naszego przedziału zupełnie bez pytania.
Nawet nie spojrzałem się w jego stronę...podwinąłem czekoladowe pasmo włosów Nicoll i westchnąłem chicho.
-Niall...-powtórzył pretensjonalnie Lou.
-Czego!?-uniosłem się podnosząc się na nadgarstku.
-Spójrz przez okno...-szepnął do mnie z zamiłowaniem.
Odchyliłem ponownie roletę i westchnąłem głośno sam do siebie w nadziei,że zaraz skończymy tą chorą dyskusję i będę znowu mógł działać..
-Co widzisz?-zapytał z głupią miną opierając się lekko o fotel.
-No właśnie...-moje oczy przykuła nicość...biała mgła...-szczerze? nic....
-Nie przypomina ci to czegoś...?-zapytał z nutką podejrzliwości.
-Nie...-jeszcze wyżej podwinąłem roletę i wpiłem wzrok w okno.-oo...zielono tu trochę..
-I?
-Tak...-spojrzałem się jeszcze głębiej.-uchyliłem lekko okiennicę i wciągnąłem powietrze nosem.-ty normalnie...Irlandia?
-No kuźwa....po kim ty masz ten twój pomyślunek?-zapytał krzywiąc lekko minę.
Wzruszyłem ramionami i uśmiechnąłem się sam do siebie.
-Jak można pomylić Francję z Irlandią...do cholery jasnej,jak można!?-krzyknął Lou.
-Nie wiem...-spojrzałem ukradkiem na trzęsącą się od zimnego powietrza Nicoll.
Awanturnik(Lou) wyszedł w pośpiechu z przedziału i pozostawił nas samych...
Kamila.
Kolejne godziny przeznaczone na kłótnie...
Kolejne dni spędzone na wlepianiu wzroku w ścianę...
Kolejne nieprzespane noce...
Harry zaczął być dla mnie uciążliwym palantem...musiałam wytłumaczyć mu jedno...
nie wiedziałam jak do tego podejść...
-Harry...-zaczęłam gdy usiadł obok mnie spoglądając mi w dekolt.-może...powiedz mi...czy łączy cie ze mną coś więcej niż tylko...
-Tak, myślę że łączy mnie coś więcej.-wyszeptał patrząc mi w oczy.
-Myślę że...-odwróciłam wzrok.-słuchaj...robienie...takie zabawy jak często sobie urządzamy...to nie jest...
-Tak...wiem...-spojrzał się na mnie jeszcze głębiej.-to nie jest wszystko...w życiu potrzeba czegoś więcej a nie tylko seksu...-wzruszył ramionami.-wiem to.
-W takim razie...co robiłeś gdy cię nie było?-pomyślałam że ujęłam to "troszkę" fatalnie ale...
-Byłem z...-spojrzał się na mnie z speszoną miną.
-Harry...ranisz mnie...powiedz...-szepnęłam mu do ucha.
-Nie mogę...nie chcę zepsuć ci niespodzianki...tak długo...błagam...nie wypytuj się.-spojrzał mi w oczy i podniósł lekko moją głowę po czym musnął moje usta.-nigdy bym cię nie zdradził...
Nicoll.
Przytulił mnie od tyłu do siebie i szepnął jakieś słowo którego nie dosłyszałam...
Pogładziłam jego rękę i zamknęłam lekko oczy.
Nie potrzebowałam nic więcej do szczęścia oprócz jego dotyku...
Może chciał tego...nie dla satysfakcji a żeby...może chciał poczuć że mnie ma...
że mnie posiada...a ja byłam uparta i stałam murem.
-Niall...-szepnęłam mu do ucha.-tak bardzo ci na tym zależy?
Czułam jego wzrok...jego usta które brutalnie przygryzły wargę...
-Nicoll...nie chcę zrobić ci czegoś...czego będziesz później żałowała...-szepnął mi do ucha.-ale...
-Ale?-zapytałam z głupią miną.
-Chciał bym...-przytulił mnie jeszcze mocniej a ja wykrzywiłam brwi.-chciał bym to zrobić...
pragnę cię...Nicoll...
Moje oczy rozszerzyły się tak mocno...jak nigdy dotąd.
-Powinnaś to wiedzieć...ja...-zająknął się a ja odwróciłam się w jego stronę.
Zbliżyłam twarz do jego twarzy...on musnął delikatnie moje usta przejeżdżając nimi znienacka po moim karku...
-Ja też cię pragnę Niall...-powiedziałam odchylając lekko głowę.
Oderwał się ode mnie i spojrzał w moje oczy...
Przytulił mnie do siebie i położył głowę na moim ramieniu....
Przepraszam :C
muszę już na dzisiaj skończyć...byłam-u ortodonty, u mechanika z tatą i w sklepie O.o
już mi się w głowie przewraca o tej godzinie xdd
Ha-ha-ha xd właśnie żem na forum z Kamilą gadała o cieciererecie boju...(gościu od czereśni w różowej koszulce xd)
jpr...mama powiedziała że ja i Paulina mamy kota na punkcie jego...tańca...
Aż mi się kuźwa ciepło zrobiło ;O
-Tak...wiem...-spojrzał się na mnie jeszcze głębiej.-to nie jest wszystko...w życiu potrzeba czegoś więcej a nie tylko seksu...-wzruszył ramionami.-wiem to.
-W takim razie...co robiłeś gdy cię nie było?-pomyślałam że ujęłam to "troszkę" fatalnie ale...
-Byłem z...-spojrzał się na mnie z speszoną miną.
-Harry...ranisz mnie...powiedz...-szepnęłam mu do ucha.
-Nie mogę...nie chcę zepsuć ci niespodzianki...tak długo...błagam...nie wypytuj się.-spojrzał mi w oczy i podniósł lekko moją głowę po czym musnął moje usta.-nigdy bym cię nie zdradził...
Nicoll.
Przytulił mnie od tyłu do siebie i szepnął jakieś słowo którego nie dosłyszałam...
Pogładziłam jego rękę i zamknęłam lekko oczy.
Nie potrzebowałam nic więcej do szczęścia oprócz jego dotyku...
Może chciał tego...nie dla satysfakcji a żeby...może chciał poczuć że mnie ma...
że mnie posiada...a ja byłam uparta i stałam murem.
-Niall...-szepnęłam mu do ucha.-tak bardzo ci na tym zależy?
Czułam jego wzrok...jego usta które brutalnie przygryzły wargę...
-Nicoll...nie chcę zrobić ci czegoś...czego będziesz później żałowała...-szepnął mi do ucha.-ale...
-Ale?-zapytałam z głupią miną.
-Chciał bym...-przytulił mnie jeszcze mocniej a ja wykrzywiłam brwi.-chciał bym to zrobić...
pragnę cię...Nicoll...
Moje oczy rozszerzyły się tak mocno...jak nigdy dotąd.
-Powinnaś to wiedzieć...ja...-zająknął się a ja odwróciłam się w jego stronę.
Zbliżyłam twarz do jego twarzy...on musnął delikatnie moje usta przejeżdżając nimi znienacka po moim karku...
-Ja też cię pragnę Niall...-powiedziałam odchylając lekko głowę.
Oderwał się ode mnie i spojrzał w moje oczy...
Przytulił mnie do siebie i położył głowę na moim ramieniu....
Przepraszam :C
muszę już na dzisiaj skończyć...byłam-u ortodonty, u mechanika z tatą i w sklepie O.o
już mi się w głowie przewraca o tej godzinie xdd
Ha-ha-ha xd właśnie żem na forum z Kamilą gadała o cieciererecie boju...(gościu od czereśni w różowej koszulce xd)
jpr...mama powiedziała że ja i Paulina mamy kota na punkcie jego...tańca...
Aż mi się kuźwa ciepło zrobiło ;O
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































