środa, 3 października 2012

No czyste lenistwo xd

Jestem leniem :C
i sorry że już długo rozdziałów nie dodaję :(
może w sobotę coś spróbuję dodać...no zobaczymy zresztą :D
Szkoła...szkoła...i jeszcze raz szkoła. A zresztą pały już dwie zarobiłam..
pewnie się domyślacie z jakiego mojego "ulubionego" przedmiotu...xd
także...no...nie wiem kiedy rozdział :C
jutro idę może na dyskotekę szkolną...oby One Direction puścili!
chociaż...w każdym razie.. MOGĘ PRZYNIEŚĆ PŁYTĘ!!!

sobota, 15 września 2012

Rozdział 36.

-dwa tygodnie później-

Nicoll.

Otworzyłam oczy i przeciągnęłam się mocno na łóżku.
Uśmiechnęłam się lekko. Tak zaczynałam kolejny dzień. Od uśmiechu. Nie mogłam przejmować się zmartwieniami. Od gali minęły już dwa tygodnie.
Za niedługo go zobaczę. Byłam taka podekscytowana...wstałam w pośpiechu z łóżka i rzuciłam się do łazienki. Wzięłam szybki,orzeźwiający prysznic i wytarłam się do swojego puszystego,zielonego ręcznika.
Po wytarciu się zawinęłam do niego swoje włosy. Ręcznik utworzył śmieszny turban na mojej głowie.
Zamrugałam i wcisnęłam pod ręcznik resztę swoich uciekających włosów.
Nie pamiętam jak dawno nie byłam u fryzjera...ale trzeba by to zmienić...skrócę włosy przynajmniej do ramion...a może ufarbuję? nigdy się nie farbowałam...uważałam to za ogromną zmianę. Wolałam swój naturalny kolor. Połyskujący w blasku słońca jasny brąz, przechodzący od czasu do czasu na ciemny blond.
Mój kolor włosów był tak samo nieokreślony jak moje oczy. Raz swoją barwę zmieniały na niebieski,
od czasu do czasu były szare ale najczęściej przybierały kolor soczystej,ciemnej zieleni.
Ubrałam swoje domowe klapki, żeby nie wyrżnąć orła o dość duże kałuże wody zostawione na kafelkach i przeszłam do salonu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem. Moja jedyna rozrywka którą uważałam za dość praktyczną. Miałam również laptopa...ale nie kręciło mnie czatowanie na Twitterze i pisanie samemu do siebie. Przycisnęłam guzik na pilocie i automatycznie włączył się mój ulubiony program muzyczny.
Zanuciłam piosenkę Justina Biebera którą akurat włączyli i wstałam z miejsca, kierowałam się do kuchni.
Musiałam zrobić sobie śniadanie. Byłam osobą która niekoniecznie lubiła się objadać. Ale jako że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w dniu...ja nigdy nie byłam nim nasycona.
Zjadałam przeważnie rogalika z jakimś nadzieniem i do tego swoją poranną Latte z ekspresu.
Oparłam się o blat stolika czekając aż kawa w zbiorniczku się zaparzy. Podłożyłam pod urządzenie swoją ukochaną filiżankę i zajęłam się myciem wczorajszych naczyń.
Usłyszałam telefon. Moje oczy otworzyły się tak szeroko jak nigdy. Wtargnęłam szybko do pokoju i wzięłam w swoje ręce telefon. Aśka. Moje ramiona opadły bezsilnie. Myślałam że to on...
-Halo?-odebrałam wzdychając cicho.
-Hej,Hej Nicoll.-zaśmiała się i usłyszałam jej pstryknięcie do słuchawki.-Kamila i ja jedziemy do centrum handlowego...przejedziesz się z nami?
Zamyśliłam się. W końcu...sama miałam iść dzisiaj do fryzjera...i po ciuchy..a przy okazji zrobiłabym solidne zakupy...
-Idę.-szepnęłam do słuchawki i ścisnęłam ją mocniej w ręce.
-Przyjdziemy po 9! paa...-zagruchała mi do telefonu i rozłączyła się w szybkim tempie.
Rzuciłam telefon na łóżko i pokiwałam głową w niezadowoleniu.

Niall.

Nadal leżałem obolały na łóżku.
Chłopcy chcieli mnie wyciągnąć na świeże powietrze...nie dawałem się im tak łatwo.
Byli za bardzo w plecy żebym gdziekolwiek z nimi wyszedł...
Harry spał pijany na podłodze, Louis położył głowę na blacie półki i zasnął a Zayn przytulił się do dywanu.
Jedynie ja i Liam byliśmy normalni. Częściowo przynajmniej...
Spojrzałem kątem oka na komórkę. Przejechałem palcem po ekranie i zamknąłem oczy.
Nie odbierze...może miała coś zupełnie innego do roboty?
a może spotkała jakiegoś chłopaka i całkiem dobrze spędzała z nim czas?
Myśli zaprzątały mi głowę...łzy poleciały po policzkach...wstałem i zdeterminowany rzuciłem walizkę na środek pokoju.
-A ty co?-Zayn podniósł się z dywanu i zrobił pytającą minę.
-Skoro już skończyliśmy pracę...a koncerty mamy już za sobą...-wrzuciłem do walizki kilka swoich swetrów.-pierdolę was i wyjeżdżam.
-Nie pierdol...-jęknął Harry. Najwyraźniej wybudziłem go ze snu...
-Pakuj się!-krzyknąłem na cały pokój i zacząłem wrzucać do bagażu wszystko co trafiło mi w ręce.
-Niall...-zajęczał Lou i przeturlał się w moją stronę.-błagam...jeszcze dwa tygodnie...błagam....
-Nie.-uśmiechnąłem się zadowolony ze swojego pomysłu i rzuciłem się do łazienki.
Wziąłem szybki prysznic i obmyślając plan działania nałożyłem na włosy rozjaśniacz.
Wmasowałem go w swoją czuprynę i uśmiechnąłem sam do siebie.
Szybko i sprawnie schowałem swoje biodra pod ręcznikiem i owinąłem go mocno w okół pasa.
Musiałem się odstawić. Jeśli znalazła jakiegoś chłopaka a on jest przystojniejszy ode mnie...czyli na pewno był...nadal mam najwidoczniej nie za wysoką samoocenę..
Odczekałem 30 minut i spłukałem farbę z włosów. Czułem się lepiej jako blondyn.
Byłem we własnej skórze...nie udawałem nikogo...byłem sobą.
Spojrzałem w lustro i wysuszyłem włosy suszarką...przełknąłem głośno ślinę...kocham ją...
Nie chciałem jej stracić...znowu stracić...
Zacisnąłem wargi i zamknąłem oczy. Wdech...wydech...wdech...otwarłem oczy.
Zacząłem się ubierać. Obliczyłem że jeśli chłopcy się pośpieszą..może jutro będziemy w Londynie.
Spakowałem ich wszystkich,oblałem na pobudkę wodą i przebrałem w dość porządne ciuchy.
Uśmiechnąłem się sam do siebie. Pociągnąłem ich wszystkich do taksówki którą zamówiłem a później wniosłem ciężkie walizki,które od razu znalazły swoje miejsce w bagażniku.
Byliśmy na miejscach. Taksówka ruszyła. Na moich ustach pojawiło się zadowolenie.

Nicoll.

Przechodziłyśmy właśnie obok jednej z kafejek w centrum.
Spojrzałam wymownie na Asię i uśmiechnęłam się do spoglądającej na jakiegoś chłopaka Kamilę.
-Zagadaj do niego.-podpuszczała mnie cwaniara i chwyciła za rękaw mojej bluzy z kapturem.
-Ale po co?-wykrzywiłam brwi i uniosłam lekko kącik ust okazując tym samym swój grymas.
-Wiem że chcesz się na kimś otworzyć...najlepiej jeśli będzie to ktoś przeciwnej płci.-naciągała nadal Kamila a Aśka zamyśliła się,unosząc oczy ku górze.
-Nie chcę...mam chłopaka.-odwróciłam wzrok i spojrzałam zupełnie w inną stronę,lekko zbita z tropu.
-A gdzie on teraz jest?-uśmiechnęła się szyderczo Kama spoglądając na mnie kątem oka.-no własnie. Zostawił cię skarbie...
-Nie na długo...taką ma pracę...co ja mam na to poradzić?-wycedziłam przez ściśnięte mocno usta.
-Znajdź sobie kogoś innego.- wzruszyła ramionami i zanuciła jakąś piosenkę pod nosem.
-Nigdy.-wymierzyłam ją wzrokiem i usiadłam na ławeczce przy fontannie. Westchnęłam...
nawet nie poczułam że ktoś siada dosłownie obok mnie. To tamten gościu do którego próbowała mnie namawiać Kam...zamilczałam.
-Weź spierdalaj...mam chłopaka.-uniosłam się i wstałam z ławki,po czym popędziłam w stronę wyjścia galerii.
Jaka jestem głupia...mogłam chociaż nie dodawać wulgaryzmów...
Przyczesałam ręką swoje nowo ufarbowane na karmel włosy i skrzywiłam lekko wargi.
Wyciągnęłam z kieszeni rurek klucze i szybkim krokiem ruszyłam do domu.


niedziela, 9 września 2012

Rozdział 35.

Niall.

Wpiłem się w fotel całym swoim ciężarem.
Podeszła do mnie. Nie wiedziałem jak zareagować...Demi.
Uśmiechnęła się porozumiewawczo i pokiwała głową a później usiadła obok.
Nie mogłem siebie na to pozwolić. Wstałem szybko z miejsca...a jej wzrok powędrował dokładnie za mną.
Cały czas obserwował mnie Liam. Podniósł z zadowolenia kącik ust i klepnął mnie w ramię gdy przemknąłem tuż obok.
Odwróciłem się w jego stronę z podenerwowaną miną.
-Niall robisz postępy.-uśmiechnął się lekko i jeszcze raz położył rękę na moim ramieniu.
Przygryzłem wargę i dostałem nagłej potrzeby by zadzwonić...
Pobiegłem do najbliższej łazienki w ośrodku i chwyciłem mocno telefon. Wybrałem numer Nicoll i zamknąłem oczy. Dlaczego dzwoniłem do niej dopiero teraz?
Przecież nigdy nie próbowałem się z nią kontaktować...dla naszego dobra...żebym..nie tęsknił jeszcze bardziej...żebym...łza kapnęła mi na policzek. Nie otarłem jej...czekałem. Był sygnał.
Urwał się. Nie było zasięgu. Skuliłem się jeszcze bardziej i zacisnąłem ręce w pięści.
Chcę ją zobaczyć. Wiedziałem że nie mogę zawieść fanów...ale...podniosłem telefon jeszcze raz.
Przyłożyłem do ucha i czekałem. Zniecierpliwiony marzyłem...by usłyszeć jej głos...
tylko to na razie mogło mi starczyć...nie miałem wyjścia. Znowu utraciłem zasięg. Krzyknąłem. Straciłem nad sobą panowanie i wybiegłem z ośrodka. Szybko. Nigdy nie biegłem szybciej niż dzisiaj. Nerwy dodały mi powera i szybkości. Podbiegłem do butki telefonicznej w naszym hotelu. Ile biegłem? pół godziny? godzinę?
Wyrwałem słuchawkę z miejsca na nią przeznaczonego i ścisnąłem ją mocno w ręce.
Wykręciłem jej numer. Oparłem się jedną ręką o blat. Moje dłonie dłonie trzęsły się jak cholera...
Nie wiem jakim cudem potrafiłem utrzymać w nich telefon.
Sygnał...połączenie...nadzieja. Moje oczy powiększyły się...wyczekiwałem...
Urwane połączenie. Uderzyłem pięścią w automat i krzyknąłem głośno. Rzuciłem słuchawką i wyciągnąłem z kieszeni klucze do pokoju. Przyjebałem jeszcze przy okazji w drzwi po czym otwarłem je...
wszedłem do pokoju...rzuciłem klucze na ziemię...i nie oświecając światła...rzuciłem spocony na łóżko.

Nicoll.

Kamila zasnęła mi na kanapie.
Nadal zapatrzona w telewizor szukałam wzrokiem Nialla.
Nie było go nigdzie...dosłownie nigdzie. Przysłuchiwałam się energicznemu oddechowi swojej przyjaciółki.
Od czasu do czasu ziewałam i spoglądałam znudzona w ekran.
Gala się skończyła. Chłopcy opowiadali o swoich występach...wygranej...
Nigdzie nie było JEGO. Gdzie mógł się podziać?
Zaprzątałam sobie głowę coraz bardziej idiotycznymi myślami...może opróżniał te słoiki z czekoladą które mu wysłałam? a może....a może...znowu myślałam o zdradzie.
Poszłam do swojego pokoju. Zapomniałam o telefonie który wciąż tkwił w moim jesiennym płaszczu.
Wyciągnęłam z szafy płaszcz i otwarłam jedną z jego kieszonek w poszukiwaniu zguby.
Znalazłam! chwyciłam telefon do ręki i odblokowałam go w pośpiechu.
-4 nieodebrane połączenia od nieznanego numeru...-przeczytałam na głos.
Otworzyłam szeroko oczy a moje myśli znowu zaczęły buzować.
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć...czyżby ten nieznany numer...był od..
nie..on na pewno nie chciałby się ze mną skontaktować..byłby jeszcze bardziej nerwowy..
Pokręciłam głową i rzuciłam telefon na łóżko. Rozmyślając sama poszłam w ślady urządzenia i zamknęłam oczy.

Harry.

Weszliśmy do pokoju hotelowego całkiem pod wpływem.
Pod wpływem alkoholu i dużej dawki adrenaliny.
Zachwiałem się i upadłem na ziemię,gdzie znalazłem sobie legowisko do przespania tej nocy.
Byliśmy pod bacznym okiem Liama. Który nie mógł pić..a my jak zwykle robiliśmy mu na złość.
Kątem oka zauważyłem patrzącego w sufit Nialla. Jedynie on i Liam dzisiaj nie zabalowali.
Co mogło się wydarzyć?
Louis przeszedł obok mnie i kopnął mnie lekko w krocze. Jęknąłem i podniosłem się z głupią miną na łokciach.
-Pojebało cię? chcesz żebym był bezpłodny!?-uniosłem się.
Wybuch śmiechu chłopaków jeszcze bardziej mnie zirytował.
-Już i tak wystarczająco razy uprawiałeś marchewki..wystarczy ci...-uśmiechnął się do mnie Lou pochylając się lekko nad moją twarzą.
Przywaliłem mu w policzek i prychnąłem.
-Nie uprawiam marchewek...a..-nie dokończyłem bo Zayn wszedł mi w zdanie...
-Jesteś męską dziwką.-oznajmił kładąc się na dywanie.
-Właśnie! Hazza...Hazza...Hazza...Hazza...-zanucił Lou łapiąc się za czerwony policzek.
-Hazza...męską pipą.-dokończył Zayn wijąc się ze śmiechu.
-Spierdalaj.-wysyczałem gładząc zimną ścianę obok której leżałem.
Ta podłoga wcale nie była taka zła...
Niall krzyknął i walnął głową o poduszkę. Nawet nie wiedziałem co się dzieje..
-Niall co ci jest?-na jego łóżku usiadł osamotniony do tej pory Liam.
-Nic.-uniósł się blondyn i pociągnął nosem.
-Dlaczego  tak szybko się urwałeś?! wiesz jaki był party hard!?-na jego łożu usiadł również Lou,po czym zaczął energicznie skakać po materacu.
-Musiałem zadzwonić...-odwrócił się w naszą stronę i przygryzł brutalnie wargę.
-Nie mogłeś na nas poczekać?-podniosłem się znowu a później upadłem.
-Nie chciałem...to moja osobista sprawa...-odwrócił się i drgnął.-tęsknię za Nicoll...



Byłam dzisiaj troszkę zajęta pisaniem wiersza dla koleżanki z forum (;
poważna intencja także...trza było pogłówkować xd

sobota, 8 września 2012

Rozdział 34.

Niall.

Wepchnąłem sobie do ust rogalika z czekoladą i spojrzałem kątem oka na Louisa.
Zmieszany pokręcił głową. Westchnąłem i oparłem głowę na rękach.
Teledysk był nagrany. My byliśmy w trasie. To wszystko działo się za szybko.
Gdybym mógł cofnąć czas...patrzę wstecz. Widzę siebie. Na wielkiej scenie...z uśmiechem na ustach śpiewającego dla widowni i jurorów. Zaciskam dłonie na mikrofonie i szczerzę się do wszystkich jeszcze bardziej. Oblizuję nerwowo wargi. Kończy się melodia. Zakończyłem swój występ...
Oblizuję usta jeszcze raz. Wycieram kącik warg koniuszkiem palca,by sprawdzić czy czasami nie została mi na nich dzisiejsza śmietana po kremówce...
Pamiętam. Moje słodkie szesnastoletnie życie zakończyło się gdy zacząłem myśleć nad swoimi marzeniami. Może nie myśleć. A raczej je realizować.
Westchnąłem cicho. Hazza spojrzał na mnie kątem oka po czym odwrócił się w drugą stronę.
Wtedy jeszcze...gdy byłem młody...głupi...nie ukrywam że teraz nie jestem...nie myślałem że zawróci mi w głowie dziewczyna...

Nicoll.

Zdenerwowana patrzałam na telewizor.
Musiałam się ogarnąć...w mojej głowie cały czas powtarzałam...
-Nicoll...tylko miesiąc...to już za miesiąc.
Niestety. Pokazywałam całą sobą,swoim zachowaniem..coś zupełnie innego.
Tęsknotę...żal...smutek. Oderwałam się od kanapy gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Moje serce stanęło. Wiedziałam że to nie on...ale byłam tak przesadnie nastawiona do tego wszystkiego..
przewrażliwiona...myśląca tylko o jednym. Podbiegłam do drzwi..otworzyłam zamek...pociągnęłam mocno klamkę.
-Niall?!-krzyknęłam nieświadoma. Tą osobą nie był on...a Kamila.
-Nicoll...znowu to samo?-podniosła do góry brwi i skrzywiła usta.
Zarumieniłam się. Przewróciłam oczami i w pośpiechu wpuściłam ją do środka.
-Byłyśmy umówione...-westchnęła i usiadła na kanapie. Po czym zdjęła kurtkę i rzuciła ją na ziemię.
-Wiem...zapomniałam...-odwróciłam wzrok i speszyłam się jeszcze bardziej niż wcześniej.
-Zrób mi kawę...albo nalej czegoś innego i jedziemy z tym koksem!-krzyknęła zdesperowana Kama wgapiając oczy w TV.-czeka nas koncert tych pięciu idiotów! zobaczymy go na żywo w telewizji.
-Na żywo w telewizji...-znowu przewróciłam oczami i położyłam na stole kubełek popcornu.-poczułam się tak jakbym tam była...
Kamila zmierzyła mnie wzrokiem.
-Zobaczysz go za miesiąc...-mruknęła i wzięła w swoje ręce garstkę prażonej kukurydzy.
-Wiem..ale...nie mogę się doczekać...-usiadłam obok niej, zapominając o lejącej się z ekspresu kawie.
-Trudno...i tak będziesz czekała...chyba że Niall też będzie taki zdesperowany...i przewróci plany swojej ekipy przygotowawczej...zmieni mapę pilotowi w samolocie..i polecą prosto do Londynu...-wyminęła ręką prosty łuk i uśmiechnęła się znacząco.
-Nie tęsknisz za Harrym?-mrugnęłam oczami i spojrzałam na jej solidną bluzę z kapturem.
-Nie...-odwróciła wzrok i wyszczerzyła się sztucznie.-przecież mam nowego chłopaka.
-Jak mogłam zapomnieć...-odwróciłam się w przeciwną stronę i westchnęłam.-Conor...rudy żyd...Kondon...
-On nie jest Kondonem.-założyła ręce na klatce piersiowej i spojrzała na mnie pretensjonalnie.-nie jest rudy.
-To go przefarbuję..i będzie rudym żydem.-uśmiechnęłam się z zadowolenia i pogłaskałam oparcie kanapy.
Zaczęło się. Na ekranie już było widać wielką scenę..świetna sceneria. Fotele...specjalnie dla nominowanych i gości na imprezie. Wodziłam wzorkiem po każdym elemencie wielkiej sali.
Kamila uśmiechnęła się do mnie szyderczo i wskazała na ekran. W miejscu gdzie przeznaczony był fotel dla Hazzy. Otarłam ręką swoją twarz i pokręciłam głową.
-Najpierw pokażą nam dywan...tak?-zagruchała i pogłaskała mnie po policzku.
-Taaa...-odparłam nadal oglądając z natchnieniem telewizor.
Pokazali urywek z Miley Cyrus. Ciekawa czarna kreacja i świetnie zaczesane do góry krótkie poszczerbione,blond włosy.
-Zgwałciłabym ją...gdybym miała czym.-uśmiechnęła się porozumiewawczo Kamila.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na nią ponownie.
-Ty zgwałciłabyś wszystko co żyje i się rusza...nie odzywaj się.-skomentowałam oschle.
Nagle...z nie wiem jakiego powodu przypomniało mi się coś mniej ważnego.
-O cholera!-krzyknęłam i pobiegłam do kuchni.-kawa!
Zaczęłam wycierać porozlewany po całej ladzie gorący napój po czym oparłam się bezsilnie o blat stołu.
-Niall!-krzyknęła Kamila...poderwałam się w miejscu... pobiegłam do pokoju...przywaliłam mocno w ścianę...wylądowałam na podłodze...podniosłam się pocierając czoło ręką i usiadłam na kanapie spocona.
Moje oczy powędrowały po ekranie. Serce stanęło...
Louis...z dość nienaturalną fryzurą w garniturze,Liam z uśmiechem od ucha do ucha, również odświętnie ubrany...Harry...z loczkami wijącymi się w każą stronę...Zayn...chichoczący na widok reporterów...
Wszyscy byli odświętnie ubrani...był jeden wyjątek. ON. Niall...jego oczy...sposób w jaki się uśmiechał...lekko nieprzytomne i oddalone spojrzenie...on jedyny nie był w garniturze...
Kochałam go właśnie takiego... wyróżniającego się z tłumu chłopaka.
Kamila podniosła lekko brew spoglądając na ekran...widziałam jej oczy wodzące po posturze Hazzy.
-Jaki...dupa się z niego zrobiła...-schowała twarz w dłoniach i zapłakała sztucznie.-on miał czym pchać...
Pokręciłam zrezygnowana głową i uśmiechnęłam się sama do siebie.
Chcę już powrócić do codzienności. Do jego warg...muskających z nieopanowaniem moje usta...jego oczu wlepiających się we mnie bez ustanku...jego niewyparzonego języka...czy prosiłam o tak wiele?

Takie tam....

Dobra...nie koniecznie chce mi się dzisiaj pisać xd
Ale może coś tam dzisiaj uda mi się naskrobać :D
myślę nad pójściem do sklepu...od czasu wyjazdu na obóz nie kupiłam żadnej gazety O.o
Patrzcie co zrobiła dla mnie kochana Kamila...



Zgadza się wszystko xd chociaż....
Nie koniecznie :C Niall nie ma małego!



A to moje dla Kamili xd #VegasChuj,#Hyhyh i #KamilaMolestowała.

czwartek, 6 września 2012

...

Zacznę do tego..że będę odnawiała bloga.
Wczoraj znowu czytałam i...
po prostu nie mogłam w to uwierzyć ile z siebie dałam.
Historia jest świetna :D
a moje picze chcą jeszcze ^^
Kazza,Niall (połączenie Nicoll i Nialla żądzi<3)...wspomnienia nie dają za wygraną :3
Będę pisała. Ale z tego co myślę..jak na swoje teraźniejsze możliwości...jedynie w soboty.
Zawsze coś (;
do zobaczenia.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Nasi zdolni chłopcy z nagrodą (TCA 2012)

Rozdziału mi się pisać nie chce xd
Za to! znalazłam na YouTube filmik z podziękowaniami od chłopców za nagrodę.
(Gala TCA 2012) Mamy dowód że są cholernie zdolni...
...jak i kreatywni (;