-To...to...to...-spojrzałam się na ekran na którym właśnie poszczano klip do piosenki.-To..przecież...to wy...
-Tak.-uśmiechnął się Harry.-To my! nie wiedziałaś że to my jesteśmy One Directon?
-Słyszałam tą piosenkę tyle razy...ale teledysk widzę dopiero teraz...-wydukałam.-Dlaczego mi nie powiedziałeś!?-krzyknęłam na Nialla odsuwając się na niego i jednocześnie popychając Asię na Zaya.
-Ja...jakoś...chciałem zrobić ci niespodziankę...-wytłumaczył.
-Wiesz co...odwal się już...nie chcę mieć z tobą dosłownie nic wspólnego!-w moich oczach pojawiły się łzy.
-Mogłeś jej powiedzieć...-wycedził Harry.
-Ale...-wykrztusił z siebie Niall i spojrzał się na mnie.-O co ci chodzi?
-Wiesz co...-ukryłam głowę w kolanach.-mogłeś chociaż...
-Ale przecież już się dowiedziałaś.-wzruszył ramionami.
-Nie ma między nami przyszłości.-zezłościłam się i wysypałam cały popcorn na jego włosy.
Ruszyłam do pokoju w którym wcześniej siedziałam z Asią.
Zayn zmierzył Nialla wzrokiem.
-Myślałem że jej powiedziałeś...-powiedział zaskoczony Lou.
Harry wstał i najwidoczniej chciał polecieć do pokoju w którym byłam ale Niall zatarasował mu drogę.
-Gdzie się wybierasz!?-krzyknął.-Nie idziesz do niej...
-Idę...-skrzywił się Harry i zaczął się z nim siłować.
Aśka spojrzała się ze współczuciem na Zayna.
Liam spokojnie wstał z miejsca i zaczął rozdzielać chłopców.
-Ona cię nienawidzi...-parsknął Niall.
-Ciebie teraz jeszcze bardziej...-łypnął na niego Harry.
Niall dostał się szybko do pokoju zamykając Harremu przed nosem drzwi.
-O co ci chodzi?-zapytał się mnie.
Skulona siedziałam pod kaloryferem.
-O nic! Odwal się!-krzyknęłam przytulając do siebie kolana.
-Boże co znowu zrobiłem?-zapytał wściekły.
-Nie wiesz...?-zapytałam jeszcze spokojnie.-Nie mogę być z kim kto wszystko ukrywa! nasz związek pewnie też byłby tajemnicą...!-wybuchnęłam.
-Nie byłby...-uspokoił się.-Gdy się kogoś kocha nie da się tego ukrywać...
-Niall...odejdź...proszę nie chcę z tobą rozmawiać.-odepchnęłam go.
-Wybacz mi...nie chciałem...-sprostował z głupią miną.
-Nie.-odparłam krótko i zaprzeczyłam głową.
-Kocham cię przecież...-spojrzał się na mnie elektryzującym wzrokiem.-i miałaś się zastanowić...
-Już nie...-wykrztusiłam łypiąc na niego spod łba.
Niall
Powiedziała nie...
Miałem ochotę rzucić się na ziemię i rozpłakać się wniebogłosy...
-No...-zakrztusiłem się śliną.-N...N...Nicoll...ale ja...
-Nie.-rzuciła jeszcze raz a z jej policzka spadła cała seria łez.
-Wybacz mi...-rzuciłem się przed nią na kolana i błagałem.
Nie odezwała się ani słowem i skuliła się jeszcze bardziej...w moim znoszonym swetrze z godłem Irlandii wyglądała tak wspaniale...ale w tej właśnie chwili rzuciła go na ziemię.
-Nie chcę byś płakała przez takiego głupka jak ja...-wydukałem.
-Odejdź...-usłyszałem jak mówiła przez swoje kolana.
-Nie...zostanę tu tak długo do puki mi nie wybaczysz...-powiedziałem z nadzieją w oczach.
Nika
Jego oczy były zawiedzione...napełniały się coraz większą pustką i smutkiem...były też przeźroczyste łzy...
Nie mogłam pozwolić mu na to żeby cierpiał razem ze mną.
Chyba wyczuł właściwy moment...bo przytulił mnie do siebie wtedy gdy ja chciałam wyjść z pokoju.
Zayn
Aśka pożerała mnie spojrzeniem.
Bałem się jej... pociągała mnie...jak magnes...
Uśmiechnąłem się do niej głupio i powiedziałem:
-Ładnie dzisiaj wyglądasz...
Odwzajemniła uśmiech i położyła rękę na moje kolano.
Wzdrygnąłem się...ciarki przeszły mi po plecach a moje serce stanęło...
Niall
-Już nie płaczesz?-zapytałem przyciskając ją do siebie.
-A jak myślisz..?-wydukała zza mojej koszulki.
-Nie wiem...pewnie tak...-odparłem ze smutkiem.-Wybaczysz mi...?
-Nie wiem...-pociągnęła nosem.
Gdy jej głowa podniosła się...zrozumiałem że jestem jednym wielkim debilem...jak mogłem ją doprowadzić do takiego stanu?
-Wytrzyj się...-powiedziałem i podałem jej kawałek mojej koszulki.
Spojrzała się na mnie głupio a później otarła swoją twarz.
Jej policzki były całe w smugach...pewnie po tuszu do rzęs...chciała wyglądać ładnie tylko dla mnie?
Ale bez makijażu była równie piękna...
wciągnęła nerwowo powietrze i spojrzała się na mnie.
-Przepraszam...-spuściłem głowę.-jestem debilnym członkiem One Direction z czego każdy z nich jest lepszy ode mnie... nie potrafię śpiewać tylko wkurzać ludzi. I tu zakończyłem.
-Nie prawda...-pociągnęła nosem.-potrafisz doskonale grać na gitarze i rozczulać moje serce...
Zrobiło mi się ciepło i jakoś lżej na sercu...
-Możesz już...nie musisz ze mną być...wiem że teraz nie masz ochoty być z facetem który jest takim dupkiem...-dodałem i odwróciłem wzrok.
Ona zaś starała nie odrywać oczu od mojej twarzy.
-Przestań...-pociągnęła mnie za kawałek koszuli i spojrzała mi w oczy.-takiego chłopaka potrzebuję...opiekuńczego...zajmującego się mną...takiego...który wie co zrobił nie tak...i który uczy się na błędach...
-Ja taki nie jestem...-ciągnąłem dalej.
-Zamknij się i posłuchaj.-walnęła-Jak to śpiewa...Kelly Clarkson..Bez ciebie moje życie było by do bani...Ko...ko...kocham cię..
THE END xdd

super! czekam na kolejne ,a mam prośbe ,jak będziesz to czytała to przypomnij mi na forum żebym ci napisała o wierszu xd potrzebuje twojego zdania
OdpowiedzUsuń