czwartek, 3 maja 2012

Rozdział 4

Rozdział 4
Niall

Leżałem zamyślony na łóżku prawie płacząc.
Rodziców w domu nie było. Jedynie ja i moi przyjaciele.
Louis wszedł do mojego pokoju wczesnym rankiem i pogładził mnie po włosach.
-Nie martw się, jakoś z tego wybrniesz...-powiedział.
-Tsaaa...-odepchnąłem jego dłoń prawie wybuchając płaczem.
-Kup jej kwiaty.-zaśmiał się Lou siadając na brzegu łóżka.
-dobry pomysł.-odparłem.-a teraz...WYNOŚ SIĘ Z MOJEGO ŁÓŻKA!!!

Nika

Myślałam o nim. O jego oczach...o jego...pięknych kolorowych tęczówkach i  tych prawie białych włosach.
Dlaczego tak się na mnie wydarł? myślę że on coś do mnie czyje...ale muszę się upewnić. Zadzwonię po Magdę...lub do Kaśki...ale raczej do Magdy. Albo...zaproszę do siebie oby dwie.

************
Po 10:00 przyszły Magda i Kaśka. Zaczęłyśmy gawędzić przy porannej kawce z bitą śmietaną.
Jak na wszystkie letnie dni które przeżyłam ten był najwyraźniej najbardziej mroźny.
A więc gdy tak gadałyśmy i sączyłyśmy kawę ktoś zapukał do moich drzwi.
Poszłam szybko otworzyć. Za drzwiami ujrzałam Nialla.
Jego włosy uczesane tym razem normalnie i jego wzrok...ach ten jego wzrok...zatopiłam się w jego oczach...
ubrany był jak zdążyłam wyłapać w zieloną bluzę,brązowe, jasne spodnie i jakieś czerwone trampki z Nike.
Ręce trzymał dziwnie za sobą...
-Cześć...ja...-zaczął.-jestem tak przeogromnym idiotą że...przepraszam cię za to co wczoraj zaszło...
jestem głupi...-wyciągnął zza pleców bukiet biało-czerwonych pięknych róż.
-Ale...N-n-n-niall...-byłam zaskoczona.-nic się nie stało...
-Stało się...po prostu Harry zawsze miał dziewczyny. Zdobywał je od tak!-pstryknął palcem i mruknął.
-Ale ja...Hazza nie jest w moim typie.-powiedziałam.-wolę blondynów z niebiesko-zielonymi oczyma...
Niall podniósł zdumioną głowę i uśmiechnął się do mnie wesoło.
-Dzięki.-dodał.
Przymknęłam powoli drzwi i zaczęłam od nowa patrzeć na jego oczy.
-Masz ochotę przyjść dzisiaj do nas wieczorem..?-zapytał.-na maraton Horrorów...Zayn wybierał. I przyjdzie do nas jeszcze jego przyjaciółka...będzie super. Ale bez ciebie pewnie będzie lipa.-uśmiechnął się.
-Przyjdę.Jestem z koleżankami...-wymsknęło mi się.
-One też są mile widziane...-zaśmiał się.-i....masz może Nutellę w domu..? mnie się skończyła...-zarumienił się.
-Mam.-zaśmiałam się.-przyniosę ci ją zaraz...
Nie wytrzymałam i nie wiem co mnie do tego zmusiło...siła grawitacji..? jakieś moce nadprzyrodzone..?
ale pochyliłam się nad nim i pocałowałam go czule w policzek.
-Dzięki za wszystko.-odparł i zarumienił się razem ze mną.
-To ja ci dziękuję.-wykrztusiłam.-ładnie ci w zieleni...wiesz?
Zachichotał i nagle usłyszałam głos zza drzwi.
-Nika żyjesz?-zapytała Kaśka.
-Tak,tak już idę!-krzyknęłam uchylając je lekko.
-To o 19:30?-zapytał.
-Mogę wcześniej?-zapytałam się głupio i znowu oblałam się czerwienią.
-Jasne!-ucieszył się.-16:30?
-Ok.-uśmiechnęłam się.-więcej już nie będę  negocjować...-ścisnęłam róże w dłoni.-są piękne.
-Takie piękne jak ty.-uśmiechnął się.
-Te białe są jak ty.-odparłam.-takie tajemnicze a zarazem....
Kaśka wychyliła głowę zza drzwi.
-Uf...spotkanie gołąbeczków.-zachichotała.
-Jesteś jak mój kolega...wyglądasz jak...-zamyślał się.
-Jak Lou.-dokończyłam.
-Tak.-potwierdził.
-Mrrr....z chęcią poznam tego ogiera...-mruknęła Kaśka z głupim uśmiechem.
-Kaśka idź...-rzuciłam przez ramię.
-No doobraa...-przeciągnęła litery.-ale za pięć minut masz być w domu...pa bejbe! i ty...słodki blondasie.
Przymknęłam za nią drzwi i miałam ochotę znowu go pocałować...zatopić palce w jego czuprynie...

Niall

Stałem  z nią na klatce.
Spoglądaliśmy na siebie namiętnie że aż wpijaliśmy się w swoje spojrzenia.
Chciałem powiedzieć że ją kocham.
Przyciągnąć ją do siebie i zapomnieć o wszystkim...ale...coś mnie przytrzymywało...
Może to że trzymała w ręce kwiaty...? po kuła by się jeszcze...albo to że jej koleżanki były za drzwiami...
Czułem że ją kocham...


Nika

-To do...-rzuciłam niechętnie.-do 16:00...
-miała być 16:30...-uśmiechnął się z grymasem.-dobrze. Cześć.-pożegnał się ze mną a później wrócił się szybko.
Byłam już przy drzwiach...akurat miałam je otworzyć.
-N-Nika...-przełknął głośno ślinę.
-Tak?-zapytałam odwracając się w jego stronę.
Podszedł do mnie. Tak blisko że poczułam jego słodki zapach. Zapach słodyczy...
Pocałował mnie w czoło i zdążyłam jeszcze zobaczyć jego uśmiech znikający za drzwiami swojego domu.



3 komentarze:

  1. Extra...czekam na 5 rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG !! Przeczytałam wszystkie rozdziały i każdy jeden jest fajny. Strasznie mi się to podoba co tu piszesz :D :D
    I czekam na więcej :D
    Napisz mi na forum jak napiszesz kolejny rozdział-jak będzie z moją osobą :D
    <33 :* :*
    Pisz tak dalej <333

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie że wam się podobają...sama bym się szczerze nie spodziewała że ktoś powie że są fajne xdd
    dzięki :****

    OdpowiedzUsuń