poniedziałek, 18 czerwca 2012

Rozdział 22.

Wieczór...

Nicoll.

Dała bym wszystko żeby zostać z nim na wieczność...
Staliśmy na lotnisku spoglądając na siebie w milczeniu. Tylko my. Ja i Niall...
Inni żegnali się i rozmawiali...coraz bardziej zaczęłam żałować że nie podjęłam decyzji wcześniej.
Dochodziła 20:30...musiałam coś zrobić...zaczęłam działać.
-Niall...-szepnęłam do niego.
-Tak?-zapytał odwracając się do mnie w niesamowitym tempie.
Jego oczy błysnęły nadzieją.
-Zapakuj mnie do walizki.-oznajmiłam z szeroko otwartymi oczyma.
Zmierzył mnie tylko wzrokiem i przytulił mocno do siebie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo bym tego chciał...-wziął wydech i przytulił mnie mocniej.
-Kocham cię...-wykrztusiłam wtulając się mocniej w jego ramiona.
Harry zmierzył nas wzrokiem i kątem oka za uwarzyłam jak wciskał do torby mały drewniany młotek.
Jego mina nie wróżyła nic dobrego...może był gumowy?
- Ja ciebie bardziej...-szepnął mi do ucha Niall.
-No nie sądzę...-zaczęłam się z nim droczyć.
-No przecież wiesz że kocham cię jeszcze bardziej niż ty kochasz mnie.-odparł z uśmiechem.
-A ty wiesz że...-zaczęłam ale Lou krzyknął:Przyleciał samolot!
I właśnie w tym momencie...zrobiłam coś co było do mnie nie podobne..
-Niall błagam cię! nie jedź...proszę! błagam...kocham cię! proszę...błagam!-wydarłam się na pół lotniska.
Wszystkie oczy wgapione były z całą pewnością we mnie...nie miało to teraz najmniejszego znaczenia...
Niall spojrzał się w moje zaszklone od płaczu oczy.
Rozpłakałam się...nie wytrzymałam...nie mogłam zrobić już nic innego.
On jedynie złapał mnie za policzki i pocałował mnie czule w usta.
Na jego policzkach za uwarzyłam łzy...
Co teraz? co z moim życiem? co ja zrobię bez niego...?
-Kocham cię skarbie...-powiedział do mnie.
-Musimy iść...-uniósł się Hazza.
-Wal się idioto!-krzyknęliśmy w tym samym momencie i spojrzeliśmy sobie w oczy.
Aśka przycisnęła się do Zayna...wiedziałam że im też jest ciężko...
Może nie tak jak mnie i Niallowi...bo znają się dłużej...ale...
Pocałowałam go znowu...
-Porwę cię i wyjedziemy daleko stąd.-zaproponował Niall.-oczywiście jak przyjadę z trasy.-Co ty na to?
-Dlaczego nie teraz?-przygryzłam wargę.
Westchnął i musnął mnie w policzek.
-Muszę lecieć...-opuścił głowę na dół a ja chwyciłam go za rękę.
-Nie będziesz się puszczał...-wymsknęło mi się.-obiecaj mi...
-Nie mogę się puszczać...mam już dziewczynę...-powiedział z uśmiechem.
-Kogo!?-oburzyłam się.-wiedziałam...-złapałam się za głowę.
-Ciebie ptysiu...-pocałował mnie znowu.
-Jak słodko...-zagruchałam cicho.-kocham cię więc mój chłopaku.
-Niall...-wysyczał Harry.-chcę się z nią pożegnać!
-Zapomnij.-rzucił mu zabójcze spojrzenie i przejechał nosem po moim policzku.-przyślę ci całą ciężarówkę...
-Kwiatów?-ucieszyłam się.
-Nutelli.-poprawił mnie z uśmiechem.
-Może być.-zachichotałam i spojrzałam się na twarze chłopców.-sorki...idź już Niall...
Spojrzał się na mnie wystraszony.
-Nie mogę...zastygłem...-szepnął mi do ucha.
Zmierzyłam go wzrokiem i rzuciłam się w jego ramiona.
Ostatni raz...taki piękny i romantyczny...bez gadania o żarciu...no może nie zupełnie...ale...jednak.
Pocałował mnie namiętnie w usta i spojrzał się ostatni raz na moje oczy.
-Kocham cię.-szepnął.
-Idź już...-uśmiechnęłam się sztucznie.-ja ciebie też kocham...ale idź...
Puścił moją rękę...zamknęłam oczy..poczułam jeszcze jak wyciera łzę z mojego policzka...
zniknął...


1 komentarz: