Nadchodziło lato. Wiem głupio to brzmi...w końcu kalendarz wskazywał 30 czerwiec... Wspominam że mieszkamy w Anglii...a tam lato zaczyna "kwitnąć" pod koniec czerwca. Słońce uśmiechało się do nas zza chmur...dość dużych...a dużych na tyle żeby nie mogło wyjść troszkę dalej... Mocne promienie oświetliły cały dom...a później oślepiły moje otwarte oczy. Wyszłam od Nialla wcześniej...w końcu po co mam się z nim użerać przez resztę dnia? Było mi to obojętne gdzie przebywałam... Liam przyprowadził do domu Kaśkę. Wiem to...bo słyszałam okrzyki wybuchającego śmiechu na klatce...
Aśka nareszcie była zadowolona...co pozwoliło mnie samej przemyśleć sprawę z Niallem i Nutellą...
jaką Nutellą?! boże...na myśl przychodzi mi już tylko czekolada...tak jak jemu...
coś jest ze mną nie tak....
Zayn.
Kolejne godziny w jej ramionach......kolejne godziny kończące się Happy Endem...
chciałem więcej tych wszystkich sytuacji...pozwalały mi dojść do siebie...
Nie żałowałem decyzji...Aśka...kobieta doskonała....
Gdy wszedłem dzisiaj z samego rana do Nandos...zaskoczył mnie widok Louisa przeglądającego przy którymś stoliku oferty pracy.
-Co robisz hołoto?-zapytałem spoglądając na ulotki.
-Będę dorabiał...-wymsknęło mu się...bo zasłonił usta.
-Po co?! jesteśmy sławni! jesteśmy bogaci i przystojni...!-wydarłem się na cały lokal...zapomniałem że nasze fanki pojawiały się w najczęściej odwiedzanych przez nas miejscach...
-Fuck.-powiedziałem sam do siebie kryjąc twarz pod kapturem ale one były szybsze...podbiegły do mnie i Louisa skacząc jak opętane.
-Boże to jest on...boże..-powiedziała jedna i zapłakała ze szczęścia.
Darły się jeszcze przez chwilę..a później wybiegłem razem z Lou z Nandos pozostawiając je same sobie.
Już chciałem do Aśki...
Asia.
Siedziałam na kanapie obok Kaśki oglądając marną komedię z Willem Smithem i śmiałam się bardzo poważnie sama do siebie...
-słyszałam że boisz się łyżek...?-zapytała Kaśka przyglądając się Liamowi.
-aa...-zająknął się.
Niall akurat wchodził do pokoju z nowym słoikiem czekolady.
-Może przyniósł byś nam coś do picia...Liam...najlepiej z kuchni...-uśmiechnęła się Kaśka i spojrzała się porozumiewawczo na mnie.
Nie wiedziałam o co chodziło ale pokiwałam głową.
Poleciał do kuchni...zobaczyłam jak znikał..i minę podnieconej Kaśki...która odliczała sekundy...a później usłyszeliśmy krzyk.
-Saala samobójców!!!-krzyknął Liam wybiegając z kuchni.
Niall.
Usiadłem na kanapie obok Kaśki.
Od razu zaczęła się mnie o wszystko wypytywać...
Jaka ona jest upierdliwa! pewnie ona i Liam się uzupełniają....
Gdy dziewczyny zaczęły rozmawiać o chłopakach zrobiło mi się źle na duszy...
One sobie rozmawiają...bo w końcu mają o kim rozmawiać a taki biedny słoiczek Nutelli...
chodzi mi tutaj o Nicoll...
-Jestem podły!-krzyknąłem podnosząc się z kanapy.
Wszystkie oczy wlepiły we mnie gały...
Do domu wpadli Lou i Zayn...
-Teraz będziemy musieli się tłumaczyć w wywiadach!-palnął Lou i upadł spocony na kanapę.
Zayn poszedł w jego ślady i klapnął sapiąc obok niego.
-O,hej kochanie.-uśmiechnął się do Aśki.
-Hej.-zachichotała i posłała mu zadowolony uśmieszek.
-Co znowu narobiliście..?-zapytała Kaśka z westchnieniem.
-A nic...uciekliśmy z Nando...-nie dokończył Zayn bo przerwałem mu słowo.
-Ty idioto! byliście w Nandos...?!-krzyknąłem.-gdzie w takim razie moje żarcie?
-Przestań! Lou tam był...do niego miej pretensje.-uśmiechnął się mulat.
-Czekajcie!-uniosła się Aśka.-Niall co mówiłeś? że jesteś jaki...? podły?-dopytywała się.
-Już nie ważne...-uniosłem do góry brwi.-Nie da się z wami rozmawiać...
Lou przewrócił oczami.
-Idę do...-zacząłem wgapiając się w okno.-do Nicoll...
Wstałem i usłyszałem głośny krzyk z łazienki.
Ze strachem wycofałem się od drzwi i jako jedyny normalny poszedłem sprawdzić...
Otworzyłem drzwi i ku moim oczom ukazał się Liam...przestraszony Liam...
-Co ci jest?-zapytałem z strachem w oczach.
-Łyyżki...-wysyczał kuląc się na ziemi.
-To nie moja sprawa.-uśmiechnąłem się i wyszedłem z łazienki.
Przeszedłem szybko przez salon i spojrzałem się na Kaśkę.
-On chyba potrzebuje twojej pomocy...-wyrwało mi się gdy ubierałem buty.
Zachichotała tylko i ruszyła do łazienki.
-Myślisz że Nicoll cię rozumie?-Powiedział z głupią miną Lou.
-Ona rozumie mnie jak nikt inny...-uniosłem się mrużąc w złości oczy i wyszedłem z domu trzaskając drzwiami.
Dzisiaj piszę cały dzień :D
jestem chora...kaszelek,zawroty itp.
Weeeee! ile dzisiaj będziecie mieli do przeczytania xdd
a teraz! kto ma jakiś pomysł by moje opowiadanie było ciekawsze lub chce dowiedzieć się czegoś więcej niech pisze na mojego maila-jessieblack0@gmail.c
To piszcie ;p
skrzynka ma być zapełniona ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz