Harry.
No myślałem że go zabiję...
Zadzwoniłem z ciekawości do Josha zapytać się o której dzwonił do pana-Nagle mi się przypomniało że musimy zawracać.
-Jakieś 2 godziny temu...-zaśmiał się Josh po moim zbędnym pytaniu.
-Niaaaallll!!!-stanąłem na jakimś podjeździe, wyłączyłem telefon i rzuciłem się na blondyna z pięściami.
-Dlaczego mnie bijesz?!-krzyknął zasłaniając dłońmi swoją twarz.
-Dlatego że jesteś kretynem! jestem zmęczony! chcesz żebyśmy jechali tam wieczność?!-złapałem go za barki i potrząsnąłem nim mocno.
Nicoll spojrzała na mnie przepraszająco dodając do tego lekkie współczucie.
-Nie ręczę za siebie!-uniosłem się i pociągnąłem go za koszulkę.
-Mogę o coś zapytać?-wtrącił się Zayn.-Nie lepiej byłoby...teraz jechać gdzieś odpocząć...nie kłócić się...
dotrzemy szybciej...a teraz...za nim go pobijesz...zgwałcisz..rzucisz w jakieś krzaki...zejdzie nam dłużej niż myślisz.
Pasażerowie otworzyli szeroko oczy a Nicoll objęła Nialla ramieniem.
-Nikt mi go nie będzie gwałcił...-przejechała policzkiem po jego karku i musnęła jego usta.
-Widzisz skarbie jaki jestem biedny..-Horan zrobił smutną minkę i pokręcił głową na boki.
Kamila spojrzała się na mnie a później założyła ręce na piersiach.
-Dobra..-wysyczałem i usiadłem za kierownicą.-muszę napić się kawy...
-Hazza ale ty nie lu...-zaczął Liam ale mu przerwałem.
-Teraz potrzebna jest mi kofeina...cisza i jakaś spokojna muzyka...-przeciągnąłem powoli litery.
-Ja pobrzdąka...-Niall nie dokończył bo Nicoll zatkała mu usta.
Domyśliłem się co chciał robić...pobrzdąkać to on sobie może jak sam będzie jechał samochodem...
Kilka godzin zaznaczam!
Niall.
Położyłem głowę na oparciu i wlepiłem gały w klimatyzację samochodową.
-Nudzi ci się?-wyszeptała do mnie Nicoll po czym zamknęła oczy i musnęła mój zimny policzek.
-Normalnie jesień!-usłyszałem podniecony głos Liama a później zerknąłem na jego siedzenie.
Spojrzałem się na niego pytająco a on wskazał palcem na mokrą od deszczu szybę.
Westchnąłem cicho i wróciłem do Nicoll. Przyciągnąłem ją do siebie i dotknąłem nosem jej policzka.
Rozsunąłem na dół podłokietnik i przytuliłem ją mocno.
-Cały czas byliśmy oddzieleni tym właśnie podłokietnikiem.-zaśmiała się i wtuliła się w moje ramiona.
Pocałowałem ją i wsadziłem rękę pod jej koszulkę.
-Niall....-szepnęła odchylając lekko kark.
-Tak?-zapytałem kładąc rękę na jej biodrach.
-Za szybko...-chwyciła moje ręce i przygryza mocno wargę...Tak mocno że została na niej stróża czerwonej krwi.
-Przepraszam.-Wyszeptałem i wytarłem z stróżkę z jej wargi.
Odwróciła wzrok i wykrzywiła swoje perfekcyjnie pomalowane usta.
Wiedziałem że jest jej ciężko...tak ciężko jak było mnie. Ale nie odezwałem się ani słowem i przytuliłem ją do siebie ponownie.
Kamila.
Jak przetrwać w vanie z szóstką idiotów, jedną histeryczką,pracoholiczką i zakochaną po uszy w swoim chłopaku dziunią?
Chyba napiszę biografię o swoim życiu...nie. Gdybym napisała...była by to raczej parodia biografii.
Nie dość że nie potrafię pisać,to jeszcze życie mam takie jakie mam.
Nadal czułam coś do Hazzy...jego czułe uśmieszki,ten wzrok...
Potrafiłam się jedynie rozmarzyć...szkoda tylko że musiałam z własnej woli udawać totalnie niedostępną.
Rzuciłam mu kolejne zabójcze spojrzenie i położyłam głowę na oparciu.
Zasnęłam wtulając się w koc który mi przyniósł...
Kaśka.
Nie wytrzymywałam psychicznie.
Ciągle się gdzieś przenosimy...najpierw była mowa o morzu na które ledwo się zgodziłam...
Później w zamian za morze....dorzucili mi Irlandię! a teraz? słodkie laseczki na planie teledysku do Up All Night....Tego mi szczerze brakowało...
Liam uśmiechnął się do mnie głupawo a ja przywaliłam mu w policzek.
-Co...za co?!-jęknął.
-Siła wyższa...nie zapanowałam nad tym.-odwróciłam się w drugą stronę i spojrzałam na niego kątem oka.
Nicoll.
Jakieś 30 minut temu dojechaliśmy do jakiegoś spróchniałego pensjonatu.
Nic nie gadam na ten temat. Po postu się nie wypowiem.
Co do zasad obowiązujących w gościnie...
1.Dziewczyny i chłopcy śpią osobno.
(Widziałam kątem oka,gdy czytałam pierwszy punkt,oburzoną minę Nialla i reszty...)
2.Cisza nocna po 23.
(Hazza oburzył się najbardziej)
3.Nie słuchamy głośno muzyki. Najlepiej obejść się nawet bez słuchawek na uszach.
(Moja mina mówiła sama za siebie...szkoda że jestem uzależniona.)
4.Nie podjadamy przed posiłkami w pensjonacie.
(Louis był zawiedziony... przywiózł ze sobą 5 kg marchewek..)
Było tam coś jeszcze...czego już po prostu nie chciało mi się czytać...
*Wieczorem*
Podeszłam do lustra i przyczesałam wolno swoje opadające na ramiona włosy.
Westchnęłam sama do siebie i ze smutkiem położyłam się na dużym łóżku.
Zamknęłam powoli oczy...obudził mnie szelest...dosłownie cichy szelest.
Poczułam jak ktoś wchodzi pod moją kołdrę i otula mnie swoimi ramionami.
Nie musiałam nawet otwierać oczu...żeby rozpoznać Nialla...
-Co tutaj robisz? tu jest zakaz...te zasady...-zaczęłam ale on uciszył mnie swoimi ustami a później mruknął przez moje wargi-Zasady są po to...by je łamać.
Weee biczyz ^^
kolejny rozdział :O aż dziwne że go napisałam...jestem ostatnio taka rozleniwiona...
Cały czas przy kompie a ja nowych rozdziałów nie piszę.
Biorąc pod uwagę to że 4 kwietnia jadę na kolonie...powinnam się teraz brać do roboty i pisać.
A tyle ciekawych tematów jest teraz na forum :C
Agnieszka se poszła...zostawiając nas wszystkich...ale pięknie przynajmniej o mnie napisała-
Nicoll - Pisz swego bloga, będę o nim pamiętać, obiecuję! Iiii miejmy nadzieję, ze z pomocą jakiegoś detektywa bądź nie, znajdziesz menża swego - Nialla. Jak nie to będę się trzymać naszej umowy, że najpierw mianuję go księciem jak go spotkam, a potem porwę i wywiozę na śląsk ;D
(aż mi się na płacz zbiera jak czytam :,( )
Dzisiejszy rym mojej mamy-Żeby było sprawiedliwie...wypijemy se po piwie!
Życzę Kamili udanych wakacji w Londynie ^^
(Pamiętaj o autografie dla mnie :C)
Oraz...ogłoszenia parafialne...Dnia 16.07.2012 przez auto potrącony został piesek Natalii :C
Na szczęście bidula nie zdechł.Módlmy się za niego...a żeby wrócił do formy.
Powodzenia Snapciu i trzymaj się Nati.
Koniec ogłoszeń.












































