wtorek, 17 lipca 2012

Rozdział 33.



Harry.

No myślałem że go zabiję...
Zadzwoniłem z ciekawości do Josha zapytać się o której dzwonił do pana-Nagle mi się przypomniało że musimy zawracać.
-Jakieś 2 godziny temu...-zaśmiał się Josh po moim zbędnym pytaniu.
-Niaaaallll!!!-stanąłem na jakimś podjeździe, wyłączyłem telefon i rzuciłem się na blondyna z pięściami.
-Dlaczego mnie bijesz?!-krzyknął zasłaniając dłońmi swoją twarz.
-Dlatego że jesteś kretynem! jestem zmęczony! chcesz żebyśmy jechali tam wieczność?!-złapałem go za barki i potrząsnąłem nim mocno.
Nicoll spojrzała na mnie przepraszająco dodając do tego lekkie współczucie.
-Nie ręczę za siebie!-uniosłem się i pociągnąłem go za koszulkę.
-Mogę o coś zapytać?-wtrącił się Zayn.-Nie lepiej byłoby...teraz jechać gdzieś odpocząć...nie kłócić się...
dotrzemy szybciej...a teraz...za nim go pobijesz...zgwałcisz..rzucisz w jakieś krzaki...zejdzie nam dłużej niż myślisz.
Pasażerowie otworzyli szeroko oczy a Nicoll objęła Nialla ramieniem.
-Nikt mi go nie będzie gwałcił...-przejechała policzkiem po jego karku i musnęła jego usta.
-Widzisz skarbie jaki jestem biedny..-Horan zrobił smutną minkę i pokręcił głową na boki.
Kamila spojrzała się na mnie a później założyła ręce na piersiach.
-Dobra..-wysyczałem i usiadłem za kierownicą.-muszę napić się kawy...
-Hazza ale ty nie lu...-zaczął Liam ale mu przerwałem.
-Teraz potrzebna jest mi kofeina...cisza i jakaś spokojna muzyka...-przeciągnąłem powoli litery.
-Ja pobrzdąka...-Niall nie dokończył bo Nicoll zatkała mu usta.
Domyśliłem się co chciał robić...pobrzdąkać to on sobie może jak sam będzie jechał samochodem...
Kilka godzin zaznaczam!

Niall.

Położyłem głowę na oparciu i wlepiłem gały w klimatyzację samochodową.
-Nudzi ci się?-wyszeptała do mnie Nicoll po czym zamknęła oczy i musnęła mój zimny policzek.
-Normalnie jesień!-usłyszałem podniecony głos Liama a później zerknąłem na jego siedzenie.
Spojrzałem się na niego pytająco a on wskazał palcem na mokrą od deszczu szybę.
Westchnąłem cicho i wróciłem do Nicoll. Przyciągnąłem ją do siebie i dotknąłem nosem jej policzka.
Rozsunąłem na dół podłokietnik i przytuliłem ją mocno.
-Cały czas byliśmy oddzieleni tym właśnie podłokietnikiem.-zaśmiała się i wtuliła się w moje ramiona.
Pocałowałem ją i wsadziłem rękę pod jej koszulkę.
-Niall....-szepnęła odchylając lekko kark.
-Tak?-zapytałem kładąc rękę na jej biodrach.
-Za szybko...-chwyciła moje ręce i przygryza mocno wargę...Tak mocno że została na niej stróża czerwonej krwi.
-Przepraszam.-Wyszeptałem i wytarłem z stróżkę z jej wargi.
Odwróciła wzrok i wykrzywiła swoje perfekcyjnie pomalowane usta.
Wiedziałem że jest jej ciężko...tak ciężko jak było mnie. Ale nie odezwałem się ani słowem i przytuliłem ją do siebie ponownie.

Kamila.

Jak przetrwać w vanie z szóstką idiotów, jedną histeryczką,pracoholiczką i zakochaną po uszy w swoim chłopaku dziunią?
Chyba napiszę biografię o swoim życiu...nie. Gdybym napisała...była by to raczej parodia biografii.
Nie dość że nie potrafię pisać,to jeszcze życie mam takie jakie mam.
Nadal czułam coś do Hazzy...jego czułe uśmieszki,ten wzrok...
Potrafiłam się jedynie rozmarzyć...szkoda tylko że musiałam z własnej woli udawać totalnie niedostępną.
Rzuciłam mu kolejne zabójcze spojrzenie i położyłam głowę na oparciu.
Zasnęłam wtulając się w koc który mi przyniósł...

Kaśka.

Nie wytrzymywałam psychicznie.
Ciągle się gdzieś przenosimy...najpierw była mowa o morzu na które ledwo się zgodziłam...
Później w zamian za morze....dorzucili mi Irlandię! a teraz? słodkie laseczki na planie teledysku do Up All Night....Tego mi szczerze brakowało...
Liam uśmiechnął się do mnie głupawo a ja przywaliłam mu w policzek.
-Co...za co?!-jęknął.
-Siła wyższa...nie zapanowałam nad tym.-odwróciłam się w drugą stronę i spojrzałam na niego kątem oka.

Nicoll.

Jakieś 30 minut temu dojechaliśmy do jakiegoś spróchniałego pensjonatu.
Nic nie gadam na ten temat. Po postu się nie wypowiem.
Co do zasad obowiązujących w gościnie...
1.Dziewczyny i chłopcy śpią osobno.
(Widziałam kątem oka,gdy czytałam pierwszy punkt,oburzoną minę Nialla i reszty...)
2.Cisza nocna po 23.
(Hazza oburzył się najbardziej)
3.Nie słuchamy głośno muzyki. Najlepiej obejść się nawet bez słuchawek na uszach.
(Moja mina mówiła sama za siebie...szkoda że jestem uzależniona.)
4.Nie podjadamy przed posiłkami w pensjonacie.
(Louis był zawiedziony... przywiózł ze sobą 5 kg marchewek..)
Było tam coś jeszcze...czego już po prostu nie chciało mi się czytać...
*Wieczorem*
Podeszłam do lustra i przyczesałam wolno swoje opadające na ramiona włosy.
Westchnęłam sama do siebie i ze smutkiem położyłam się na dużym łóżku.
Zamknęłam powoli oczy...obudził mnie szelest...dosłownie cichy szelest.
Poczułam jak ktoś wchodzi pod moją kołdrę i otula mnie swoimi ramionami.
Nie musiałam nawet otwierać oczu...żeby rozpoznać Nialla...
-Co tutaj robisz? tu jest zakaz...te zasady...-zaczęłam ale on uciszył mnie swoimi ustami a później mruknął  przez moje wargi-Zasady są po to...by je łamać.



Weee biczyz ^^
kolejny rozdział :O aż dziwne że go napisałam...jestem ostatnio taka rozleniwiona...
Cały czas przy kompie a ja nowych rozdziałów nie piszę.
Biorąc pod uwagę to że 4 kwietnia jadę na kolonie...powinnam się teraz brać do roboty i pisać.
A tyle ciekawych tematów jest teraz na forum :C
Agnieszka se poszła...zostawiając nas wszystkich...ale pięknie przynajmniej o mnie napisała-
Nicoll - Pisz swego bloga, będę o nim pamiętać, obiecuję! Iiii miejmy nadzieję, ze z pomocą jakiegoś detektywa bądź nie, znajdziesz menża swego - Nialla. Jak nie to będę się trzymać naszej umowy, że najpierw mianuję go księciem jak go spotkam, a potem porwę i wywiozę na śląsk ;D 
(aż mi się na płacz zbiera jak czytam :,( )
Dzisiejszy rym mojej mamy-Żeby było sprawiedliwie...wypijemy se po piwie!
Życzę Kamili udanych wakacji w Londynie ^^
(Pamiętaj o autografie dla mnie :C)
Oraz...ogłoszenia parafialne...Dnia 16.07.2012 przez auto potrącony został piesek Natalii :C
Na szczęście bidula nie zdechł.Módlmy się za niego...a żeby wrócił do formy.
Powodzenia Snapciu i trzymaj się Nati.
Koniec ogłoszeń.




czwartek, 12 lipca 2012

Rozdział 32

Niall.

Znowu w drodze...
Zamiast na wakacje pojechaliśmy na plan nowego teledysku.
Kamila,Aśka i Kaśka nie koniecznie są zadowolone...myślą że mają konkurencje w dziewczynach z planu.
Ja obiecałem Nicoll że żadnej nie dotknę...chyba że ktoś by mi kazał...
Nawet nie wiem co w tej trójcy zazdrosnych lasek robi Kamila...przecież ją już dawno Hazza nie pociąga.
Ale w każdym razie była bardzo zazdrosna. Ciągle zadzierała nosa i wrzeszczała na wszystkich...
dobra była jedynie dla Nicoll...
Zabawa była na całego...w końcu znowu nie potraktowali nas jak VIP-ów i musieliśmy jechać naszym spróchniałym vanie...ale to nawet i dobrze..jest w nim dużo miejsca...
Harry ciągle prowadził..nie miał czasu na jakieś głupie zerkanie na Kamilę...ani na powtórzenie kilkanaście razy układu...
Wziąłem do rąk gitarę i zacząłem na niej brzdękać...zostałem bezczelnie skarcony!
-Niall! dekoncentrujesz mnie!-krzyknął Hazza i wyminął dziurę na drodze...
Samochód odpowiedział mocnym szarpnięciem...a my podskoczyliśmy na siedzeniach.
-Przestań już...zachowujesz się jakbyś miał okres...-szepnąłem a Kamila zmierzyła mnie wzrokiem.
-No co?-oburzyłem się i opadłem bez silnie na oparcie fotela.
Nicoll uśmiechnęła się do mnie i pocałowała czule mój policzek.
-Zapomniałem...przecież mam ciebie...-ucałowałem jej zimne usta i chwyciłem ją za policzki.
-Jak mogłeś zapomnieć?!-zaśmiała się i westchnęła cicho.
-Przepraszam...byłem skupiony na czymś innym..-odwróciłem się w drugą stronę zerkając na Zayna...
On i Aśka mieli ciche dni...jakiś tydzień temu gdy dowiedzieliśmy się o tym że mamy możliwość nagrania teledysku do Up All Night...Aśka zamknęła się w sobie...
Rozumiem ją. Na prawdę...Zayn strasznie flirtuje z dziewczynami z planu..
Pamiętam jak nagrywaliśmy teledysk do WMYB...od tego czasu to jego zwyczaj.
-Niall...-szepnęła mi do ucha Nicoll.
-Mhm?-odwróciłem się do niej a ona w tym czasie podniosła moją wargę.
-Jak ty słodko wyglądasz w aparacie...no nie mogę..-rozczuliła się.
-Przestań...-parsknąłem i wziąłem jej palce od swoich ust.-jak ciołek...
-Ale ty jesteś niewdzięczny...-uśmiechnęła się.-ślicznie ci w nim...
Położyła głowę na moje ramie i musnęła mój kark.
Hazza zerknął na lusterko poprawiając fryzurę i w tym momencie wjechaliśmy w jakiegoś porszaka....
-Cholera jasna!-wydarł się i uderzył głową o kierownicę.
Liam przebudził się z głębokiego snu,a Kaśka przywaliła Louisowi w ramie...
-Gdyby była tutaj Kath..-zagrzmiał Lou.
-Ale jej nie ma...nie masz komu się poskarżyć.-syknęła i zmierzyła Tomlinsona wzrokiem.
Objąłem Nicoll w pasie i położyłem głowę na jej piersiach.Zaśmiała się i musnęła mój policzek.
-A wy! przestańcie się miziać!-krzyknęła Kaśka na mnie i Nicoll.
-Weź się już ogarnij...-szepnęła moja dziewczyna odwracając głowę na miejsce w którym siedziała awanturniczka.
-Zamkniecie się wreszcie?! wjechaliśmy w Porsche!-sprostowała Kamila spoglądając na wdzięcznego za te słowa Hazze.

Nicoll.

Było to tak-
30 minut tłumaczyliśmy się gościowi do tego cacka w które wjechał Hazza, w końcu zapłaciliśmy mu odszkodowanie...jakieś 2 godziny później kontynuowaliśmy drogę na plan.
Szkoda tylko że był 7 metrowy korek..ale to taki maleńki szczegół.
Moim zajęciem było ciągłe całowanie Nialla...do puki nie zadzwonił jego telefon w który odebrałam w trakcie jego drzemki.
-Halo?-zapytałam odbierając.
-Niall?-zapytał nieznajomy głos.
-Nie...kto mówi?-zapytałam ponownie.
-Najpierw to ja chcę wiedzieć...kim jesteś.-usłyszałam następne słowa.
-Nie,ja chcę wiedzieć pierwsza.-uparłam się myśląc że pewnie znowu mnie zdradza.
-Nicoll?-zapytał nieznajomy.
-Taak...a ty kto?-wycedziłam pytająco.
-Jestem Josh...wiesz perkusista chłopaków mistrz ciętej ripo..-nie dokończył bo mu przerwałam.
-Dobrze...ale skąd znasz moje imię?-dopytałam jeszcze bardziej dociekliwie niż wcześniej.
-Niall mi ciągle o tobie napieprza.-stwierdził z lekkimi pretensjami w głosie.
Zamyśliłam się i a później spojrzałam na wyświetlacz.
-Dlaczego Niall ma cię zapisanego jako SweetPony?-zaśmiałam sie  pobłażliwie.
-Nie wiem...-usłyszałam westchnięcie.
-A co takiego o mnie mówił?-miałam zamiar wyciągnąć z niego wszystko.
-Na pewno chcesz wiedzieć?-zapytał.-niektóre rzeczy były....troszkę...dziwne..
-Powiedz...chcę wiedzieć wszystko..-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-A więc...mówił mi...że jesteś cholernie seksowna..-zaczął wykład.-że musi się opanowywać jak cię widzi...żeby na ciebie nie skoczyć..że ma cholerny popęd....że...
Zamilczałam do słuchawki a Josh wymieniał dalej.
Zauważyłam jak głowa Nialla podnosi się lekko a jego oczy otwierają się szeroko.
Natychmiastowo wyrwał mi telefon z ręki i krzyknął na pół vana-
-Do cholery jasnej Josh! coś jej powiedział!?-uniósł się a później uśmiechnął się do mnie sztucznie.
-Wszystko co chciała wiedzieć...-usłyszałam donośny głos w słuchawce.
-Dobra nie ważne..po co dzwoniłeś?-zapytał Niall.
-Paul powiedział że macie gdzieś odpocząć i jechać na wywiad.-sprostował Josh.
-Coooo?!-wykrzyknął Niall.-weź...przecież my jesteśmy już jakieś 20 km od Londynu!
-Trudno...macie jechać na wywiad.-zagrzmiał.
-Czekaj do następnego koncertu....-ostrzegł go blondyn.
-Dobrze poczekam...a tak w ogóle...kto to jest ten SweetPony?-zaśmiał się a Niall rozłączył w pośpiechu telefon.
-Słodka ksywka.-wzruszył ramionami i uśmiechnął się do mnie porozumiewawczo.

Niall.

Nicoll usiadła mi na kolanach i uśmiechnęła się do mnie zadowolona.
-Słyszałam..od kogoś...znaczy się od dobrych źródeł...-zaczęła z uśmiechem.-że jestem...
Zatkałem jej palcem usta i zamilczałem.
-Zapomniałem..-szepnąłem do niej ze strachem.-
-Czego?-zaśmiała się i spojrzała na moją twarz a później musnęła mój policzek.
-Hazza! mamy zawrócić i jechać na wywiad! (muhaahauuha xd )



poniedziałek, 9 lipca 2012

Weny brak.

Chyba straciłam chęć do pisania...weźcie mnie zmotywujcie O.o
już nie wiem po prostu...kara na kompa a i tak na nim siedzę...pisać...weny brak.
Już nie wiem -,-
może...napiszę ten scenariusz do WMYB! xd
tak! to będzie niezłe...ale muszę wziąć do pomocy Kamilę i parę innych osób...
Hy hy xd już sobie wyobrażam..takiego Nialla *____________*
weźcie...jak zrobię scenariusz to piszę dalsze rozdziały xd


niedziela, 1 lipca 2012

Rozdział 31.

Kamila.

Jego wzrok...ciągle się na mnie gapił.
Jego wzdychanie za każdym razem gdy obok mnie przeszedł...
Gdy próbował się tłumaczyć i błagał mnie prawie na kolanach...to wszystko poszło na nic.
Nadal nie żałuje swojej decyzji.

-Dwa dni później-

Niall.

Może to nie za dobrze...
Ale przez przypadek wczoraj rano trafiliśmy do mojego rodzinnego domu.
Jak widać moja mama i Nicoll...są na ścieżce wojennej.
Zaczęło się od powitania...
"
Kiedy już wiedzieliśmy że jesteśmy w Irlandii...postanowiłem działać...Nie mogliśmy przecież spędzić kilku dni i nocy w namiocie.
-W domu-
Zapukałem z nadzieją że ktoś mi otworzy...drzwi otworzyła moja mama.
-Niall!-krzyknęła ze szczęścia na wejściu.
Przytuliłem się do niej mocno i westchnąłem ze szczęścia.
-A to jest...-spojrzała się na Nicoll.-To jest Demi? jesteście razem! wiedziałam Niall!-zaczęła się chichrać i przytuliła ją mocno do siebie.
-Mamo...-spojrzałem się na nią z głupią miną.-To nie Demi...to Nicoll...
Oderwała się od mojej dziewczyny i spojrzała się na mnie z szokiem a później znowu wymierzyła ją wzorkiem.
-Jak to?-zapytała z pretensjami w głosie.-a co z Demi...?
-To długa historia nie każ mi opowiadać...-odwróciłem wzrok i spojrzałem na nie wiedzącą co ma powiedzieć Nicoll.
Od tego momentu wiedziałem...że coś będzie między nimi nie tak."

Nicoll.

Obudziłam się cała w drgawkach.
Wszystkie okna pootwierane na oścież...a zimno jak cholera..
Wyjrzałam przez jedno okno i westchnęłam cicho.
Nie spałam dzisiaj z Niallem. Jego matka mnie nienawidzi...za to że nie jestem Demi...za to że nie jestem sławna. Wiem to. Usiadłam na parapecie okna spoglądając na piękne widoki...nagle poczułam na sobie czyjeś dłonie.
-Cześć księżniczko...-szepnął mi do ucha czyiś tak znany mi dobrze głos.-zejdź z tego parapetu bo spadniesz...
-Hej Niall..-odwróciłam się w jego stronę i zeskoczyłam na ziemię.
-Wczoraj...-zaczął i przycisnął mnie do siebie.-wczoraj...zauważyłem...że dwie najważniejsze w moim życiu osoby...się nienawidzą.
Spojrzał mi w oczy i przygryzł lekko wargę.
-Niall...to nie tak.-pokręciłam głową.-wcale nie mówię...ani tak nie powiedziałam..i nie mam zamiaru powiedzieć...że nienawidzę twojej matki.
Westchnął i odwrócił wzrok.
-Uważasz że ja zaczęłam?-wykrzywiłam twarz a w swoim głosie poczułam niepokój.
-Nie...nic nie zrobiłaś.-znowu odwrócił wzrok a później wrócił do patrzenia na moje oczy.
-Niall...wiesz jak się czuję?-zapytałam ze smutkiem.-twoja matka mnie odtrąciła...
woli pewnie tą Demi...ja zostałam jak zwykle na boku...lepiej z nią bądź...mnie już nie zależy.
Usiadłam na łóżku ze łzami w oczach i podparłam głowę na rękach.
-Ale mnie zależy.-przykucnął obok mnie i przycisnął dłonie do moich policzków.-To nie moja mama tworzy z tobą związek a ja...kocham cię...i to się nie zmieni.
Nasze oczy się spotkały...a wargi dotknęły w tym samym momencie.
-Ja też cię kocham Niall...-musnęłam jego usta jeszcze mocniej i zamknęłam oczy.

Zayn.

Zeszliśmy na śniadanie.
To co wczoraj się tutaj działo nie było warte opisania.
Niall pewnie jest w wielkim szoku...a Nicoll...ona musi czuć się okropnie.
Przytuliłem do siebie Aśkę gdy siedzieliśmy przy stole i pomyślałem sobie jedno...
Że powinniśmy się cieszyć z tego, że nie mamy takich problemów...
A Nicoll i Niall...oni zawsze sobie jakoś radzili. Więc dlaczego i teraz nie mieli by sobie poradzić?

Liam.


Kasia miała chyba focha...
Teraz gdy trafiliśmy do tego zaczarowanego miejsca,była jeszcze bardziej obrażona.
Gdy usiedliśmy rano przy stole spojrzała się na mnie z wściekłością.
-Co ci jest?-zapytałem z głupią miną.
-Ledwo pojechać nad morze się zgodziłam...a tu nagle Irlandia...-wysyczała.
-To nie moja wina.-wzruszyłem ramionami.
Ona tylko westchnęła i skończyła mierzyć mnie zabójczym wzrokiem.

Niall.

Zeszliśmy z Nicoll na śniadanie.
Mama jak zwykle krzątała się w kuchni a nasi przyjaciele siedzieli już przy stole pochłaniając płatki.
Usiadłem przy stole razem ze swoją dziewczyną...mama zmierzyła mnie wzrokiem a ja spojrzałem na Nicoll.
Odwróciła twarz w drugą stronę żeby na mnie nie patrzeć i milczała.
-Nie rozumiem was....-westchnęła mama i usiadła przy stole.-Nie lepiej zakończyć już ten związek Niall?-szepnęła do mnie.-pewnie cię tylko chce wykorzystać...
Nicoll otworzyła szeroko oczy i spojrzała się na mnie zza grzywki.
-Nie sądzę.-syknąłem do swojej rodzicielki.-może nie wiesz co dla mnie dobre...
-Wiem.-pokręciła głową i znowu westchnęła mi do ucha.-Powinieneś zakończyć ten związek...dla twojego do...
-Dla mojego dobra,nie wiesz co dla mnie dobre.-uniosłem się.-Dziwne...może tata wyszedł z domu bo miał już dość twoich mądrości..
-Niall!-krzyknęła na mnie....pierwszy raz w życiu na mnie krzyknęła.-Po pierwsze nie takim tonem! a po drugie...po drugie to ojciec jest w pracy...nie mam zamiaru użerać się teraz i z tobą...po prostu mówię że ona nawet warta uwagi nie jest..-popatrzała się na Nicoll.
Aśka zakrztusiła się płatkami a oczy Liama przybierały coraz bardziej kulistego kształtu.
-Ha!-zaśmiałem się ironicznie.-nawet nie wiesz jak bardzo cię teraz znienawidziłem...-spojrzałem matce w oczy i zadrgałem.
-Niall przestań!-Nicoll wstała od stołu i spojrzała na mnie ze strachem w oczach.
-Wspaniale...-"kochana mamusia" uśmiechnęła się do mnie z zadowoleniem.-zostajesz w domu mam rozumieć...zamknę cię w pokoju i będziesz mógł przemyśleć to jak się zachowujesz....a ty.-tu popatrzała na Nicoll.-możesz już o nim zapomnieć.
Zayn wypluł wodę na stół a Kamila spojrzała się na pociągającego nosem Hazzę.
-Jesteś śmieszna....-zagrzmiałem.-jestem już dorosły..a ty nie będziesz miała wpływu na moje dalsze losy.
-Ciekawe jak daleko zajdziesz...-ciągnęła rozmowę.
-Z nią?-zapytałem patrząc na Nicoll.-z nią zajdę bardzo daleko...
-W takim razie gdzie są jej rodzice?-uśmiechnęła się moja mama...widziałem zimne spojrzenie swojej dziewczyny...-pewnie są tacy jak ona...o ile ich oczywiście ma...
Nastąpiła długa cisza...a po niej trzask drzwiami...wyszła.

Nicoll.

To doprowadziło mnie do płaczu.
W głowie zalęgło mi zdanie O ile oczywiście ich ma....
To przecież...nie mogłam sobie na to pozwolić. Jego matka była cholernie podła.
Nie można oceniać ludzi skoro nawet się ich nie zna! nie mogę...po prostu nie mogę..
Załamana usiadłam na huśtawce w jego ogrodzie...była to przytulna mała kanapa...szkoda tylko że się ruszała. Moje oczy najwyraźniej były zaszklone bo znienacka poczułam łzę spływającą po moim policzku.
Nie miałam rodziców od nie pamiętnych czasów. W wieku 12 lat sama się wychowywałam...
Nawet wstyd było mi to z siebie wydobyć..prawdę znałam jedynie ja sama.
Nikt do mnie nie przyszedł....czułam się jak spoliczkowana.
Z domu nadal słyszałam unoszący się na matkę głos Nialla...Kamila wystraszona wyszła na dwór i nerwowo zapaliła papierosa razem z Zaynem.
Uderzyłam głową o oparcie i wspomniały mi się stare czasy...mania Nialla do Nutelli...jego słodkie oczy wpatrzone na mnie z oczarowaniem...ja,wściekła na niego i niezdecydowana miłości...osoba.
Zauważyłam jak podszedł do Zayna i chciał wyżebrać od niego jedną fajkę.
Wstałam w pośpiechu z huśtawki i chwyciłam go za kaptur bluzy.
-Niall...-spojrzałam mu w oczy...był załamany tak samo jak ja.
-Przepraszam...-wydusił wyrzucając papierosa na chodnik.
-Nic się przecież nie stało.-wzięłam głęboki wdech i przegryzłam wargę.
-Czekaj tu na mnie...-wszedł do domu a później wrócił się z naszymi walizkami.-jedziemy nad morze.


sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 30.

Niall.

Wyszliśmy z pociągu dokładnie o 23:34.
Była burza...pociąg odjechał sobie zostawiając nas na jakimś...że tak powiem zadupiu.
Rozejrzałem się niepewnie.
Troszkę dalej ode mnie słychać było ciągłą kłótnię Kamili i Harrego...
Głośne stukanie stalkapą glanów Nicoll rozchodziło się po całej płytce chodnikowej.
-Niall...-złapała mnie za rękę i ścisnęła ją mocno.
Spojrzałem się na nią i westchnąłem cicho sam do siebie w nadziei że ktoś wreszcie mnie zrozumie.

Zayn.

-Śpię pod tym drzewem.-oznajmiłem z uśmiechem Aśce wskazując na starą jodłę w środku lasu.
-Chyba....Zayn przecież ci nie pozwolę...-szepnęła mi do ucha moja dziewczyna.
-Patrz jak tu wygodnie.-machnąłem ręką trącając przy tym jedną z gałęzi drzewa.
-Właśnie widzę...-mruknęła pretensjonalnie i wykrzywiła twarz.-wstawaj z tej ziemi.
-Już mamo...-mruknąłem pod nosem i przekręciłem oczyma.
-Jakieś ale?-zapytała stukając paznokciem w korę drzewa.
-Nie...-szepnąłem cicho i spojrzałem na patrzącego na mnie z oddali Nialla.
-Liam ma namiot.-podszedł do mnie a w jego oczach pojawiła się ulga.
-Jeden?-spytałem z lekką pobłażliwością.
-Kamila też ma.-dodał i otrzepał swoją blond grzywkę znad czoła.
-Aaa...-nie dokończyłem.
-I Harry...-szepnął do mnie tak jakby to była wielka tajemnica.
-aale...-dodałem.
-Kaśka też chyba ma.-uśmiechnął się do mnie z nadzieją.
Westchnąłem i przytuliłem do siebie Aśkę.
-Chyba bardziej opłacało się iść do pracy....-prychnęła.

Nicoll.

Były problemy...do pierwszej w nocy uporaliśmy się z namiotami.
Położyłam się obok Nialla w jednym z nich i zamknęłam lekko oczy.
-Już śpiąca?-zapytał całując mnie w policzek.
-A ty nie?-odszepnęłam pytając.
-Jestem śpiący...-ziewnął.-ale żeby na ciebie patrzeć mógłbym sobie posklejać oczy taśmą klejącą.
Parsknęłam śmiechem i odwróciłam się w jego stronę.
-Masz cały czerwony nos...-zaśmiałam się ponownie.-policzki też zresztą nie lepsze.
-Już tak mam.-pociągnął nosem i zbliżył swoją twarz do mojej.
Uśmiechnęłam się lekko i odwróciłam ponownie w drugą stronę.
-Osz ty...-zagrzmiał i pociągnął mnie do siebie.-dlaczego nie chcesz dać mi buziaka?
Poczułam w jego głosie oburzenie.
-Bo jestem zmęczona...-zamknęłam powoli oczy i wciągnęłam nosem powietrze.
Niezadowolony Niall okrył mnie swoją bluzą i zaczął śpiewać mi do ucha.
-Fałszujesz...-zaśmiałam się wykrzywiając brwi.
-Ja?-zapytał z uśmiechem.-to jest głos słowika...wiesz ile już dziewczyn zaszło przez niego w ciążę?
-Czy ja o czymś nie wiem?-zapytałam odwracając się w jego stronę.
-Ależ wiesz wszystko.-uśmiechnął się i zaczął okręcać moje włosy na palcu.
-To dobrze...-spojrzałam się w jego oczy.-a co cię tak w ogóle ciągnęło do tej pani...Lovato?
-Nicoll...-zaczął marudzić.-nie mów mi o niej....nie wspominaj nawet....
-Byłeś przecież taki zadowolony....-dotknęłam palcem jego nosa i kontynuowałam przedrzeźnianie.
-Nie byłem.-zaprzeczył przygryzając wargę.
-Uhh...-szepnęłam mu do ucha.-ale musiała być dobra w łóżku...
Zaczerwienił się a ja dałam mu po łbie.
-Może ty jesteś lepsza...-szepnął mi do ucha i przygryzł je lekko.
-Nie...-zaśmiałam się.-panie Horan...nie potrafi pan odróżnić łóżka od namiotu?
-Jak mam się kontrolować skoro jesteś tak blisko mnie i mówisz takim zmysłowym głosem?-zapytał przymykając oczy.
-To już nie moja sprawa.-uśmiechnęłam się szyderczo i położyłam policzek na jego ramieniu.
-Kocham jak wyrażasz własne zdanie.-zaśmiał się i objął jeszcze mocniej.
Pociągnęłam cicho nosem i zatrzęsłam się z zimna.
-Tu zawsze jest tak zimno?-zapytałam po dłuższej chwili milczenia.
-Tak.-oznajmił i od nowa zaczął dawać koncerty mojemu uchu.
-Przestań...-szepnęłam i odwróciłam wzrok.
-Pod jednym warunkiem.-powiedział ze zdeterminowaniem.
-Jaaakim?-zapytałam przeciągając literki.
-Dasz mi soczystego buziaczka w usteczka i pójdziesz spać wtulona w moje ramiona.-uśmiechnął się sam do siebie.
Zastanowiłam się przez chwilkę i spojrzałam na niego z głupią miną.
-Śpiewaj skarbie.-zaśmiałam się i zamknęłam ponownie oczy.
-Co?!-znowu ogarnął go szok.
Nagle poczułam na swoich wargach jego zimne usta. Pociągnęłam nimi kilka razy i wtuliłam się w jego ramiona.
-Była taka piosenka...-zaczął od nowa Niall a ja jęknęłam cicho.-Justin Bieber ją śpiewał...ale nie pamiętam jak ona leciała...
-Miałeś nie śpiewać!-uniosłam się i zmierzyłam go wzorkiem.
-Ale ze mnie spryciarz..-zaśmiał się i musnął mój policzek.

Harry.

Kłótnia tym razem doprowadziła do katastrofy....
Kamila była aż tak bardzo na mnie wkurzona że...jej słowa..tym razem bardzo mnie zabolały.
Nigdy nikt nie powiedział o mnie niczego bardziej okropnego...a w dodatku...dowiedziałem się całej prawdy o samym sobie...
"
-Harry mam tego dosyć.-powiedziała Kamila gdy staliśmy przed namiotem.
-Dlaczego?!-uniosłem się.-znowu coś zrobiłem!?ciągle jestem czemuś winny...
-Mam powody...Harry zdradzasz mnie.-szepnęła do mnie ze spokojem.
-Skąd możesz wiedzieć!?-oburzyłem się.
-Nie mam zamiaru mieć chłopaka który mnie wciąż okłamuje...musisz zrozumieć że miłość...to poważne uczucie. I jeśli masz dziewczynę..a zdradzisz ją np. z pierwszą lepszą w klubie...to licz się z tym że ona nie przyjmie tego z uśmiechem na twarzy...zależy mi na tobie Harry. Ale nie chcę mieć chłopaka który zamieni mnie w końcu na jakąś lepszą piczę...
-Kocham cię...nie mam zamiaru cię zamieniać!-spojrzałem się na nią ze łzami w oczach.
-Nie Harry...to koniec.-weszła do namiotu i zamknęła go przede mną na z suwak."





piątek, 29 czerwca 2012

Sygnatury od Natalii xd

Ta stworzona została z myślą o mnie xdd







To właśnie dzięki Natalii użytkownicy na naszym forum mają takie piękne sygny<3
Tyle nauczycielek mówiło mi  że mam talent. Do rysowania,pisania...tworzenia.
Ale aż tak dobrze na tworzeniu grafiki komputerowej się nie znam...by zrobić takie piękne sygny :,)
kochamy cię Natalia<3
















Icons Mix.

Jako że zaczęło się lato...a mnie nie chce pisać się teraz nowego rozdziału xd
Dodam wam co jakiś czas fajne ikonki ;)
No to zaczynamy od dzisiaj a kończymy...kiedy to już sama nie wiem xd